Pieski lubią niesłychanie
Chodzić w las na polowanie,
Lubią, kiedy Jasio chwacki
Zabiera je na przechadzki,
Lecz nawet koło swej budy
Pieski nie miewają nudy.
Cieszą się z pięknego dzionka
I przemiłych blasków słonka;
Miło jest leżeć na piasku
W tym grzejącym, jasnym blasku
I dumać z otwartym pyskiem
O pięknym życiu myśliwskim.
Miło jest spokojnie patrzeć,
Jak broją małe szczenięta.
Miło jest też znienacka natrzeć
Czasem na kota-natręta,
Lub przegryzać na śniadanie
Wyborne kostki baranie!
Ryczeniem sobie ducha dodaje
I często opornie wśród drogi staje,
Fika też często, do dom zawraca,
Nie zawsze w smak mu posłuch i praca!
Lecz gdy dobrego pana poczuje,
Chętnie dzień za dniem nieraz pracuje,
Wybredny nie jest, owsa nie trzeba,
Oset, ziemniaki, kawałek chleba,
Sieczka, a nawet suche otręby...
Osioł je wszystko, co chwyci w zęby!
— „Czworonożni przyjaciele — “
czy to tak powiedzieć można?
Byłażby nam przyjaciółmi
ta gromada czworonożna?
Byłyżby nam przyjaciółmi
te króliki w starej szopie
kret, co łapą kopie ziemię,
i koń, co kopytem kopie?
I ta krowa, której rogi
takie straszne z łba wyrosły?
I ten baran, co wciąż beczy?
I cielęta też i osły?
I ta koza, co na łące
kozie figle wciąż wyczynia?
I ten pies, co w nocy szczeka?
I ta — z przeproszeniem — świnia?
— Owszem, owszem i z zwierzęciem
można się też zaprzyjaźnić.
Ono złego nic nie zrobi,
jeśli tylko go nie drażnić.
Gdy zwierzęciu nie dokuczać
i obchodzić się z niem grzecznie,
ono wdzięczność swą okaże
i usłuży pożytecznie.
I coż, że jest czworonożne?
Ot niedawno, moi mili,
wyście sami na czworakach
po podłodze wszak chodzili!..
Zresztą, gdy już o to sprawa,
rozpogódźcie swe twarzyczki;
są tu i dwunożne „zwierze“:
kaczki, kury i indyczki.
Piecze słonko, że aż ha!
Woła gęsiom gąska pstra —
Dość napasłam się już trawką,
Miło będzie pójść do stawku,
Smaczne jest ze żabki mięso
Nie pogardzim też i rzęsą
Spieszcie więc do stawku tam!
Woła gęsi gąska pstra!