Podróże Gulliwera/Część trzecia/Rozdział III

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
<<< Dane tekstu >>>
Autor Jonathan Swift
Tytuł Podróże Gulliwera
Data wydania 1842
Wydawnictwo J. Baumgaertner
Drukarz B. G. Teugner
Miejsce wyd. Lipsk
Tłumacz Jan Nepomucen Bobrowicz
Tytuł orygin. Gulliver’s Travels
Źródło Skany na commons
Inne Cała część trzecia
Indeks stron
Podróże Gulliwera T. 2 rozdział.png


ROZDZIAŁ III.


Fenomen
przez nowszą filozofią i astronomią rozwiązany.
— Wielkie laputyanów postępy w astronomji.
— Jakim sposobem Król powstania swoich poddanych uśmierza.


Podróże Gulliwera T. 1 ornament 3.png

P

Prosiłem Króla o pozwolenie obejrzenia osobliwości wyspy i był tak łaskaw, że nie tylko udzielił mi je najchętniej, ale rozkazał nawet mojemu nauczycielowi ażeby mi towarzyszył. Najbardziej byłem ciekawy wiedzieć, jakim sposobem naturalnym lub kunsztownym, wyspa poruszaną zostaje we wszystkich kierunkach: daję więc o tem czytelnikowi dokładną wiadomość.

Wyspa latająca jest zupełnie okrągła, jej średnica wynosi 7837 łokci, czyli 4½ mili, ma zatem 10,000 morgów. Grubość wynosi około 300 łokci. Spód jej patrząc z dołu, jest płaszczyzną z dyamentu szlifowanego, nad którą leżą warsztwy minerałów w zwyczajnym porządku, i wszystko to jest z wierzchu okryte szychtą ziemi bardzo żyznej na 12 stóp grubości.

Cała ta powierzchnia jest ku środkowi spadzistą i wszelka woda z deszczu i rosy, spływa przez małe w tym celu zrobione kanały do czterech wielkich dołów po pół mili objętości mających, i 200 łokci od środkowego punktu płaszczyzny odległych. Woda zbierająca się w nich waporuje przez upały słońca tak, że wystąpić nie może. Oprócz tego Król może podnosić wyspę nad sferę obłoków i waporów, i przeszkadzać spadaniu wielkich deszczów i rosy, zwłaszcza że obłoki nie mogą — podług mniemania wszystkich naturalistów — wznieść się wyżej nad ½ mili od ziemi; przynajmniej w tym kraju takie zrobiono postrzeżenia.

W punkcie środkowym tej wyspy jest wielki otwór 50 łokci objętości mający, przez który astronomowie wchodzą do wielkiego gmachu Flandona Gagnole, czyli jaskinia astronomów zwanego, znajdującego się 100 łokci od powierzchni dyamentu. W tej jaskini pali się bezustannie 20 lamp, których promienie odbijając się od dyamentu, na wszystkie strony swiatło rozszerzają. Mnóstwo instrumentów astronomicznych, sextantów, quadrantów, teleskopów, astrolabów ozdabia to miejsce; lecz największa osobliwość od której los całej wyspy zależy, jest magnes ogromnej wielkości, kształtu czołenka tkackiego. Długość jego wynosi 6 łokci, a w najgrubszej części ma przynajmniej 3 łokcie grubości. Powieszony jest za pomocą osi dyamantowej przez środek jego przechodzącej, w tak ścisłej równowadze, że i najsłabsza ręka poruszać go może. Otoczony jest wydrążonym cylindrem dyamentowym mającym 4 stóp głębokości i grubości a 12 łokci średnicy, który przez 8 nóg po 6 stóp długich w horyzontalnem trzymany jest położeniu. W środku wklęsłej jego strony, znajduje się 12 stóp głęboka rynna gdzie leżą końce osi, i takim sposobem dowolnie obracane być mogą.

Żadna siła nie jest w stanie wyjąć ten magnes, bo cylinder i jego nogi są jedną całością z dyamentem dno wyspy stanowjącym.

Za pomocą więc tego magnesu, wyspa może się podnosić, spuszczać i z miejsca poruszać; bo względem kraju przez Króla rządzonego, magnes posiada w jednym swym końcu przyciągającą, a wdrugim odpychającą siłę. Jeżeli więc obracają magnes z siłą przyciągającą ku ziemi, wyspa się spuszcza, z odpychającą zaś, podnosi się; jeżeli położenie magnesu jest ukośne, poruszenia wyspy są te same, bo siły tego magnesu działają w równoległym kierunku.

Podróże Gulliwera T. 2 str 041.png

Przez ukośne położenie magnesu wyspa porusza się do różnych części państwa. — Dla jaśniejszego wyobrażenia sobie tego, niech A B będzie linią przez kraj Balnibarbi prowadzoną, C D magnesem, którego przyciągający koniec jest w C, odpychający w D. Skoro magnes ustawiony jest w kierunku C D z odpychającym końcem na dół, natenczas wyspa porusza się do D. Znajdując się w D, magnesowi dają kierunek ażeby przyciągający koniec był w E i wyspa udaje się tamże. Jeżeli magnes jest w linji E F z odpychającym końcem na dół, wyspa podnosi się do F, a obróciwszy koniec przyciągający do G, wyspa porusza się do G, i od G do H, jeżeli odpychający koniec na dół się obraca. Tym sposobem, odmieniając położenie magnesu, można w ukośnem kierunku spuszczać i podnosić wyspę (ukośność położenia jest nieznaczna), i do wszystkich części państwa transportować.

Trzeba wiedzieć, że ta wyspa nie może się za obręb Królestwa wydalić, ani wyżej się podnosić nad jedną milę.

Astronomowie którzy mnóstwo książek o tym magnesie pisali, objaśniają to takim sposobem. Siła magnesowa rozciąga się tylko na cztery mile, minerał zaś działający na magnes i leżący w łonie ziemi i w morzu 3 mile od brzegu, nie znajduje się na całej ziemi ale tylko w tem państwie; inaczej byłoby im zbyt łatwą rzeczą, podbić każden kraj w obrębie magnesu leżący.

Jeżeli magnes w równoległej z horyzontem znajduje się linji, natenczas wyspa staje, bo jeden koniec ciągnie na dół, drugi odpycha, więc siły znoszą się, i żadne nie może nastąpić poruszenie.

Ten magnes jest pod dozorem wielu astronomów, którzy na rozkaz Króla różne mu dawają kierunki. Przepędzają większą część swego życia na uważaniu ciał niebieskich, a to za pomocą szkieł, lepszych daleko od naszych. Lubo ich teleskopy tylko na 3 stopy są długie, powiększają jednak więcej niżeli nasze sto stóp długości mające i daleko wyraźniej pokazują gwiazdy. Przez tę wyższość byli wstanie zrobić odkrycia daleko ważniejsze i liczniejsze niż w Europie.

Podróże Gulliwera T. 2 str 043.png

Liczą 10000 gwiazd stałych, gdy u nas ledwo trzecią część tej liczby znają. Odkryli dwa trabanty Marsa, z których odległość bliższego od swego planety równa jest wielkości trzech jego średnic: więcej zaś oddalonego równa pięciu średnicom; pierwszy obraca się w przeciągu 20, drugi w przeciągu 21½ godzin koło Marsa, tak, że kwadraty peryodycznych ich obrotów, mają się do siebie jak sześciany ich odległości od Marsa, z czego wnosić trzeba, że podlegają tym samym prawom ciężkości jak inne ciała niebieskie. Oprócz tego dostrzegli 93 komet, których obroty peryodyczne z największą ścisłością opisali. Jeżeli istotnie tak jest, — a utrzymują to z największem zaufaniem — życzyć sobie należy, aby ich postrzeżenia podane zostały do wiadomości publicznej; teorya o kometach oczywiście niedostateczna i niepewna, do równejby przyszła przez to doskonałości jak inne części astronomji.

Król mógłby być najnieograniczeńszym monarchą na świecie, gdyby jego ministrowie dali się namówić do wspierania go w jego planach; lecz ci mając wiele dóbr na stałym lądzie i wiedząc że łaska monarchów jest zanadto niepewna, nie chcą się przykładać do uciemiężenia swoich współobywateli.

Jeżeli się miasto jakie buntuje, lub nie chce należnych podatków opłacać, Król ma dwa sposoby przywrócenia ich do posłuszeństwa. Pierwszy i łagodniejszy jest: że wyspę nad buntowniczem miastem i jego okolicami przez pewien czas trzyma, zasłania słońce i tym sposobem niedopuszcza deszczu, przezco choroby i drożyznę na miasto sprowadza; jeżeli na surowszą zasługuje karę, natenczas rzucają na nie wielkie kamienie, przed któremi inaczej ratować się nie mogą, jak tylko chroniąc się do jaskiń i piwnic, a domy ich zostają zniszczone.

Jeżeli trwają w uporze i powstaniem grożą, wtedy drugim sposobem ich karze, spuszczając im na głowy całą wyspę, przezco i miasto i ludzi zniwecza. Lecz Król rzadko chwyta się tej strasznej ostateczności i ministrowie nie odważają się doradzać mu tego, bo równie się obawiają nienawiści narodu, jak zniszczenia całego swego majątku, który się na stałym lądzie znajduje; wyspa zaś jest całkiem własnością Królewską.

Jest jeszcze ważniejsza przyczyna czemu Król tylko w najgorszym razie drugiego sposobu karania używa; jeżeli bowiem miasto które chcą zniszczyć, ma obok wiele skał sterczących, — a te przy części miast istotnie się znajdują, bo mieszkańcy umyślnie podobno dla zapobiegania podobniemu nie szczęściu, takie położenia wybierają — więc spód wyspy lubo z dyamantu i 200 łokci grubości mający, mógłby zostać stłuczony przez tak gwałtowne uderzenie, albo też pęknąć przez zbliżenie się do ogniów w domach; jak to się często naszym kominom zdarza, chociaż są z żelaza lub kamieni zrobione. Lud zna to wszystko i wie jak daleko może posunąć swój upór, kiedy wolność i majątek są zagrożone.

Jeżeli Król bardzo jest rozgniewany i zamierza zniszczyć jakie miasto, natenczas spuszcza wyspę pomału i z największą ostrożnością, pod pozorem, jak mówi, nieszkodzenia mieszkańcom, ale w istocie obawia się ażeby nie pękł spód wyspy, przez co, podług mniemania uczonych naturalistów, magnes nie mógłby wyspy utrzymywać i musiałaby spaść na dół.

Głównem prawem państwa, wzbronione jest Królowi i jego dwom starszym synom opuszczać wyspę, nie mniej i Królowej, jak długo jeszcze dzieci rodzić może.

Podróże Gulliwera T. 2 str 046.png




Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronach autora: Jonathan Swift i tłumacza: Jan Nepomucen Bobrowicz.