Strona:Żółty krzyż - T.III - Ostatni film Evy Evard (Andrzej Strug).djvu/165

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


tworności w rodzaju jej procesu, gdzie świadczą przeciwko niej cienie i widma, postacie bez imienia i bez twarzy, którym nie może nawet spojrzeć w oczy na sądzie, rozstrzygającym o jej życiu i śmierci?
Właśnie o wojnie, o wojnie jako takiej bez związku ze swoją sprawą chciałaby mówić najwięcej, albowiem w samem pojęciu wojny leży sedno zagadnienia winy lub niewinności Evy Evard, możliwości lub niemożliwości intrygi generała Sittenfelda, który z osobistej zemsty, a jeszcze bardziej dla ocalenia swego stanowiska i dalszej karjery może z Berlina, przez dwa fronty dyktować swoją wolę sądowi wojennemu Francji. Mniejsza o jej los, ale ofiarą absurdu wojny pada również godność władz wojskowych Francji, honor armji...
Zdaniem adwokata podobne rozważania na sądzie przynieść jej mogły tylko szkodę, nie jest to bowiem czas ani miejsce dla filozoficznych czy etycznych pouczeń, sąd jednomyślnie obrazi się za pouczenia, nie trzeba zapominać, że ludzie są ludźmi — i tak dalej... Obiecała być posłuszną, ale jej myśli pełne były wojny, zagłębiała się w kontemplacji straszliwego zjawiska, które ogarniało świat, i zapominała zeszczętem o własnej sprawie...
W ciągu czterech lat nieraz próbowała zastanawiać się nad istotą wojny, chętnie rozmawiała o tem z mądrymi ludźmi, czasami wpadały w jej ręce trudne i zawikłane traktaty, które usiłowały mierzyć i ważyć ogrom wojny, ale bujne życie nigdy nie