Strona:Żółty krzyż - T.III - Ostatni film Evy Evard (Andrzej Strug).djvu/164

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


i ponury, jak wnętrze trumny, na progu w półmroku stał wierny Victor, teraz już inny, jakby niespodziany i w tych dniach wielkiej fortuny jakby obcy. Za trzy tygodnie już go nie było, zastrzelił się, Eva Evard wkroczyła w swoje wielkie życie.

Nadewszystko trzeba słuchać i to słuchać ślepo w każdej rzeczy M-e Lourthier, bez żadnych wahań i roztrząsań. Fakty, fakty i fakty! Po raz pierwszy stała się posłuszną, ze swego przemówienia, które zresztą wciąż nie było gotowe, nawet nienapoczęte, wyrzuciła lirykę, patos, gest, wyobraźnię. Chciała być posłuszną, znajdowała w tem nawet pewną ostoję i umocnienie, ale gdy myślała o swojej wielkiej mowie, złożonej tylko z operowania faktami, nie znajdowała dla siebie nic. Gdy w upadku ducha i ze strachu oddała adwokatowi swoją swobodę, została bezbronna. Nie umiałaby się wykręcać samą logiką od absurdalnych zarzutów, nie mogłaby spokojnie i rzeczowo wykładać, że haniebne zbrodnie, które w nią wpierano, polegają na nieporozumieniach i nigdy nie miały miejsca.
Czyż mogła nie odmówić odpowiedzi na pewne pytania, wkraczające w jej sprawy osobiste? Czyż po zamanifestowaniu swych wyraźnych i niezmiennych sympatyj dla Francji mogła zrzec się stwierdzenia swego moralnego prawa do neutralności jako wolna obywatelka Norwegji, kraju niezamieszanego w wojnę? Nie wolno jej było zapuszczać się w dygresje zasadnicze o istocie wojny, która rodzi zbrodnie i po-