Orfeusz (Napierski, 1937)

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
<<< Dane tekstu >>>
Autor Stefan Napierski
Tytuł Czyściec
Pochodzenie Elegje
Wydawca Księgarnia F. Hoesicka
Data wydania 1937
Druk B-cia Drapczyńscy
Miejsce wyd. Warszawa
Źródło Skany na Commons
Inne Cały zbiór
Pobierz jako: Pobierz Cały zbiór jako ePub (z zewnętrznego serwera) Pobierz Cały zbiór jako PDF (z zewnętrznego serwera) Pobierz Cały zbiór jako MOBI (testowo) (z zewnętrznego serwera)
Indeks stron
ORFEUSZ
Menady

Pustką drążone oczy
Rozwierasz, straszny młodzieńcze!
Z oczodołów krew srebrna broczy —
Czy ci wystarczą wieńce?


Głowa

Rozchylone na zawsze wargi,
Szorstkie od śpiewu i soli,
Układają miłosne skargi
— Ale to boli.


Fale

Toczą się, Orfeuszu.
Palce złote, poprzetrącane,
Do zasklepionych uszu
Wlewamy pianę.


Głowa

To wy, nieznane struny,
Rozkołysane płasko,
Chłodne dziergacie całuny.
Bym uszedł blaskom.


Menady

To lny, nieznane siostry.
Na czoło cień kładziemy,
Profil rzeźbimy ostry,
Byś śpiewał, niemy.


Fale

Bezcielesnego, w uśpieniu,
Melodji czółnem kruchem
Wznosimy, zielona ziemio,
Dziwnym podmuchem.


Menady

On nasz! Zrudziały łąki!
Niedokochane ciało
Porozrzucało członki,
Opustoszało.


Głowa

Ach, czyli berberysem
Słodycz się sroga wynurza.
Kwitnie czystym zarysem
Skrwawiona róża.


Adonis

Wierzba rozgina płaty,
Rysuje wargi na korze,
Jak mi ulecieć — skrzydlaty! —
Na mroczne morze?


Głowa

Nie słyszę, nie słyszę głosu.
Nieprzejednane siostry!
Ktoś mi zaplątał do włosów
Te wodorosty...


Adonis

O, bóstwo żywe, czyli
Nie nawołujesz nas z dala?
I już mnie znosi po chwili
Dźwięcząca fala.


Menady

Powraca ku nam zdaleka,
Umiłowany jeniec,
Na lutnię miłą czeka
Twój oblubieniec.


Głowa

Boleści! Śniegi siwe!
Źrenice szronem natarłem.
Może śpicie szczęśliwe,
Wreszcie umarłe?


Fale

Nie budź się! Czułe dłonie
Spłókują pieszczotliwe
Drążone pustką skronie.
Czoło nieżywe.


Adonis

Tak wołam ku wichurze
Przez rozpęknięte drewno.
Udręką się wynurzę,
O, rzewna wierzbo!


Głowa

Gołębie zapomniały.
Umilkły minerały,
Przez sen, nieobudzony,
Śpiewam, mrokiem złocony.


Menady

Ponad pochyłe trawy
Chmury się czernią mienią,
I pola i murawy
Wczesną jesienią.






Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronie autora: Stefan Marek Eiger.