Nad ciszą ziemi...

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Skocz do: nawigacja, szukaj


Przejdą chwile... Nad ciszą ziemi... • Z martwej roztoki • z cyklu Już nie wróci... • Władysław Orkan Umarłe już się nie odrodzi
Przejdą chwile... Nad ciszą ziemi...
Z martwej roztoki
z cyklu Już nie wróci...
Władysław Orkan
Umarłe już się nie odrodzi

NAD CISZĄ ZIEMI...


Nad ciszą ziemi sierp księżyca —
Gwiazdy rozsiane w mroku —
Powietrze wilgna woń przesyca —
Tchnienie uroku.

Smrekowych gorców tony mroczne
Pełzną k'niebios zieleni —
W dole snują się mgły roztoczne,
Duchy jesieni.

Z księżyca pada ukój biały,
Kwiatem na ziemię prószy —
Ukojnym czyni się świat cały,
Krom jednej duszy.

Tem jaśniej w ciszy tej kojącej
Widzi swą dolę pewną,
Iż jest, jako ten promień drżący,
Poduchą zwiewną...

Iż jest w tej wiecznej cisz harmonii
Niedosłyszalnym głosem,
Mniej, niż ten świerszcz, co oto dzwoni
O spadłą rosę.

Smutek? Pragnienie? Ból? Tęsknota?
Wieczność? Wieczyste trwanie? — —
Któż się o świerszcza zakłopota,
Gdy grać przestanie?

Oto w rozgwarach tego lasu —
Cóż wróci żal głęboki! —
Jak kamień, wpadły w głębię czasu
Młodzieńcze roki...

I dzisiaj cisza... Sierp księżyca
Jak kosa śmierci błyszczy —
Powietrze zgniła woń przesyca
Jesiennych zgliszczy...


Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronie autora: Władysław Orkan.