Strona:Żółty krzyż - T.III - Ostatni film Evy Evard (Andrzej Strug).djvu/225

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


odetchnie, doczeka piątej rano — pierwszego pociągu kolei podziemnej...
Gdzie pojedzie? Prosto do Yvonny, nie ma wyboru, posiedzi u niej do zmroku, prześpi się, coś tam uradzą... Pierwsze poranne pociągi są natłoczone ludźmi pracy, zatroskane to, niewyspane, kto na nią zwróci uwagę? Utonie w ścisku, dojedzie szczęśliwie. Przerazi Yvonnę, zaklnie ją na wszystkie świętości... Co dalej? O tem nie pora myśleć.
Niepokoiły ją poranne dzienniki z wieścią o ucieczce, nie chciałaby znaleźć się na mieście w tej nie tak dalekiej godzinie, gdy miljony płacht rozsypią się po ulicach, kiedy to każdy przechodzień, zaledwie rzuci okiem w swój egzemplarz, już zacznie się rozglądać i szukać Evy Evard, skazanej tej nocy na śmierć i porwanej z pod samej bramy St. Lazare przez zamaskowanych agentów niemieckich albo przez samego djabła. Niczyje nerwy nie zniosą takiej próby, zdradzi się sama... Chyba że cenzura wojenna utai do czasu rzecz całą, stając w obronie powagi władz wojskowych, a puści wiadomość dopiero wówczas, gdy wielka zbrodniarka zostanie schwytana — prawdopodobnie tak się właśnie stanie.
Stanęła — zadrżała — zawahała się, zdaleka zgóry zjeżdżali dwaj policjanci — cykliści, powiał od nich dech śmierci... Czy już o niej wiedzą?! Zebrała wszystkie siły, bo ktoś nałożył jej na plecy niezmierny ciężar. Dźwigając go szła na ich spotkanie. Wiedzą... Nie, nie wiedzą...