Pamiętnik dr Cz. Gawareckiego/Ustawa i paragraf

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
<<< Dane tekstu >>>
Autor Czesław Gawarecki
Tytuł Pamiętnik
Pochodzenie Pamiętniki lekarzy
Wydawca Wydawnictwo Zakładu Ubezpieczeń Społecznych
Data wydania 1939
Drukarz Drukarnia Gospodarcza Władysław Nowakowski i S-ka
Miejsce wyd. Warszawa
Źródło Skany na Commons
Inne Pobierz jako: Pobierz jako ePub Pobierz jako PDF Pobierz jako MOBI
Cały pamiętnik
Pobierz jako: Pobierz Cały pamiętnik jako ePub Pobierz Cały pamiętnik jako PDF Pobierz Cały pamiętnik jako MOBI
Cały zbiór
Pobierz jako: Pobierz Cały zbiór jako ePub Pobierz Cały zbiór jako PDF Pobierz Cały zbiór jako MOBI
Indeks stron
Ustawa i paragraf.

Letni wieczór. Most.
Przy balustradzie samotna dziewczyna. Patrzy w odmęty wody. Nurt rzeki szemrze tajemniczo i lśni zimno, złowrogo. Rozbłysły latarnie.
Po moście kroczy on, zwykły żyjący śmiertelnik. Ma lat dwadzieścia osiem i zawód ślusarza fabrycznego. Zaintrygował go bezruch samotnej dziewczyny, a może po prostu tylko jej odwrotna strona medalu. Nawiązał rozmowę. Umie mówić. Poszli na bulwary. Umie przekonywać. Spędzili czas w mrocznym zakamarku wybrzeża.
Po tygodniu poczuł, że jest chory. Przyszedł natychmiast do Ubezpieczalni. Rozpoznany ostry tryper. Bohater wścieka się ze złości i postanowił znaleźć sprawiedliwość.
Po paru dniach odnalazł dziewczynę, oddał w ręce policji i wytoczył sprawę karno-sądową.
Dochodzenie śledcze.
Dziewczyna przyjezdna ze wsi. Przebywa w Warszawie od półtora roku. W żadnym wydziale policji nie notowana. Mieszka kątem na Starym Mieście. Wywiady w środowisku i u dozorcy pochlebne. Nierządu nie uprawia. Chodzi po praniach. Zarobkuje doraźnie i nędznie. Stałej pracy nie ma.
Sama nie zaprzecza, jak spędziła z nim czas w ciemnym zakamarku. Nie uważa się za chorą. Przecież kobiety miewają drobne dolegliwości. U lekarza w ogóle nigdy nie była. Gdzie jej myśleć o wydawaniu pieniędzy na lekarza z takim głupstwem, kiedy ona niezawsze ma na opłacenie kąta i na chleb. W ostatnich dniach nie zarobkowała. Była straszliwie głodna. Czuła się nieszczęśliwa.
On ją nakłonił — dał bułkę z masłem. Nie zaprzecza, że istotnie wręczył jej trzydzieści groszy.
On?... jest pod opieką lekarza i po tygodniach wróci do radości życia. Ona?... we władzy prokuratora, policji i pójdzie do kryminału.
W społeczeństwie muszą istnieć i obowiązywać prawa i ustawy. Jego ochrania prawodawstwo sądowe i ustawa o ubezpieczeniu społecznym. Ona podlega tylko kodeksowi sądowemu.



Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronie autora: Czesław Gawarecki.