Statuty z rękopisu Oss. Nr. 1627/Wstęp

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
<<< Dane tekstu >>>
Autor Władysław Abraham
Tytuł Statuty z rękopisu Oss. Nr. 1627
Podtytuł Wstęp
Pochodzenie Najdawniejsze statuty synodalne archidiecezji gnieźnieńskiej oraz statuty z rękopisu Oss. nr. 1627
Data wydania 1920
Wydawnictwo Polska Akademia Umiejętności
Drukarz Drukarnia Uniwersytetu Jagiellońskiego
Miejsce wyd. Kraków





II.

Statuty z rękopisu Oss. Nr. 1627.



W pierwszej ćwierci wieku XV rozwinął się wśród naszego kościoła żywy ruch na polu ustawodawczem a uwieńczyła go wielka kodyfikacja Mikołaja Trąby. W parze z rozwojem prawa prowincjonalnego szedł rozwój ustawodawstwa diecezjalnego. Obok licznych pomników ustawodawstwa diecezji krakowskiej z czasów Piotra Wysza, uzupełnionych statutami Wojciecha Jastrzębca, przychodzą do skutku obszerne statuty płockie, włocławskie, gnieźnieńskie, przemyskie i poznańskie. Zjawisko to tem bardziej znamienne, że kościół katolicki przechodził wówczas przez ciężkie przesilenie, spowodowane wielką schizmą papieską; lecz kościół polski, zdala od ogniska tego przesilenia położony, oparty o coraz to świetniejszy rozwój potęgi państwowej, mógł się właśnie zająć wykończeniem swej średniowiecznej budowy i ugruntowaniem swego społecznego i politycznego stanowiska a równocześnie otwierały mu się nowe widnokręgi pracy na wschodnich rubieżach państwa. Świetna to karta w dziejach naszego kościoła, więc tem cenniejszym będzie każdy przyczynek źródłowy, dorzucający nowe szczegóły dla rozświetlenia ówczesnej działalności episkopatu.



W rękopisie nar. Zakładu im. Ossolińskich nr. 1627, pisanym w pierwszej połowie wieku XV, mieści się na kartach 262—264 niezbadany dotąd zabytek polskiego ustawodawstwa synodalnego, zatytułowany: Statuta provincialia breviter. Treść rękopisu w krótkości podał Brückner w pracy swej o Kazaniach średniowiecznych[1], gdzie oznaczył zabytek ów jako wyciąg ze statutów prowincjonalnych polskich. Rękopis in 4o obejmuje 331 kart papierowych z używanymi w Polsce znakami wodnymi:
k. 1, okładkowa (fragment traktatu teologicznego), pochodzi jeszcze z XIV w.;
k. 2—8: Incipit libellus qui intitulatur speculum peccatorum;
k. 9 próżna;
k. 10—224v: Pismo św. Nowego Testamentu, różnemi rękoma pisane;
k. 224 i 225, jako prolog do komentarza o księgach machabejskich, dwa listy Rabana Maura: Ludovico Regi i Geroldo sacripalatii archidiacono z wieku IX (r. 840), Migne, Patrol. lat. T. 109, str. 1125—1128;
k. 226—246v, traktat o odbywaniu spowiedzi;
k. 246v—261v: Disputatio contra quattuor articulos Bohemorum Hieronima z Pragi (Jana Sylwana);
k. 261v: Sequitur capitulum ex constitutionibus de usura. Ustęp ze statutów djecezjalnych przemyskich z r. 1415 w odmiennej redakcji, różniącej się od tekstu wydanego z rękopisu Oss. 379 przez Ulanowskiego (Archiwum kom. hist. V, str. 376), poczem dodatek: Secuntur excepta;
k. 262—264v, odmienną wcześniejszą ręką na nowym seksternie pisane: Statuta provincialia breviter;
k. 264v—287v, odmienną, późniejszą ręką, traktat o sakramentach;
k. 287v—288v: Processus per dioecesim contra usurarios promulgatus 1416. Premislie die b. Jeronimi;
k. 288v—325: Lucidarius. Traktat teologiczny w formie djalogu między uczniami i magistrem;
k. 326—331: De arte moriendi, odmienną, późniejszą ręką;
k. 331v: Utrum census reemptionis sit licitus.
Pochodzenie tego rękopisu jest niestety nieznane, lecz z uwagi, że mieszczą się tam dwa postanowienia dla diecezji przemyskiej wydane, wnosić można, że należał pierwotnie do któregoś z wybitniejszych duchownych, zapewne do któregoś z kanoników tej diecezji, i służył mu jako księga podręczna przy spełnianiu obowiązków i funkcyj urzędowych.
Zabytek zatytułowany: Statuta prouincialia breviter, który uchodził dotąd za streszczenie nie oznaczonych bliżej statutów synodalnych polskich, nie jest jednak żadnem streszczeniem ani wyciągiem. Kto zważy sposób pracy średniowiecznych kanonistów, tudzież formę stylizacji postanowień synodalnych, musi przyjść do przekonania, że nie mamy tu do czynienia z jakąś »summa statutorum« lecz że zabytek ów obejmuje oryginalne brzmienie statutów, tak jak one były wydane, i że ów dodatek w nagłówku »breviter« inne zgoła posiada znaczenie. Niewątpliwie pisarz rękopisu chciał w ten sposób powiedzieć, że jest to tylko część statutów, albo miał zamiar zaznaczyć, że podaje same tylko postanowienia, jak to wówczas nieraz było w zwyczaju, z pominięciem wstępu przy statutach zwykłego, opowiadającego o celu i składzie synodu, tudzież zakończenia, obejmującego datę, jeżeli już we wstępie nie była wyrażoną, jednem słowem, że skrócił cały akt, zatrzymując treść główną a opuszczając protokół aktu.
Czemźe więc jest ów zabytek i z jakiego pochodzi synodu? Że jest to zabytek polski, świadczą niewątpliwie polskie słowa, w nim przytaczane, tudzież nakaz modłów za królestwo polskie, króla polskiego i książąt; wspomina on nadto o zwyczajach ludowych w rdzennej Polsce rozpowszechnionych, tak, że w pierwszym rzędzie należałoby wnosić, że pochodzi z prowincji metropolitalnej gnieźnieńskiej i że, jak pismo rękopisu wskazuje, datuje się z czasów wcześniejszych, niż połowa wieku XV, a wedle treści wcześniejszych nawet, niż chwila zakończenia Soboru w Konstancji, t. j. r. 1418. Gdybyśmy go chcieli jednak w tym kierunku bliżej określić, napotkamy na nieprzezwyciężone trudności. Rozumiejąc nagłówek tego zabytku dosłownie, tak jak go dotąd rozumiano, możnaby wnosić, że jest to może jakaś praca przygotowawcza do Zwodu Trąby, przyjęta na którymś z synodów wcześniejszych, n. p. w Uniejowie w r. 1414[2], lecz i ten domysł upaść musi. Pomnik ten bowiem tak wybitnie różni się od owej kodyfikacji z r. 1420, jak i od brzmienia wszystkich znanych statutów prowincjonalnych gnieźnieńskich z lat 1233 do 1420, że absolutnie z nimi w żadnym nie pozostaje związku. Trzebaby chyba przyjąć, że jest to zabytek znacznie wcześniejszy, z XII lub nawet XI wieku, jak gdyby dawne frankońskie Capitula episcoporum, a przemawiaćby za taką hipotezą mogły różne okoliczności. Naprzód treść szeregu postanowień, które widocznie dotyczą stosunków organizacyjnych kościelnych w szczegółach niewykształconych (brak wzmianek o archidjakonach, dziekanach, kapitułach), następnie brak jakichkolwiek postanowień tyczących się sporów ze świeckimi, czy to na temat dziesięcin, patronatu, czy forum duchownego, tak jak gdyby w tem terytorjum kwestje takie jeszcze na zewnątrz wyraźnie nie wystąpiły. Wreszcie i sam rękopis mógłby nasunąć pewne tego rodzaju domysły. Wspomniałem bowiem wyżej przy opisie rękopisu, że część, obejmująca odpis pisma św., kończy się listami arcyb. mogunckiego Rabana Maura z IX wieku, sądzićby więc można, że odpis został sporządzony z jakiegoś dawnego rękopisu z XI lub XII wieku i że w nim na ostatniej wolnej karcie spisano statuty gnieźnieńskie z tego czasu, które pisarz, odpisując cały rękopis, również odpisał. Argumenty te jednak nie wystarczają mojem zdaniem do przyjęcia tej tak bardzo na pozór nęcącej hipotezy.
Sam rękopis przedewszystkiem nasuwa równocześnie pewne wątpliwości. Pomiędzy listami Rabana Maura bowiem a naszym pomnikiem znajduje się 36 kart, na których pisarz pomieścił, oprócz traktatu o spowiedzi, Disputacio Hieronima z Pragi, niewątpliwie z XV wieku pochodzącą, a brak wszelkich podstaw do przypuszczenia, że karty te są źle wszyte lub oprawione i że pierwotnie listy te od naszego pomnika nic nie przegradzało. I treść postanowień również nie dozwala się łudzić myślą, że mamy przed sobą tak dawny zabytek ustawodawstwa naszego kościoła.
Pominąwszy już wyrażenia o Królestwie polskiem i o królu, któreby chyba tylko do XI wieku odnieść można, wnioskowi podobnemu sprzeciwiałyby się wzmianki o zbiorze Klemensa V, o Soborze w Konstancji, o Husie, o modłach o przywrócenie jedności w kościele, co się widocznie wielkiej schizmy papieskiej tyczy. Nadto postanowienie o chrzcie dzieci jeszcze nieurodzonych porusza zagadnienia, które na Zachodzie dopiero ku końcowi wieku XIII roztrząsają synody (n. p. synod w Rhodez 1289 lub w Trewirze 1310) a podobnie postanowienia o odprawianiu dwóch mszy przypominają zbytnio ustępy z Dekretu Gracjana (c. 53 D. I de cons.) lub z dekretaljów Grzegorza IX (c. 3 i 12 XIII, 41). Poczytywanie zaś tego wszystkiego, jak również wzmianki o dziele Quolibet Henryka z Gandawy († 1293), za interpolację późniejszą nie dałoby się naukowo uzasadnić.
Wszelkie poruszone tu wątpliwości odpadną jednak zupełnie, jeżeli zabytek ów uznamy nie za pomnik ustawodawstwa prowincji gnieźnieńskiej, lecz drugiej w granicach państwa polskiego wówczas istniejącej prowincji, t. j. lwowskiej.
Ten dość prymitywny i nieurządzony jeszcze w szczegółach stan administracji kościelnej, brak zatargów ze stanem szlacheckim, wreszcie troska o należyte odprawienie funkcyj duchownych i wyplenienie zabobonów, to wszystko odpowiada w zupełności stosunkom, jakie wówczas wśród kościoła łacińskiego w metropolji lwowskiej, tak niedawno utworzonej, istniały. Rozumowaniu temu możnaby wprawdzie wytknąć, że w poszczególnych postanowieniach naszego pomnika niema żadnej wzmianki o ruskiej ludności greckiego wyznania i o wzajemnych z nią stosunkach, lecz zarzut ten nie posiada donioślejszego znaczenia z tego względu, że nie wiemy, czy zabytek ów podaje ogół wszystkich postanowień, czy tylko ich fragment, a powtóre, że we współczesnych statutach diecezji przemyskiej z r. 1415 niema również żadnej podobnej wzmianki, a w późniejszych czterech synodach chełmskich z połowy wieku XV znalazły się tylko dwa drobne podobne postanowienia[3]. Widocznie ówczesne statuty łacińskiego kościoła na stosunki z ludnością ruską jeszcze bliższej uwagi nie zwracały, gdyż ludność polska i niemiecka, do kościoła łacińskiego należąca, była od tamtej obyczajowo i społecznie ściśle odgrodzona, a sprawa misyj czy unji jeszcze wówczas bliżej się nie skrystalizowała.
Za odniesieniem tego zabytku do prowincji lwowskiej przemawia także i rękopis, który, jak zaznaczyliśmy, należał do osoby w diecezji przemyskiej mieszkającej.
Widocznie właściciel rękopisu sporządził dla własnego użytku odpis obowiązujących w jego diecezji statutów prowincjonalnych, a bliżej ich nie oznaczył, gdyż były to wtedy pierwsze i jedyne statuty tej metropolji, po przeniesieniu katedry metropolitalnej do Lwowa (1414) wydane.
Mając to wszystko na względzie, nie trudno będzie oznaczyć datę tych statutów, a posłużą ku temu dwa już wyżej wspomniane ich postanowienia (31 i 32). Wypływa z nich, że statuty owe sformułowano w czasie soboru w Konstancji po potępieniu Husa (6 lipca 1415) a przed wyborem Marcina V (11 listopada 1417), gdy zaś weźmiemy jeszcze na uwagę, że ówczesny arcybiskup lwowski bawił w r. 1417[4] przed listopadem, jako wysłannik soboru, na Żmudzi, przeto synod, na którym te statuty uchwalono, odbył się w czasie od połowy r. 1415 do pierwszej połowy 1417.
Do takiego wyniku doprowadziło nas ścisłe logiczne rozumowanie na podstawie tych danych, które przytoczyliśmy. Czy jednak wniosków tych nie obala fakt, że nasze statuty znalazły się niemal w całości w statutach diecezjalnych biskupa poznańskiego Andrzeja z Gosławic około r. 1420 wydanych? Czy więc nie należałoby raczej, pomimo wyżej przytoczonych argumentów, przypuszczać gnieźnieński początek tych statutów, lub co więcej poczytać je tylko za część lub przeróbkę tekstu statutów poznańskich, oznaczoną mylnie przez przepisywacza jako skrócone statuty prowincjonalne zamiast jako statuty poznańskie?
Omówieniem krytycznem statutów poznańskich biskupa Andrzeja zajął się przed paru laty ś. p. Zachorowski w jednej z ostatnich swych prac: Studja z historji prawa kościelnego i polskiego, omawiając synody diecezjalne w latach 1423—1427. Jako datę powstania tych statutów przyjął rok 1423 jako prawdopodobny i starał się wykazać, że statuty poznańskie opierają się na statutach włocławskich z r. 1402, na Zwodzie Trąby i na prawie powszechnem, a nie znając źródła, zaliczył wszystkie postanowienia, które w naszym zabytku się mieszczą, do postanowień oryginalnie przez biskupa Andrzeja sformułowanych. Całe zaś statuty poznańskie ocenił pod tym kątem widzenia, że były one wynikiem programu reformy kościelnej synodu prowincjonalnego w Łęczycy w r. 1422.
Nie wdając się w poglądy tej pracy co do znaczenia owego synodu prowincjonalnego, musimy stwierdzić, że praca ta, znakomicie pomyślana i przemyślana, jest jednak przykładem, jak trudno pomimo najlepszej metody naukowej i bystrości sądu przy niedostatecznym materjale źródłowym budować wnioski, któreby się na dalszą metę ostać mogły. Na podstawie właśnie obu tych pomników, które obecnie ogłaszamy, a których ś. p. Zachorowski nie miał w ręku, musi cała jego praca ulec gruntownej rewizji. Przedewszystkiem należy zaznaczyć:
a) że źródłem statutów poznańskich nie tyle były statuty włocławskie, ile owe statuty łęczyckie przez Mikołaja Kurowskiego dla diecezji gnieźnieńskiej wydane a na podstawie tamtych opracowane, i że biskup Andrzej nie mógł być, jak sądzono, autorem owych statutów włocławskich, gdyż byłby z nich o wiele więcej korzystał i nie szukał źródeł dalszych, skoro te statuty i dla diecezji gnieźnieńskiej były wystarczające;
b) że źródłem ich nie był wcale Zwód Trąby, lecz że te ich postanowienia, które są zgodne z kodyfikacją Trąby, albo polegają wprost na dawniejszych statutach prowincjonalnych gnieźnieńskich, a zwłaszcza na statutach legata Filipa z Fermo (art. VII, XVIII i XXVII), albo na statutach łęczyckich (art. I, IV, VIII, XV i XX), albo na statutach z kodeksu Oss. 1627, a tylko jeden art. II, częściowo zgodny ze Zwodem Trąby, może pochodzić z jakiegoś obu tym pomnikom wspólnego nieznanego źródła;
c) że ponieważ żadnej wyraźnej zawisłości pomiędzy statutami poznańskiemi a kodyfikacją Trąby niema, pochodzą one prawdopodobnie z czasu przed wydaniem tej kodyfikacji, a więc najpóźniej dopiero z r. 1420.
Głównem ich źródłem natomiast, począwszy od art. XXV, a raczej od ostatniego postanowienia art. XXIV, aż do końca do art. LVIII, są statuty z kodeksu Oss. 1627, które jako lwowskie oznaczyliśmy. Statuty te tu i tam niemal dosłownie się powtarzają, ale przecież są między niemi różnice pewne i to, jak sądzę, niektóre z nich zasadnicze. W statutach poznańskich zmieniono przedewszystkiem redakcję naszych statutów: w c. 23 wymieniona niedziela Letare zamiast Judica, art. XXXV; w c. 24 opuszczono słowo parlamenta, art. XXXIV; w c. 29 rozszerzono znacznie tekst, dodając także ustęp o pismach oficjałów biskupich, art. XVI; c. 4 i 34 przerobiono zupełnie w art. V, podobnie c. 41 w art. XLVIII, c. 46 w art. I, a c. 54 w art. IV; pominięto dalej zupełnie c. 21, 26 i 32, a natomiast pomiędzy c. 51 a 52 naszych statutów wtrącono nowe, może oryginalne postanowienie: De ovatione scolarum jako art. LVI. Te zmiany nie są wcale przypadkowe, przez błędne przepisywanie kopistów spowodowane, ale są zmianami celowemi, wywołanemi odrębną redakcją samych statutów. Zdaje się bowiem nie podlegać wątpliwości, że zmiany tekstu w c. 23, 24, 29 o pieczęciach plebanów i 41 o absolucji od ekskomuniki, tudzież pominięcie zupełne c. 21, wymieniającego bóstwa pogańskie, a dodanie w statutach poznańskich art. LVI o zwyczajach żaków, dadzą się jedynie tylko wytłumaczyć stosunkami lokalnemi, to jest zupełną odrębnością miejsca powstania jednej i drugiej redakcji. Lecz nietylko co do miejsca, ale także i co do czasu powstania redakcje te się różnią. Świadczy o tem wymownie opuszczony w statutach poznańskich c. 32, polecający odbywanie co soboty procesji na intencję usunięcia schizmy w kościele i na intencję powodzenia Królestwa polskiego, króla i książąt. Został on widocznie sformułowany, jak wyżej zaznaczyliśmy, przed wyborem Marcina V, który schizmę usunął, więc go w statutach poznańskich, wydanych dopiero po powrocie biskupa Andrzeja ze soboru w Konstancji, kiedy schizma już była usunięta, opuszczono. Pominięto jednak i dalszą część tego postanowienia o modłach za państwo, króla i książąt dla tego, bo w obrębie prowincji gnieźnieńskiej takie modły były zdawna przepisane i w księgach liturgicznych zaznaczone, natomiast w prowincji lwowskiej, która właściwie dopiero od zjazdu Jagiełły z Zygmuntem luksemburskim w Lubowli w marcu 1412 bezspornie do Polski należeć miała, postanowienie takie musiało być wyraźnie wydane i na synodzie usankcjonowane.
Statuty więc z ręk. 1627 były nietylko gdzieindziej zredagowane, ale były nadto wcześniejsze od statutów poznańskich. Dodać przytem należy, że statuty poznańskie, co już zauważył wydawca ich, prof. Heyzmann, widocznie nie są dziełem jednej ręki: »biorąc wzgląd na wysoki stopień nauki biskupa Jędrzeja Laskarego, zataić nie możemy powątpiewania, czy też podane tu statuty tego biskupa rzeczywiście wyszły z rąk jego zupełnie w tej właśnie formie, w jakiej je w rękopisach znajdujemy; wątpliwość ta nasuwa nam się mianowicie z powodu dziwacznego systemu, z jakim się tu przy ugrupowaniu pojedynczych statutów spotykamy. Statuty n. p. traktujące o tej samej materji, a więc uzupełniające się nawzajem, porozrzucane są po całym zbiorze...« My jeszcze dodać możemy spostrzeżenie, że w samej redakcji statutów poznańskich na pierwszy rzut oka uderza różnica pomiędzy stylizacją art. I do XXIV a następnych; tamte stanowią jakby całość w sobie zamkniętą, te zaś jakgdyby dodatek. Idąc za przedmową biskupa Andrzeja: »infrascripta statuta nostra addentes statutis praedecessorum nostrorum«, możnaby chyba wnosić, że ten dodatek to są właśnie owe dawne statuty biskupów poznańskich, lecz i ten wniosek niema źródłowego oparcia, bo nie mogłyby one pochodzić z czasu między r. 1394 aż do objęcia rządów przez biskupa Andrzeja, gdyż wtedy zasiadali właśnie na stolicy poznańskiej Mikołaj Kurowski, Wojciech Jastrzębiec i Piotr Wysz, więc jakieś reminiscencje znanej ich pracy ustawodawczej musiałyby się na tych statutach odbić, tymczasem żadnych podobnych śladów nie znajdujemy, a nadto, co ważniejsze, wzmianka o Husie w statutach wyklucza tembardziej ich powstanie w tym czasie.
Trzebaby chyba przyjąć, że te statuty jako poznańskie są dawniejsze, że datują się z czasu przed r. 1394, lecz że następnie gdzieindziej zostały przerobione po r. 1415 i że tę przeróbkę zamieścił biskup Andrzej w swojej redakcji; w każdym razie zaś tak, jako one się przedstawiają w rękopisie Oss. 1627, pochodzą albo z innej djecezji, albo z innej prowincji. Jak wiemy, każda z djecezji polskich, gdzie rząd kościelny był należycie urządzony, posiadała swe statuty zupełnie odmienne, w końcu wieku XIV i początku wieku XV sformułowane, z wyjątkiem lwowskiej; prowincja gnieźnieńska pracowała wtedy nad kodyfikacją statutów prowincjonalnych; pozostaje więc tylko jedyna ewentualność, że właśnie we Lwowie nasz zabytek został ułożony, tem bardziej, że przemawia za tem pochodzenie rękopisu, w którym się on mieści. Wątpliwość mogłaby tylko zachodzić pod tym względem, czy są to statuty diecezjalne czy prowincjonalne lwowskie. Uznaliśmy je jako prowincjonalne, polegając na nagłówku ich w rękopisie. Nagłówek ten, wypisany czerwoną farbą bardzo wyraźnie i starannie: »Statuta provincialia breviter«, nie budzi żadnej wątpliwości a początek statutów zdobi ładny czerwony inicjał. Powołano wprawdzie w tekście statutów dwukrotnie statuty prowincjonalne (c. 10 i 54), tak jak gdyby one same były djecezjalnemi, lecz może to jest zwrot stylistyczny, który właśnie tyczy się tych samych statutów prowincjonalnych a nie innych przedtem w arcybiskupstwie lwowskiem lub halickiem wydanych.
Skąd jednak mogły się te statuty dostać do statutów poznańskich? Zapożyczanie się wzajemne na polu ustawodawstwa średniowiecznego kościelnego było rzeczą zwykłą. Mogła kodyfikacja Trąby brać całemi ustępami materjał ze statutów mogunckich lub praskich, mógł też Laskary sięgnąć do statutów lwowskich, tem bardziej, że prowincja lwowska weszła w skład nowej prowincji prymacjalnej gnieźnieńskiej, i na synodzie łęczyckim z r. 1422 była zdaje się reprezentowana już »universa Polonica ecclesia« (Długosz, Hist. IV, str. 288—289); nie jest też wykluczoną możliwość, że statuty lwowskie były rzeczywiście przeróbką dawnych z XIV wieku statutów poznańskich, którą znowu biskup Andrzej zużytkował, źródeł bowiem tych statutów z rękopisu 1627 ani ich redaktora nie znamy.
Kiedy się odbył synod lwowski, na którym statuty te wydano, nie można przy dzisiejszym stanie źródeł bliżej oznaczyć. W dawniejszych pracach moich podałem wszystkie wiadomości o zjazdach lub synodach lwowskich z wieku XV, jakie dotąd znaleść mogłem, a są to: zjazd z 19 czerwca 1406 jeszcze z czasów metropolji halickiej (Jakób Strepa, str. 110, dodatki nr. X), zjazd z 28 września 1419 (Założenie biskupstwa łacińskiego w Kamieńcu podolskim, str. 28) i synody z lat 1437—1447 (Gazeta kościelna 1908 nr. 44, Kilka szczegółów o synodach lwowskich z w. XV); żadnych natomiast śladów synodu w czasie między r. 1406 a 1419 nie udało mi się odszukać.
Ogłaszając obecnie ów zabytek z rękopisu Oss. 1627, przynoszący do dziejów ustawodawstwa metropolji lwowskiej, tudzież ustawodawstwa diecezji poznańskiej, nowe wiadomości, dodajemy zarazem wyjęty z tego samego rękopisu, chociaż na dalszych kartach zamieszczony, okólnik biskupa przemyskiego Macieja o lichwie. Dokument to nietylko interesujący pod względem kanonistycznym, lecz również rzucający wiele światła na stosunki ekonomiczne w Polsce, podobnie jak bulla Marcina V z r. 1425, zamieszczona w Corpus iuris canonici w zbiorze Extravagantes communes, a wywołana stosunkami istniejącemi w djecezji wrocławskiej i w sąsiednich ziemiach polskich[5]. W Polsce ówczesnej w czasach wzrastającego dobrobytu i rozwoju gospodarczego zagadnieniami dotyczącemi lichwy żywo się zajmowano, zajmował się też niemi widocznie pierwotny właściciel naszego rękopisu, skoro odpisał sobie także postanowienie »de usuris« ze statutów diecezjalnych przemyskich z r. 1415. Zaznaczyć przytem musimy, że te statuty biskupa Macieja tak w kierunku postanowień o lichwie, jak i pod innym względem, wskazują na pewien związek myśli ze statutami prowincjonalnemi, które ogłaszamy. Stwierdza to zwłaszcza porównanie ustępu De mendicantibus statutów przemyskich (Ulanowski l. c. str. 372) z ustępem 51 statutów lwowskich.

Przypisy[edytuj]

  1. Rozprawy wydz. filolog. T. 24 str. 326.
  2. Po owym synodzie w Uniejowie w jesieni 1414 wogóle zdaje się żadnych statutów nie uchwalono (Korytkowski, Arcybiskupi gnieźnieńscy II, str. 19); nie odbył się prawdopodobnie aż do czerwca 1418 żaden synod prowincji gnieźnieńskiej, gdyż arcybiskup bawił na soborze w Konstancji. Również nie posiadamy wiadomości o żadnym synodzie diecezjalnym gnieźnieńskim w tych czasach, a gdyby się nawet jakiś odbył, trudno przypuścić, aby po wydaniu tak niedawno w Łęczycy obszernych statutów układano nowe o treści mniej dokładnej. Zresztą statuty te wogóle nie są w niczem podobne do znanych statutów diecezjalnych gnieźnieńskich.
  3. W rękopisie Bibljoteki Raczyńskich w Poznaniu II H. C. 11. Statuty te, dotąd nie wydane, opracowuje Ks. Prof. Fijałek.
  4. Cod. epist. saec. XV, T. II, nr. 78; zaznaczyć jednak musimy, że wedle dokumentu Akta gr. i ziem. IV nr. 36 bawił arcybiskup 18 sierpnia we Lwowie.
  5. Extrav. com. ks. III tyt. V. c. 1. W tekście wydań Corpus iuris canonici należy poprawić w ustępie »grossorum Pragensium nummi polomaei« (wydanie Friedberga str. 1270 wiersz 20 od góry) to ostatnie niezrozumiałe słowo na »polonici«, chodziło tu bowiem właśnie o ziemie, na których moneta polska była w obiegu.


Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronie autora: Władysław Abraham.