Strona:Żółty krzyż - T.III - Ostatni film Evy Evard (Andrzej Strug).djvu/224

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


jedną noc ubogiego garbusa za to właśnie, że go nikt nie chce, a potem zkolei będzie zakonnicą, otoczoną niebiańskiemi wizjami, przez które przedzierają się i dochodzą aż do niej okropności prawdziwego życia. Zakonnica porzuca swój klasztor, wychodzi na ulicę i wypełnia na sobie ofiarę odkupienia, poddaje się dobrowolnie męce i ohydzie świata.
I tak dalej...
Wreszcie koniec, ostatnie akordy orkiestry, tryskają światła, na widowni ruch i zgiełk, przez tłok tych co wychodzą przepycha się nawała nowych widzów, pryska ułuda i oto prawdziwy świat — ulica.
Eva budzi się — opodal stacja metro z napisem „Europę“ — już wie, gdzie jest, to w pobliżu Gare St. Lazare! Straszne imię zdjęło ją nowem przerażeniem, cofnęła się i uciekała z powrotem. Znowu przez placyk na rozdrożu, upstrzony nazwami wszystkich miast świata, przemknęła się i zboczyła w lewo. W tem miejscu po raz pierwszy poczuła w sobie spokój. Jeszcze nic nie osiągnęła, wisi na włosku, ale wszak dokonała się w jej losie rzecz olbrzymia — reszta należy do niej. Czyżby nadaremno stał się cud? Niepodobieństwo! Myślała o sobie z otuchą, z przenikliwą świadomością, budziła się w niej zawziętość walki... Nie poddawać się opętaniu strachu! Odpędzać złe momenty!...
Nowa ulica szła pod górę, zdawała się prowadzić chyba w kierunku bulwaru Batignolles... Batignolles to już daleko od przeklętej dzielnicy, tam