Strona:Żółty krzyż - T.III - Ostatni film Evy Evard (Andrzej Strug).djvu/63

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


jak on, z obliczem rozpromienionem, ze łzami w oczach, w ekstazie wiary. Natychmiast uklęknie w pokorze przed nieznajomym księdzem, pełnomocnikiem nieba, i uczyni spowiedź z życia, wyzna wszystko. W konfesjonale za brunatną zasłoną siedzi mądry ojciec Jezuita, z tych jezuitów, których tylko głupi Niemeyer i bezduszni formalistyczni protestanci oskarżają o wszystkie zbrodnie. Ten go zrozumie, uzna jego czyste intencje dla zbawienia ojczyzny, wybaczy mu grzechy żywota i po ojcowsku rozgrzeszy... Odejdzie pokrzepiony, nawiedzi go łaska najwyższego miłosierdzia... Przystąpi do stołu pańskiego.. Jakież to urocze... On, wielki Wager, będzie jako ten prostaczek przed obliczem Pana...
Ściszone, tęskne kwilenie organów koiło go, rozrzewniało do łez. Wraz z zapachem świec woskowych i zastarzałego kadzidlanego czadu, którym nasiąkła świątynia, spłynęły nań zatracone w niepamięci echa dalekiego dzieciństwa. Światło dnia przez ciężkie, posępne barwy witraży dochodziło tu oczyszczone od powszedniości zewnętrznego świata i usypiało znękaną głowę w zmierzchu mistycznym. Z trudem, wspierając się na lasce i na ławce kościelnej, stary Wager ukląkł. Zbliżał się, już nadchodził moment wiary. Odbiegał, unosił się nad nim wysoko aż pod samo sklepienie, gdzie malowany Chrystus stał na obłoku i wzniesioną prawicą błogosławił maluczkim. Tam u przebitych stóp Zbawiciela, poznaczonych czerwonemi stygmatami ran krzyżowych, gasła poczynająca się ekstaza, odbijało się od