Strona:Żółty krzyż - T.III - Ostatni film Evy Evard (Andrzej Strug).djvu/30

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Ale generał wykładał rzecz jasno, bardzo treściwie. Jego głos był monotonny, bez wyrazu. Przemawiał jakby do samego siebie, jakby myśląc głośno, dzielił zdania, czynił przerwy, to znów powtarzał po raz drugi słowa i końce zdań. Brzmiało to dosyć dziwnie i nawet przykro, profesor odgadł, że generał, który codziennie dyktuje rozkazy, instrukcje, memorjały, przez proste przyzwyczajenie zachowuje widać ten sam sposób mówienia na konferencjach i w rozmowach.
Sprawa przedstawiała się osobliwie. To, co w początkach marca przed pierwszą wiosenną ofensywą było uznane przez Wielką Kwaterę za zupełnie zbędne, teraz po trzech miesiącach, po dwóch zkolei kolosalnych zwycięstwach okazuje się nietylko aktualnem, ale pilnem, natarczywie koniecznem dla prowadzenia wojny.
Nie pytając go bodaj jednem słowem o zdanie ani o zgodę, generał przeszedł wprost do rzeczy praktycznych w wykonaniu zadania, do zagadnień technicznych i organizacyjnych, do spraw finansowych, w których był bezgranicznie hojny, wreszcie do terminów, które wyznaczał w czasie w sposób stanowczy a cyfrowo absolutnie, niemal po dziecinnemu nierealny. Profesor Wager był przerażony. W tym dobitnym wykładzie, w kategorycznych zleceniach, w ich całym planie tkwiło bezmierne nieporozumienie.
Wypadało na to, że nowa piorunująca substancja, ów cud genjalnego Wagera, od szeregu mie-