Podania i legendy polskie, ruskie i litewskie/Pani Kinga

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania


Oblężenie Nakła Podania i legendy polskie, ruskie i litewskie • 9. Pani Kinga • Lucjan Siemieński Paweł z Przemankowa
Oblężenie Nakła Podania i legendy polskie, ruskie i litewskie
9. Pani Kinga
Lucjan Siemieński
Paweł z Przemankowa

Niedaleko Krościenka nad Dunajem[1], siał góral pszenicę pod zimę; właśnie już słonko było zaszło, a on jeszcze nieskończył swéj roboty. W tém drogą posłyszał jakiś szelest — spojrzy, a tu bieży tłum niewiast w czarnych szatach, a poprzedzał je ksiądz, co niósł krzyż pański. Gdy poskoczył ku nim i ciekawie się przyglądał, wysunęła się jedna niewiasta z tego orszaku i rzekła: Dobry wieczór wam człowiecze! a cóż tak późno robicie? — Pszenicę sieję — odrzekł góral. — Szczęść ci Boże — odpowiedziała, ale jeżeliś poczciwy człowiek, tedy zrobisz, coć powiem. Jutro tu będzie gonił srogi nieprzyjaciel za nami i będzie pytać się, czyśmy tędy nie szły; ty zaś odpowiedz, żeśmy szły właśnie, kiedyś siał pszenicę na tym łanie. — Dobrze! rzekł góral, ale nim zdołał się onéj pani pokłonić, już jéj niebyło. Nazajutrz wstawszy do świtu, idzie na pole — patrzy, a tu nowy cud, bo gdzie wczoraj siał, tam dziś bujają pszeniczne kłosy. Niewyszedłszy jeszcze z podziwienia, dolatuje go tentent jazdy — spójrzy na drogę, a tu ćma Tatarów. Jeden przypada doń i pyta: Powiedz mi człeku, a nagrodzęć hojnie, czy niewidziałeś tu wczoraj pani Kingi? — Widziałem, odpowiedział — jak szła tędy z siostrami, a właśnie siałem tę pszenicę. Tatarzyn znowu błaga go, w końcu grozi mieczem; ale góral odpowiada: widziałem ją, szła tędy, kiedy siałem tę pszenicę... I tak tatarska pogoń wróciła się tym samym szlakiem, którym przyszła.



Przypisy

  1. Przypis własny Wikiźródeł Błąd w druku; winno być — Dunajcem. Przypis na podstawie Sprostowania.