Strona:Żółty krzyż - T.III - Ostatni film Evy Evard (Andrzej Strug).djvu/374

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


ła, wyrównała wał, osłony, dwumetrowe rowy i przepełzła przez okop, wlokąc za sobą pasmo drutów, zerwanych wraz z kołkami. Z dwóch bocznych wież wyglądały wyloty armat, wgórze, zprzodu i od tyłu sterczały żądła karabinów maszynowych. Claude nigdy jeszcze nie widział ciężkiego czołgu. Był to myślący, rozumny potwór, obojętny na ogień i żelazo, niezwalczony. Niósł w sobie zimne okrucieństwo i jakąś nową, niezaznaną jeszcze w tej wojnie, najokropniejszą, absolutnie pewną śmierć.
Claude zapomniał, że nim kierowali ukryci żywi ludzie, zwyczajni żołnierze, na sekundę zapomniał o tem i, porażony niepojętem zjawiskiem, zadrżał. Jedyna myśl — uciekać! Chciał uciekać, jak uciekały przed chwilą trzy dywizje tęgich niemieckich żołnierzy, wypróbowanych we wszystkich okropnościach wojny.
Nagle otrząsnął się z koszmaru, z niepewności, ze strachu. Ze snu o czołgach przenikliwie jasno wyjrzała rzeczywistość. Jak wypchnięty z ciemnicy, jak urwany z łańcucha nie wierzył odzyskanej wolności. O, szczęście...
Był dawnym sobą, zbłąkana dusza wróciła z pomylonych dróg, wydarła się z pod władzy przekleństwa.
Smugi mgły odrywały się od ziemi i szły pochyło ku górze, przebił się pierwszy promień słońca i reszta pomroki spadła z nieszczęsnej głowy. Ocknął się i we mgnieniu oka jak w pokręt-