Streszczenie pewnej powieści

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
<<< Dane tekstu >>>
Autor Zbigniew Uniłowski
Tytuł Streszczenie pewnej powieści
Pochodzenie Człowiek w oknie
Data wydania 1933
Wydawnictwo „Wydawnictwo Współczesne“
Druk Zakł. Graf. "Drukarnia Bankowa"
Miejsce wyd. Warszawa
Źródło Skany na Commons
Inne Pobierz jako: Pobierz jako ePub Pobierz jako PDF Pobierz jako MOBI
Cały tekst
Pobierz jako: Pobierz Cały tekst jako ePub Pobierz Cały tekst jako PDF Pobierz Cały tekst jako MOBI
Indeks stron
STRESZCZENIE PEWNEJ POWIEŚCI.

Syn pewnego żandarma i ubogiej staruszki, oraz brat pewnego kolejarza, pokłócił się ze swoją narzeczoną o to, że nie mają dzieci. W sprawę wdał się maleńki pers o nieciekawej przeszłości. Narzeczona porzuca brata kolejarza i zakochuje się w persie, który jednocześnie ginie ze zbrodniczej ręki handlarza starożytnością. Bo ten handlarz kocha się w narzeczonej brata kolejarza; ale ona go nie chce z powodu piwnych oczu u tegoż.
Tymczasem brat kolejarza, z zawodu właściciel siłomierza w parku rozrywkowym, na imię mający Hubert, stacza się coraz, — panie dzieju, — niżej z powodu straty ukochanej, wkońcu zostaje urzędnikiem Kasy Chorych.
W międzyczasie handlarz starożytności zostaje aresztowany pod zarzutem morderstwa persa­‑marzyciela i co za tem idzie, skazany na dożywotnią ciupę.
Oto mamy już trzy ofiary przewrotności kobiecej, ale nie na tem koniec; bo cudnej urody młodzieniec, astronomskie dziecko, wpada w ręce tej Kleopatry, na imię brzmi jej Gilda.
Zdawałoby się, że Gilda ukończy teraz swój burzliwy żywot i powróci do cichej przystani życia małżeńskiego.
Lecz, o, nie! tym razem inny traf staje na przeszkodzie; — Zamorski książę, słusznej urody, wieku i wzrostu mężczyzna, przyciąga do siebie Januarego (tak na imię astronomskiemu synowi).
Książę Reginald namawia Januarego do różnych czynów, których wierność obrazu, oddać nie wypada. January się na to zgadza, porzuca Gildę i oto ta kobieta, która tylu mężczyznom złamała życie, została ukarana przez zjawisko natury fizycznej.
Ale Hubert przez ten czas dobił się wysokiego stanowiska i mimo to nie zapomniał o Gildzie.
Kiedyś w niedzielę spotyka ją na deptaku, koło hotelu Europejskiego podczas zmiany warty. Piękna to jest scena; orkiestra gra fenomenalnie, Gilda zapłakana rzuca się w szeroko rozwarte ramiona Huberta, poczem idą przytuleni w swoją stronę.
A pers­‑marzyciel żyje, zaszła fatalna omyłka i sędzia zmuszony jest przepraszać handlarza starożytnością za dwuletnią ciupę; ten jednak jest tak rozwścieczony, że po wyjściu na wolność, zwabia persa­‑marzyciela do jednego zagajnika i tam zadusza go własnemi rękoma. — Następnie odszukuje Hubertów, którzy akurat zajęci są zmianą pieluszek dziecka, i tu, o krótki szpic! — bodajem nie doczekał tego rozdziału — handlarz uderzeniem bronzowego świecznika zabija Huberta, w oczach Gildy damasceńskim sztyletem zarzyna jej dziecko, tenże sam sztylet wbija jej po rękojeść w matczyną pierś, wezbraną miłością ku pierworodnemu i sam z okrzykiem: — Ałła­‑werdi — rzuca się z okna w spienione nurty rzeki; lecz tu wpada w ramiona policjanta. A ponieważ jest to dopiero połowa powieści, więc nerwy odmawiają mi posłuszeństwa, i kończę na tem.



Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronie autora: Zbigniew Uniłowski.