Prostaczek/VIII

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
<<< Dane tekstu >>>
Autor Wolter
Tytuł Prostaczek
Pochodzenie Powiastki filozoficzne /
Tom drugi
Data wydania 1922
Wydawnictwo Krakowska Spółka Wydawnicza
Drukarz Drukarnia »Czasu« w Krakowie
Miejsce wyd. Kraków
Tłumacz Tadeusz Boy-Żeleński
Źródło Skany na Commons
Inne Cały tekst
Pobierz jako: Pobierz Cały tekst jako ePub Pobierz Cały tekst jako PDF Pobierz Cały tekst jako MOBI
Indeks stron
VIII. Jak Prostaczek udał się na dwór i jak, w drodze, zdarzyło mu się wieczerzać w towarzystwie hugonotów.

Prostaczek puścił się ku Saumur koczobrykiem, ponieważ nie było tam wówczas innego środka komunikacyi. W Saumur, zdziwił się znalazłszy miasto prawie opustoszałe i widząc kilka rodzin gotujących się do przenosin. Dowiedział się, iż, sześć lat wprzódy, Saumur liczyło więcej niż piętnaście tysięcy mieszkańców, obecnie zaś nie ma ani sześciu tysięcy. Natrącił o tem przy wieczerzy w gospodzie. Było przy stole wielu protestantów; jedni skarżyli się gorzko, drudzy trzęśli się z gniewu, inni powiadali, płacząc:

…Nos dulcia linquimus arva[1],
Nos patriam fugimus.

Prostaczek, który nie rozumiał po łacinie, poprosił o wytłómaczenie tych słów; znaczą one: „Opuszczamy nasze słodkie niwy, uchodzimy z ojczyzny“[2].
„I dlaczego panowie uchodzicie z ojczyzny? — Dlatego że nam każą abyśmy uznali papieża. — I czemuż nie mielibyście go uznać? Nie macie zatem chrzestnych matek, które chcielibyście zaślubić? mówiono mi bowiem, że to on daje na to pozwolenie. — Och, panie, ten papież powiada że jest panem dziedzin królewskich. — Ależ, moi panowie, jakiegoż wy jesteście rzemiosła? — Przeważnie jesteśmy handlarze sukna i fabrykanci. — Gdyby tedy papież głosił się panem waszego sukna i fabryk, słuszniebyście czynili nie uznając go; ale co się tyczy królów, to ich sprawa; cóż wy się w to mięszacie?[3]“ Wówczas, mały czarny człowieczek[4] przemówił i wyłożył bardzo uczenie pretensye obecnych. Oświetlił z taką energią odwołanie edyktu Nantejskiego; użalił się tak wzruszająco nad losem pięćdziesięciu tysięcy rodzin zbiegłych, oraz pięćdziesięciu tysięcy innych, nawróconych przez dragonów, iż Prostaczkowi łzy puściły się z oczu. „Czem się dzieje, powiadał, iż tak wielki król, którego sława sięga aż do Huronów, pozbawia się tylu serc gotowych go kochać i tylu ramion gotowych mu służyć?
— Tem, iż go oszukano, jak innych wielkich królów, odparł czarny człowiek. Wmówiono weń, iż, skoro tylko rzeknie słowo, wszyscy będą myśleli tak samo jak on; że, na jedno skinienie, odmienimy religię, tak jak nadworny muzyk Lulli odmienia w jednej chwili dekoracye w operze. Nietylko traci kilka tysięcy bardzo użytecznych poddanych, ale robi z nich sobie nieprzyjaciół: król Wilhelm, który jest obecnie panem Anglii, złożył kilka pułków z tych samych Francuzów którzy byliby walczyli za swego monarchę.
„Taka ruina jest tem bardziej zdumiewająca, iż obecny papież, któremu Ludwik XIV poświęca[5] część swego ludu, jest jego jawnym wrogiem. Od dziewięciu lat trwa między nimi gwałtowna zwada. Posunęła się tak daleko, iż Francya spodziewała się wreszcie, że pryśnie jarzmo, które ją od tylu wieków poddaje władzy tego cudzoziemca, a zwłaszcza że przestanie w niego pchać pieniądze; co jest główną sprężyną spraw tego świata. Oczywistem tedy jest, iż oszukano tego wielkiego króla, fałszywie przedstawiając mu zarówno jego korzyść jak i zakres jego władzy, i że nadużyto jego wielkoduszności“.
Prostaczek, coraz bardziej wzruszony, spytał kto są owi Francuzi, oszukujący w ten sposób monarchę tak drogiego Huronom. „To jezuici, odpowiedziano mu; zwłaszcza O. de La Chaise[6], spowiednik J.K. Mości. Miejmy nadzieję, że Bóg skarze ich za to kiedyś, i że, jak oni nas wypędzają, tak i ich wypędzą[7]. Byliż kiedy ludzie nieszczęśliwsi od nas? Imć Louvois[8] nasyła nam ze wszystkich stron na kark jezuitów i dragonów.
— Czekajcie panowie, rzekł Prostaczek nie mogąc się już dłużej powściągnąć, jadę właśnie do Wersalu po nagrodę swoich zasług; pogadam z owym imć Louvois: mówiono mi, że to on prowadzi wojny ze swego gabinetu. Zobaczę króla, powiem mu całą prawdę: niepodobna nie poddać się tej prawdzie, kiedy się ją czuje. Wrócę niebawem, aby zaślubić pannę de Saint-Yves, i proszę was na wesele“.
Poczciwi ludzie pomyśleli, że to jakiś wielki pan, podróżujący incognito; niektórzy zaś wzięli go za błazna królewskiego.
Był tam przy stole przebrany jezuita, pełniący funkcyę szpiega na rzecz wielebnego O. La Chaise. Zdawał mu sprawę ze wszystkiego, ów zaś dzielił się wiadomościami z imć p. Louvois. Szpieg sporządził raport: Prostaczek i list przybyli prawie równocześnie do Wersalu.


Przypisy

  1. Wergili, Eklogi I, 3.
  2. Wskutek odwołania Edyktu Nantejskiego w r. 1685.
  3. Autentyczne słowa Fontenelle’a do pewnego kupca z Rouen, jansenisty.
  4. Pastor protestancki.
  5. W istocie, papież Inocenty XI długo walczył przeciw Ludwikowi XIV o prawa królewskie do dochodu z wakujących biskupstw i opactw.
  6. O. La Chaise, jezuita, spowiednik Ludwika XIV mający nań znaczny wpływ, był jednym z głównych sprawców odwołania Edyktu Nantejskiego, którym Henryk IV przyznał swobody protestantom (1598).
  7. Jezuitów wypędzono w r. 1764.
  8. Louvois, minister wojny; aluzja do słynnych „dragonad“ Ludwika XIV.


Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronach autora: Franciszek Maria Arouet i tłumacza: Tadeusz Boy-Żeleński.