Strona:Żółty krzyż - T.II - Bogowie Germanji (Andrzej Strug).djvu/132

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


w swej odwadze zmyślenie literackie, pisane krwią przy purpurowem świetle pożaru świata. Komu przyśnił się ten koszmar?
Eva nie zagłębiała się w metafizyczne dociekania. Swoje zdumiewające odkrycie zachowała dla samej siebie i ujmowała je całkiem poprostu, gdyż niepodobna było poradzić sobie inaczej..Oto rozkosznie wstrząsający kino-obraz wojny począł się i trwał wyłącznie dla niej jednej, aby chłonęła w siebie epokowe widowisko dla własnej wyłącznej uciechy. Odtąd bawiła się jak nigdy w życiu, czuła pełnię swego istnienia, zawsze pilnie i mądrze obserwująca i nienasycona olbrzymiem dziwowiskiem. Dla ludzi miała gdy mówiono o wojnie ubolewania, troski, żale, łzy, sympatje, antypatje — dla siebie tylko rozkoszną ciekawość.
W tem trwała, mijały miesiące i lata wojny. Dopiero kiedyś w trzecim roku widowiska tknęło ją niemile, że na ekranie wydarzeń i katastrof wśród odmętu przewijających się ludzi nie widzi i nigdy nie ujrzy — samej siebie. Ubodło to dumną Evę Evard, gwiazdę filmu. A gdyby dać się wciągnąć w ten rwący potok, który huczy, przewala się i pieni, gdy ona stoi bezczynnie zapatrzona na brzegu? Skoczyć w te wody i niech z nią będzie, co chce? Wynaleźć sobie rolę i odegrać ją znakomicie? Podjąć jakąś tajemną ważną intrygę? Wyzwać kogoś i zwyciężyć? Spróbować na arenie wojny swoich sił, swej inteligencji, odwagi?
Była zbyt rozumną, by, pokusić się o wybitny