Piołuny (Gomulicki, 1866)

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
<<< Dane tekstu >>>
Autor Wiktor Gomulicki
Tytuł Piołuny
Pochodzenie Poezje Wiktora Gomulickiego, cykl Słońce za chmurą
Wydawca Księgarnia A. Gruszeckiego
Data wydania 1866
Druk Bracia Jeżyńscy
Miejsce wyd. Warszawa
Źródło Skany na Commons
Inne Cały cykl
Pobierz jako: Pobierz Cały cykl jako ePub Pobierz Cały cykl jako PDF Pobierz Cały cykl jako MOBI
Cały zbiór
Pobierz jako: Pobierz Cały zbiór jako ePub Pobierz Cały zbiór jako PDF Pobierz Cały zbiór jako MOBI
Indeks stron
PIOŁUNY.


I.

Nie mówcie mi, że to jest boża wola...
Nie mówcie mi, że się ukorzyć mam...
W mem sercu rodzi bunt każda wielka niedola,
Kołatać o nią śmiał-bym do samych nieba bram.

Nie mówcie mi, że życie — marnym kształtem,
Który przerabia śmierć na gwiazdę i na mgłę —
Ja złe nazywam złem. ja śmierć nazywam gwałtem,
I tytanowy protest Bogu ślę!




II.

Lubiłem niegdyś księżycowe noce,
Błyszczące srebra płynnego potopem,
Bo zdało mi się, że w ziemskiej pomroce
I pod obłoków kryształowym stropem
Widzę powiewne, przyjazne postacie,
Co na mnie mówią: kochanku — i bracie...

Lecz odkąd w duszy chwast smutku się pleni,
A wąż rozpaczy pierś zmartwiałą ściska,
Uciekam zdała od srebrnych promieni —
Bo w świetle, które jak miecz nagi błyska
I opromienia losów moich kartę
Dziś — tylko groby spostrzegam otwarte!




III.

Wierzyłem, że ty, Panie, nad luzkim ogrojcem
Zjawiasz się — ojcem,
I nędzarzom, dławionym czarną nieszczęść nocą
Schodzisz z pomocą;
Gdy więc duch mój omdlewał, serce kamieniało,
Wołałem śmiało:
„Światła dla mrących oczów! dla ust spiekłych wody!
Ciszy! ochłody!’“

Ale choć głową, pełną anielskich omamień,
Biłem o kamień,
Choć stałem sic robakiem od służalczej skruchy —
Ty byłeś głuchy.
Więc gdy nazbyt jest drogim u ciebie dar życia,
Pośród rozbicia,
Dziś uciszam pragnienia, i wołam: „O Panie,
Daj mi — skonanie!“




IV.

Ziemski wędrowcze, to ci wiedzieć trzeba:
Że choćbyś w drogę wyruszył o świcie,
Zaopatrzony w sakwy pełne chleba
I w lampkę wiedzy, co rozświeca życie;
Chociażbyś serce opancerzył zbroją,
Ukutą w mędrców piorunowej kuźni,
I takim duchem pierś wypełnił swoją
Który losowi urąga i bluźni;
I Choćbyś miał wiarę i świętość ascety
I gienjalnością spromienione skronie —
Zawsze z nieszczęściem spotkasz sic u mety,
I zawsze w końcu — przepaść cię pochłonie!







Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronie autora: Wiktor Gomulicki.