Strona:Żółty krzyż - T.III - Ostatni film Evy Evard (Andrzej Strug).djvu/6

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


— Ja już wiem, ale nie zdążę powiedzieć, mąci mi się w głowie...
— Cóż takiego? Jakie to jest? Ogromna tajemnica...
— Co za tajemnica — wszystko bardzo proste, aż śmieszne.
— Tak?!
Karabin maszynowy uporczywie siecze w to miejsce tuż nad ich głowami, gradem trzaskają kule o zwalisko komina, szyją po przez żołnierza wspartego o mur. Żołnierz śpi wciąż, uśmiechał się przez cały dzień, uśmiecha się i pod kulami. Odłamki muru pryskają im w twarze. Rozmawiają dalej.
— Znasz oficera z Genewy, tego pijaka, francuskiego dezertera?
— Pamiętam go.
— Podobny do mnie?
— Bardzo podobny.
— Nic dziwnego, bo to niestety będę ja. A ty?
— Ja?
— Ty będziesz zato Niemcem, który przyjedzie z Ameryki, pamiętasz?
— Pamiętam, tak mi przeznaczono, ale z tego nic — zaraz umrę.
— Tak najlepiej.
Obudził się dopiero o drugiej popołudniu. Więc Abbegglen nie przyjechał. Claude dowiadywał się u gospodyni, ale nikt u niego nie był, nikt się o niego nie pytał. Wyszedł na miasto. Wszystkie domy na ulicach, któremi szedł, były ustrojone chorągwia-