Strona:Żółty krzyż - T.II - Bogowie Germanji (Andrzej Strug).djvu/116

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


dukcjach artystycznych. Z Mimi dawno już objedzono raki i banany, a na podjum grupowały się do żywych obrazów trzy nagie koleżanki. Uwijało się między niemi aż czterech wojskowych reżyserów, przygotowując wśród bezwstydnych zabiegów zapowiedziany obraz „Pokój świata“; po kątach krępowano się coraz mniej. Eva miała tego dosyć — w Paryżu, nawet w Wiedniu wyglądałoby to inaczej. Niemcy nie znają umiaru i subtelności w tego rodzaju sprawach. Wstawała z krzesła, gdy asystujący jej żołnierz, który podział się gdzieś, przyprowadził zapowiedzianego bolszewika.
— Pani Evard, oto on, pani pozwoli — graf Uchmatow, dyplomata rosyjski, to jest właściwie bolszewicki.
— U nas niema grafów ani dyplomatów, jestem poprostu Uchmatow, szeregowy robotnik w służbie Rewolucji, odkomenderowany przez „Komintern“ na robotę niemiecką. Czego pani sobie ode mnie życzy?