Strona:Żółty krzyż - T.III - Ostatni film Evy Evard (Andrzej Strug).djvu/23

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


ty smrek nisko spuszcza gałęzie. Pod drzewem paru niemieckich żołnierzy a z nimi jakiś chłop w szerokich płótniakach i cienka brodata postać w czarnym chałacie do ziemi. Wszystko znajome, kiedyś naprawdę przeżyte...
Ocknął się — wszak to Kurt w Karpatach, wiesza Hucuła i Żyda...
Któryś z podróżnych poznał wielkiego Wagera, ogłosił to w przedziale, zakrzątnął się i wnet ustąpiono znakomitemu uczonemu miejsca pod oknem, ściśnięto się, żeby mu było wygodniej, uciszono się potrosze i profesor zasnął znowu. Obudził się dopiero po paru godzinach — pociąg stał w Bingen. Zrazu nie wiedział co się z nim dzieje, gdzie jest, wydzierał się z trudem z topieli widziadeł, które długo dręczyły go we śnie. Za oknem zwarty tłum żołnierzy w hełmach, z bronią, w całein obładowaniu przepychał się kędyś w zamęcie i w pośpiechu, ponad tłumem młody oficer, stojąc na wózku bagażowym, krzyczał bez przerwy, poganiając żołnierzy.
— Schnell! Schnell! Aber Schnell!!
Szeroki otok hełmu rzucał cień na twarz oficera. Któż to? Na Boga, toż to chyba sam Kurt, to Kurt Wager już robi w Niemczech swoją rewolucję!..
Majaki tej rewolucji dopiero co gnębiły go we śnie. Było to już po wojnie, w willi Zyglinda ukrywała się przed gniewem motłochu i zbuntowanych żołnierzy jakaś wysoka persona, przebywająca w rotundzie narożnej wciąż w masce i w szczelnem przybraniu przeciwgazowcm. Niewiadomo kto to był, ale