Strona:Żółty krzyż - T.III - Ostatni film Evy Evard (Andrzej Strug).djvu/253

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


co zresztą jest minimalnie prawdopodobnem — trzeba odrazu przeciąć histeryczne skrupuły.
Po pierwsze, o tem co było nikt żadną miarą i przenigdy się nie dowie! Pewność absolutnej tajemnicy uśmierza nawet najsubtelniejsze sumienia. Trzecia osoba, szelmowska Greta, już nic biedaczka nie powie — co za strata, co za ulga! A major Gutzner zapomni, już zapomniał o wszystkiem, major Gutzner doprawdy nie wie o niczem, najwyżej zostanie między nimi odrobina, cień zawstydzenia. Generale, jakiż może być wstyd przed wiernym Gutznerem? Głupstwo — a przytem żadnych aktów, ani skrawka papieru, ani jednego marnego świstka o tem co było, żadne archiwa po wieki wieczne nie zdradzą tajemnicy. Gdyby nawet kiedyś po wojnie we Francji jakimś humanitarystom, figurom, masońskim, cnotliwym i wpływowym starcom, histerycznym babom zachciało się szarpać wyrok sądu wojennego i przywrócić do czci pamięć Evy Evard, to niechże im ktoś znajdzie na szerokim świecie głównego świadka oskarżenia, demona perfidji niemieckiej, madame Lamande, Bertę Siems, Lolę Geisler i tak dalej, i tak dalej, niech ją ściga przez wszystkie pseudonimy angielskie, francuskie, niemieckie, przez wszystkie fałszywe paszporty aż do autentycznej Grety von Senden, a ta właśnie nie żyje i już. Czy ją będą exhumować?
— Panie generale, ś. p. pułkownik Szwarckoppen, attache wojskowy ambasady niemieckiej W Paryżu z końca zeszłego stulecia, do samej śmier-