Rok 3000-ny/Rozdział VI

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
<<< Dane tekstu >>>
Autor Paolo Mantegazza
Tytuł Rok 3000-ny
Podtytuł Powieść
Wydawca Bibljoteka Powieści i Romansów
Data wydania 1930
Druk Sz. Sikora
Miejsce wyd. Warszawa
Tłumacz Melania Łaganowska
Tytuł orygin. L'anno 3000
Źródło Skany na Commons
Inne Pobierz jako: Pobierz jako ePub Pobierz jako PDF Pobierz jako MOBI
Cały tekst
Pobierz jako: Pobierz Cały tekst jako ePub Pobierz Cały tekst jako PDF Pobierz Cały tekst jako MOBI
Indeks stron


ROZDZIAŁ VI[1].

Pałac szkolny jest to wysoki i majestatycznie olbrzymi gmach, składający się z trzech pałaców, połączonych ze sobą galerjami i ogrodami.
Ponad przedsionkiem, w greckim stylu, widnieje napis:
„Chcieć, to móc, ale w połączeniu z nauką“.
Marja przeczytała to ze zdziwieniem i podziwem i zwróciła się do Pawła:
— Ileż to rozumu mieści się w tych kilku słowach! Zdaje mi się, że obejmują one całą mądrość życia ludzkiego. Mogą służyć za kamień węgielny do całego wychowania i do sztuki osiągnięcia przeświadczenia, iż się jest szczęśliwym. Kto mógł wymyślić te wyrazy?
— Sądzę, że wszyscy rozumni ludzie mieli tę samą myśl, bo zarodek wszystkich wielkich prawd tkwi w każdym dobrze wykształconym umyśle. Ale ten, co ją pierwszy wypowiedział, to mieszczanin, Florentczyk, który żył przy końcu 19-go stulecia. Był on deputowanym, syndykiem i ministrem swojego rodzinnego miasta. Nazwisko jego: Ubaldino Peruzzi. Bystry, czynny, pełen attyckiego ducha i zdrowego rozsądku człowiek. Jako dowód tego służyć mogą właśnie słowa, któreśmy przed chwilą przeczytali.
Do pałacu prowadzą szerokie schody, a na szczycie ich w środku stoi olbrzymi posąg przedstawiający naukę.
Pałac szkolny leży na wzgórzu, tak więc posąg może być nocą widziany z każdego punktu miasta, jak latarnia morska.
Istotnie jest on latarnią Antropolisu, światłem wiedzy, która ze stolicy rozlewa promienie na świat cały.
A czyż to nie wiedza kierowała ludźmi, gdy szukali dobra i prawdy?
Czyż to nie wiedza przemieniła surowego człowieka, ofiarę dzikich zwierząt i sił przyrody, w piękne, wszechpotężne stworzenie; czyż nie ona kieruje iskrą elektryczną, łączy lądy i czyni człowieka absolutnym władcą swej planety i pozwala mu mieć nadzieję, że w roku 3000-ym głos jego znajdzie oddźwięk na sąsiednich planetach!
Paweł i Marja dowiedzieli się u wejścia do przedsionka pałacu, że trzy budynki z jakich się składa, zawierają trzy następujące wielkie gałęzie nauk:
Szkołę przygotowawczą.
Szkołę średnią.
Szkołę wyższą.
Przedewszystkiem zwiedzili w towarzystwie nauczyciela pierwszą.
Przebiegli szybko obszerne, pełne powietrza, jasne sale dla elementarnych uczniów. Każdy siedział osobno, na wygodnem siedzeniu, przy odpowiednim pulpicie.
Nauczyciele chodzą od ławki do ławki, uważają na zadane ćwiczenia, dają rady i napomnienia stosownie do potrzeby.
W oddzielnym pokoju uczniowie zajmują się pisaniem.
Stary używany do 21-go wieku sposób pisania, gdzie specjalne litery wyobrażają samogłoski, wyszedł już z użycia; miejsce jego zajęła stenografja, gdzie samogłoski są wypuszczane, albo zastąpione prostemi bardzo znaczkami.
Dlatego dziesięć razy prędzej można pisać, niż poprzednio.
Nauczyciel, który służył naszym przyjacielom za przewodnika, powiedział im, że w tych klasach elementarnych przyjmowane są dzieci po 6-ym roku życia i że prawie wszystkie w swoich rodzinach uczyły się czytać i pisać.
Dalej podróżni nasi udali się do Szkoły średniej.
Tu uczą wszystkiego, co potrzebne jest do ogólnego wykształcenia ducha i nauka podzielona jest na dwie wielkie gałęzie:
Studja naukowe i literackie.
Starożytnych języków wcale nie uczą; studjuje się jedynie pisarzy języka kosmicznego, a w krytycznych rozbiorach dzieł ich ma się kształcić poczucie piękna.
Historji i geografji uczą się wszyscy: tworzą one szkielet nauki.
Filozofję odrzucono oddawna, nawet jej nazwę; zastąpiła ją zaś nauka poznawania dusz i ludzi.
W studjach naukowych, większe pole poświęcono naukom przyrodniczym, zasadom matematyki, mechaniki, fizyki i chemji.
Laboratorja i warsztaty stoją w ciągłym związku z każdą gałęzią nauki; a uczniowie, którzy muszą przynajmniej mieć lat 12, w przeciągu lat czterech kończą kurs nauk.
Poczem po surowym egzaminie otrzymuje uczeń świadectwo ogólnego wykształcenia; tem zadawalniają się wszyscy, którzy nie mają zamiaru oddać się specjalnemu zawodowi, albo nie mają innych ambicji, jak tylko być wykształconymi, zarządzać swemi dobrami i dalej samemu się kształcić.
Szkoła wyższa ma rozmaite kursa: dla profesjonistów i dla poświęcających się tylko nauce i odpowiada dawniejszym uniwersytetom.
Żaden uczeń nie jest obowiązany zapisać się a ostateczny egzamin potrzebny jest tylko tym, którzy chcą mieć dyplom specjalny.
I tu na ławkach zasiadają kobiety i mężczyźni, a wykłady dzielą również obie płcie.
Ażeby zostać nauczycielem szkoły przygotowawczej lub średniej, trzeba mieć patent, wydawany po długim i surowym egzaminie.
Ażeby nauczać w szkole wyższej nie potrzeba składać egzaminu, ale trzeba przedstawić własne wydrukowane, wartościowe dzieła.
Liczba katedr jest nieograniczoną, bo każdy, kto poświęca się specjalnej nauce, może otworzyć kurs na ulubiony swój temat; musi tylko zwrócić się z zapytaniem do wysokiej rady szkolnej, składającej się jedynie z trzech mężczyzn, którzy reprezentują trzy gałęzie nauk.
Paweł i Marja pragnęli być obecnemi wykładowi. Przy wejściu do sali usłyszeli zapowiedź następującego:
„Historja ludzkich błędów. Wpływ namiętności na logikę myślenia.“
Wykład trwał godzinę i niezmiernie zainteresował naszych słuchaczy.
Mówca był bardzo wykształcony, miał dar wymowy i potrafił zainteresować najsuchszym nawet tematem.
Cały kurs tego i przyszłego roku był poświęcony historji ludzkich błędów; tego dnia profesor zajął się starożytną adwokaturą i błędami w jakie wciągany był niegdyś ludzki rozsądek przez tak zwanych „rzeczoznawców" którzy bronili i oskarżali przestępców.

Prelekcja często przerywana przytakiwaniami, zakończyła się żywemi oklaskami i przyjaciele nasi opuścili pałac głęboko zadowoleni z wizyty.




Przypisy

  1. Przypis własny Wikiźródeł Uwaga: W tym wydaniu w stosunku do I wydania przekładu z 1898 pominięto oryginalny rozdział VI (Gimnazyum w Antropolis), w związku z czym wystąpiły niekonsekwencje w numeracji dalszych rozdziałów, a powieść została w sumie skrócona z XIII do XII rozdziałów.


Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronach autora: Paolo Mantegazza i tłumacza: Melania Łaganowska.