Rozmyślania (Lange)/XLI

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
<<< Dane tekstu >>>
Autor Antoni Lange
Tytuł Rozmyślania
Data wydania 1906
Wydawnictwo Wacław Wiediger
Drukarz Drukarnia W. L. Anczyca
i S-ki
Miejsce wyd. Kraków
Źródło Skany na commons
Inne Cały tekst
Pobierz jako: Pobierz Cały tekst jako ePub Pobierz Cały tekst jako PDF Pobierz Cały tekst jako MOBI
Indeks stron
XLI

Najbardziej z moich pieśni kocham owe ciemne
Melodye, które we śnie słyszę jak tajemne
Jakieś fale poza mgłą daleką szumiące
I mnie samemu nigdy niepojęte; drżące,
Jak struna jakąś lekką dłonią potrącona...
Kocham je, chociaż żadna nie wyjdzie złocona
Misterną szatą rymów na ten świat widomy!
Urodzone w bezdennej głębi nieświadomej,
Kwiaty niedotykalne mej duszy roślinnej
Żyją krócej niż jętki; jakoby Erynny
Są im słońca promienie; zamknięta powieka
Żywi je, że śpiewają jak fala daleka —
Ale gdy świt w nie rzuci swoje groty wczesne —
Bezcielesne widziadła w bardziej bezcielesne
Przechodzą — i na wieki, na wieki już giną —
I nigdy w rzeczywistość choćby snów nie spłyną...
Ich piękność — to Milczenie, co w świętość ubiera
Słowa, w które uderza Głos niby siekiera!
Lecz one żyją we mnie jako utajona
Potęga zaświatowa, czysta, wypieszczona.
I nieraz też na jawie szepczą mi do ucha
Jakieś dźwięki z nieznanych toni mego ducha,
Jakieś słowa czarownym głosem wymawiane,
Lecz niepojęte, jakby słyszane przez ścianę —

Jakieś proroctwa ciemne, jakieś wróżby złudne,
Jakieś przeczucia dziwne, ciche, słodkie, cudne!
Lecz one moje życie mimowoli wiodą,
One są mej istoty krwią, mlekiem i wodą. —
I nieraz z ich pobudki walczę, śpiewam, płaczę —
I nie wiem skąd uśmiechy i skąd mam rozpacze!

Tak kwiat, gdzie się niedawno pieściły motyle,
Choć ulecą — on jeszcze kołysze się chwilę,
A nikt się nie domyśla, dlaczego...




Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronie autora: Antoni Lange.