Strona:Żółty krzyż - T.III - Ostatni film Evy Evard (Andrzej Strug).djvu/52

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


kto wie czy ona go nawet nie wyda, wszak będzie to jej obowiązkiem, ale on nawet w ostatniej chwili, gdy już będzie miał na szyi niemiecki postronek, wyszepcze z uwielbieniem jej imię, a ona przynajmniej będzie wiedziała, że wolał ponieść śmierć straszną i haniebną, niż oszukiwać ją dalej. Wiedział, że byłby to czysty absurd, ale czyż nie był absurdem jego los obecny, a czemże jak nie absurdem jest on sam?
Droga poszła zakosem pod górę, odsłaniał się coraz szerszy widok, ujawnił się Nekar, heidelberska góra zamkowa i wyżyny, otaczające miasto od wschodu — Königstuhl, Bismarkshöhe, a dalej słała się aż do zanikającego wdali widnokręgu lewobrzeżna równina nadreńska. Rita stała w milczeniu, zapatrzona, słońce opadało już ku zachodowi i zaglądało jej w oczy, krajobraz mienił się jakby falując, myliły się odległości, tu i owdzie wyrastały niepoznane i jakby nowe pasma wzgórz, kępy zarośli, osiedla, wieże kościelne.
Myślała o przesłodkim, przesmutnym dniu jesiennym, gdy byli tu po raz ostatni, czerwona kula słońca jaskrawo jak płomień przebłyskiwała z poza białych brzóz, pod nogami przenikliwym szeptem szeleściły uschłe liście. Był to może ostatni w tamtym roku piękny dzień jesieni, a dla nich był ostatnim w życiu. Nazajutrz wczesnym rankiem Fell odjechał na morze... Pamięta spędzoną w tym lesie godzinę, w każdej jej minucie były razem i jednocześnie radość i smutek.