Pieśń dziadowska o św. Łazarzu

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
<<< Dane tekstu >>>
Autor Jan Kasprowicz
Tytuł Pieśń dziadowska o św. Łazarzu
Pochodzenie Mój świat
Pieśni na gęśliczkach i malowanki na szkle
Wydawca Instytut Wydawniczy „Bibljoteka Polska“
Data wydania 1926
Druk Zakłady Graficzne Instytutu Wydawn. „Bibljoteka Polska“
Miejsce wyd. Warszawa
Źródło Skany na Commons
Inne Pobierz jako: Pobierz jako ePub Pobierz jako PDF (z zewnętrznego serwera) Pobierz jako MOBI (testowo) (z zewnętrznego serwera) Cały zbiór
Pobierz jako: Pobierz Cały zbiór jako ePub Pobierz Cały zbiór jako PDF (z zewnętrznego serwera) Pobierz Cały zbiór jako MOBI (testowo) (z zewnętrznego serwera)
Indeks stron
PIEŚŃ
DZIADOWSKA O ŚWIĘTYM ŁAZARZU

Na zakończenie
Tych dziadowskich pieśni,
Co zmilknąć muszą
Później, albo wcześniej,
Jeszcze wam jedną pieśń przynoszę w darze,
Drodzy Łazarze!

Sam jestem Łazarz,
Siedzę pod kościołem
Z rozwianym włosem
Z pochylonem czołem.
Skrzypkę mam w jednej, smyczek w drugiej ręce,
Czem was przynęcę?

O czem-że jeszcze
Zaśpiewać wam mogę?
Wywlokę z grobu
Łazarza-niebogę,
Tego dziadygę, którego pamięta
Biblija święta.

Za dawnych czasów,
Gdy jeszcze po ziemi
Chodził Pan Jezus
Ze skrzypeczki swemi,
Żył w ciepłych krajach — było to przed laty —
Łazarz bogaty.

Miał dużo pola,
Ogrodów i sadów,
Mieszkał w pałacu,

Nienawidził dziadów,
Sierdził się srodze, kiedy w jego progi
Szedł lud ubogi.

Pewnego razu
Tak-ci się wydarza,
Iż zaszedł Jezus
Pod pałac Łazarza;
Szpik ssie mu z kości głodny trud podróżny,
Pragnie jałmużny.

„Nie mam nic darmo,“
Tak Łazarz odrzecze,
„Masz, widzę, skrzypki,
Zagraj mi, człowiecze!
Tylko za piosnkę“ — tak mu zapowiada —
„Mam chleb dla dziada.“

Zagrał mu Chrystus,
A Łazarz niezwłocznie
Wyrwie mu skrzypki
I łajać rozpocznie:
„Ja ci pokażę, jak ci zagrać trzeba
Za kawał chleba.“

Ale zaledwie
Strun się dotknął smykiem,
Wszystkie mu pękły,
I z ogromnym krzykiem
Rzucił, zgniewaną potrząsając głową,
Gęśl Jezusową.

„Cóż to się dzieje?
Nie takie narzędzie

Miałem ja w ręku
I w majsterskim pędzie
Grałem rozgłośnie, hutnie i rozrzutnie
Na mojej lutnie.“

„Pyszny człowieku“
Jezus mu odpowie,
„Różni bywają
Na świecie majstrowie
Ale największy ten, co ma na względzie
Własne narzędzie.

Chcąc też skutecznie
Z pieśnią iść w zawody,
Trzeba porzucić
Sady i ogrody,
Trzeba porzucić śpichlerze i stajnie
Żyć, jak zwyczajnie.“

Usłuchał Łazarz
Jezusowej rady
I z gotowością
Szedł pomiędzy dziady,
Pomiędzy Pańskie poszedł apostoły,
Prawie że goły.

Lecz, że nietylko
Człeka w swej osobie
Chowa, lecz także i grajka,

Więc w grobie
Musiały czekać niebiańskiej litości
I jego kości.


Ale że Jezus,
Co chce, zrobić może,
Wywołał z grobu
W zmartwychwstannej porze
Cnego Łazarza, iżby był z nim razem
Grajków obrazem.

I on z Jezusem
Włóczy się po świecie,
Dzisiaj go jeszcze
Tu i tam znajdziecie:
Między biednymi, nie między panięty
Jest Łazarz święty.

Na zakończenie
Tych dziadowskich pieśni,
Co zmilknąć muszą
Później, albo wcześniej,
Jeszcze wam jedną pieśń przyniosłem w darze,
Drodzy Łazarze!





Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronie autora: Jan Kasprowicz.