Strona:Święci poeci - Pieśni mistycznej miłości.djvu/31

    Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
    Ta strona została uwierzytelniona.
    6.

    Gadka chodzi o słowiku
    Że gdy zgon swój czuje,
    Na najwyższy, na wierzchołek
    Drzewa wylatuje.
    I rozpuści swój gardziołek,
    Od rannej jutrzenki
    Coraz inne, coraz nowe,
    Zawodzi piosenki.


    7.

    I nim jeszcze wstaną zorze
    Już dzwoni w krzewinie,
    A gdy słońce wstanie złote
    O pierwszej godzinie,
    Coraz głośniej piosnka jego
    W gaju się odzywa,
    Oj! to grajek nieznużony,
    Nigdy nie spoczywa.


    8.

    Koło trzeciej już godziny
    Aż tak się rozkrzyczy,
    Że i miarę traci — wszystek
    Rozpłynion w słodyczy.
    Gardziołek mu pęka prawie
    Od tonów nawału;
    Do piękniejszych coraz pieśni
    Przybywa zapału.