O. Elizeusz z Uściługa, kapucyn w Syberyi

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
>>> Dane tekstu >>>
Autor Edward Nowakowski
Tytuł O. Elizeusz z Uściługa, kapucyn w Syberyi
Data wydania 1889
Wydawnictwo Drukarnia „Czasu“ Fr. Kluczyckiego i Sp.
Miejsce wyd. Kraków
Źródło Skany na Commons
Inne Pobierz jako: Pobierz jako ePub Pobierz jako PDF Pobierz jako MOBI
Okładka lub karta tytułowa
Indeks stron
O. ELIZEUSZ Z UŚCIŁUGA, KAPUCYN
W SYBERYI
separator poziomy
J


Jeśli sama wzmianka Sybiru serce każdego Polaka przejmuje boleścią, a obraz dwuwiekowych[1] katuszy braci naszych w tym kraju tortur, łzy nam żałosne wyciska, to znowu, gdy się wspomni na tyle czynów najszlachetniejszych, chrześcijańskich prawdziwie świętych, które z cierniowéj korony tych tam męczenników wykwitły, trudno, zaprawdę trudno, wstrzymać się także od łez, ale już łez najrzewniejszéj wdzięczności ku Bogu, który te ich cierpienia w chwałę im przemienił i Ojczyznę naszą tą ich chwałą przyozdobił. Bo téż to widoczna, że Pan Bóg Polskę naszą, jako dziedzictwo, jako królestwo Najświętszéj Panny, w szczególniejszą wziął Swoją opiekę, i gdy z jednéj strony, dla uzacnienia, prowadzi ją po drodze poświęceń, z drugiéj dla utrzymania na téj wysokości ofiarnéj, czuwa nad nią troskliwie, i w chwilach najtrudniejszych opatrzną ręką przez swoich wybranych od rozpaczy zawsze ją ratuje.

Taką ręką opatrzną, takim wybranym Pańskim, który męczenników Syberyjskich wśród ich cierpień utrzymywał od upadku i budził w nich życie zacniejsze, niosąc im religijną pociechę, był ks. Elizeusz z Uściługa, Kapucyn, który dobrowolnie, przez 40 lat, dzielił z nimi wygnanie, i był ich tam, jak go wszyscy nazywali, Aniołem Pocieszycielem.
Jakkolwiek znana już światu ta postać cudownie wzniosła, wszelako, gdy życie nasze dzisiejsze, tak bardzo, niestety, w sobkostwie zagrzebane, usuwa nam z pamięci wyższe nasze cele, sądzimy, że przypomnienie tego przezacnego Kapucyna i jego poświęceń dla cierpiącéj braci, będzie na dobie, i mile przez czytelników powitane zostanie. W téj myśli przytaczamy tu wyjątek z pamiętników ks. prałata Szantyra, który temi mniéj więcéj słowy życie O. Elizeusza na Syberyi opisuje[2].
Jeszcze za panowania carowéj moskiewskiej Elżbiety (1741—1762), O. Elizeusz z Uściługa, Kapucyn, przez Kongregacyą Propagandy wysłany do Moskwy na proboszcza przy tamecznym kościele[3], gdy po kilku latach swego tam pobytu dowiedział się, że na Syberyi wielu znajduje się Polaków, którzy pozbawieni są wszelkich duchownych posług, postanowił poświęcić się dla zbawienia ich dusz, i życie swe nawet oddać dla pocieszenia w nieszczęściu. Jakoż sporządził skrzynkę, w któréj cały ołtarzowy aparat i wszelkie potrzebne dla kościelnéj posługi narzędzia umieścił; włożył ją na saneczki, i uzbrojony zawieszonym na szyi krzyżem, a Zbawicielem w sercu, wyruszył na Sybir piechotą, ciągnąc sam swoje saneczki ze skrzynką, i nie mając żadnego innego funduszu, prócz nadziei w Opatrzność Boską i w miłosierdzie litościwych ludzi. I nie zawiódł się w swojéj nadziei, Pan Bóg wejrzał na jego ofiarę, przyjął ją i pobłogosławił. Jakoż wszędzie bywał hojną obdarzany jałmużną, a niekiedy otrzymywał i konie, zwłaszcza, gdy się dał poznać w owym kraju z cnót swoich, gdy dowiedziano się o celu jego podróży. Po przybyciu na Sybir, przechodził z miasta do miasta, i ze wsi do wsi, szukając wszędzie Polaków, a znalazłszy ich, udzielał Sakramentów, poświęcał mieszkania, i wszystko czynił, co tylko było w jego możności, dla pocieszenia ich. Zapisawszy imiona znalezionych, obiecywał im znowu (gdy Bóg pozwoli) ich nawiedzić, i szedł daléj. I takim sposobem po całéj pielgrzymując Syberyi, i wszędzie świętych dopełniając posług duchownych, doszedł aż do granic chińskich. Któż potrafi opisać, z jaką radością ten świątobliwy misyonarz był przyjmowany, i z jaką żałością, gdy odchodził, był żegnany! Wszelkie jednak przechodzi wyobrażenie, z jakiem uczuciem powitali go nieszczęśliwi, w podziemnych Nerczyńskich zostający kopalniach. I nietylko nasi, lecz i wszyscy zgoła w onych stronach patrzali na ks. Elizeusza, jako na Anioła, zesłanego z nieba, i inaczéj nawet go nie zwali, jak Ojcem Pocieszycielem[4]. W téj posłudze zostawał przez lat czterdzieści[5], przeszedł cały ten kraj obszerny wzdłuż i wszerz, wszędzie wyszukiwał każdego Polaka, o jakim tylko zasłyszał, spisywał wszystkich, i spisy ich przesyłał na ręce ks. prałata Szantyra, proboszcza słuckiego. To téż cudem tylko Opatrzności, która nad nim widocznie czuwała, stać się mogło, iż on przez lat tyle, w ziemi obcej, między ludami obcéj wiary, z jednéj tylko żywił się jałmużny, i nigdzie nie doznał żadnego przypadku, ani od błąkających się tam licznie rozbójników, ani téż od nawpół dzikich koczujących narodów, do których się udawał dla wyszukania swych braci. Owszem, nieraz na jego wstawienie się, nieszczęśliwi bracia w niewoli otrzymywali uwzględnienia i złagodzenia. W téj ustawicznej dla zbawienia bliźnich posłudze zestarzały, nakoniec r. 1798 koronę wiekuistéj otrzymał nagrody, powiada ks. Szantyr, nie zostawiwszy po sobie nic więcéj, tylko ową skrzynkę z aparatem i brewiarz od starości prawie zbutwiały. Pozostałą po nim skrzynkę przechowywano w Saratowskim kościele, brewiarz odesłano do arcybiskupa Siestrzeńcewicza, ale gdy ten smutnéj pamięci Pasterz, za nic go sobie miał, ks. prałat Szantyr wziął do siebie i w kosztownéj szkatułce, jako relikwią, chował.
Pamięć tego świątobliwego księdza Kapucyna żyć powinna w sercu każdego Polaka, ponieważ on życie swe całe poświęcił dla podtrzymania życia najnieszczęśliwszych braci naszych. Dobrowolnie sam poszedł w tym celu na wygnanie, 40 lat w niem zostawał, nie żył dla siebie, więc teraz powinien żyć w naszej pamięci na wieki.
Nazywał się Głębocki. Umarł w Tobolsku 1798 r.

Edward z Sulgostowa.

W Krakowie, nakładem drukarni „Czasu“ Fr. Kluczyckiego i Sp. 1889.


Przypisy

  1. Najdawniejszy znany pamiętnik polski z Syberyi, jest Adama Kamieńskiego, wziętego do niewoli 1657 r. i zesłanego nad Anadyr koło Kamczatki, wydrukowany przez X. Maryańskiego Aleksandra w książce zbiorowéj dla X. Bażyńskiego r. 1874, pod tyt.: «Warta» str. 378.
  2. «Wiadomości do dziejów kościoła» przez X. Szantyra. Poznań, 1843, str. 95.
  3. Klasztor Kapucynów w Moskwie fundowany został przez cara Piotra I, jako expiacya za zamordowanych przezeń w Połocku Bazylianów.
  4. W rosyjskim języku wydana została p. tyt.: Fiedora, bardzo piękna powieść Syberyjska, któréj za przedmiot posłużył nasz O. Elizeusz, mówi X. Szantyr.
  5. Ponieważ wyszedł jeszcze za panowania Elżbiety, która umarła 1762, a sam życie zakończył 1798, więc blisko 40 lat tam zostawał.


Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronie autora: Edward Nowakowski.