Mowa posła Korfantego

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Skocz do: nawigacja, szukaj
>>> Dane tekstu >>>
Autor Wojciech Korfanty
Tytuł Mowa posła Korfantego
Podtytuł wygłoszona dnia 19 stycznia 1917 r. podczas generalnej dyskusyi nad etatem w sejmie pruskim
Data wydania 1917
Wydawnictwo Gazeta Narodowa
Miejsce wyd. Kraków
Tłumacz anonimowy
Źródło Skany na Commons
Inne Pobierz jako: Pobierz jako ePub Pobierz jako PDF (z zewnętrznego serwera) Pobierz jako MOBI (testowo) (z zewnętrznego serwera)
Okładka lub karta tytułowa
Indeks stron
MOWA POSŁA KORFANTEGO
wygłoszona dnia 19 stycznia 1917 r. podczas generalnej dyskusyi nad etatem w sejmie pruskim.
(Przedruk z Gazety Narodowej № 32 z dnia 21 stycznia 1917 roku).

MP. Wobec skarg na zawód, sprawiony przez Polaków, i na niewdzięczność polską, których słuchać musimy w tej wysokiej izbie i poza nią, właśnie dla Polaka byłoby wielką ponętą przy tej sposobności i w tej izbie omówić sprawę polską jako całość, jej znaczenie międzynarodowe w przeszłości, w teraźniejszości i przyszłości, jej związek z straszną wojną światową przez ludzkość przeżywaną oraz stosunek mocarstw, w szczególności też mocarstw rozbiorowych do narodu polskiego. Z łatwo zrozumiałych przyczyn zrzekam się z obszernych wywodów na ten temat w chwili obecnej. Ale wobec zarzutów niewdzięczności i twierdzenia, że Polacy sprawili Niemcom zawód, zniewolony jestem stwierdzić, co następuje:
Naród polski liczący przeszło 25 miljonów i zajmujący szóste miejsce w rodzinie narodów europejskich naród polski, który w przeszłości w całej pełni spełnił swe posłannictwo dziejowe, przesuwając granice obyczajności chrześciańskiej o setki mil na wschód krwią i pracą i tworząc przez wieki przedmurze chrześciaństwa i kultury zachodnio-europejskiej przeciw barbarzyństwu azyatyckiemu, ten naród polski mimo przeszkód stawianych mu wskutek utraty swego bytu państwowego nie zatracił swych wielkich sił żywotnych, nie przestał się poczuwać jako jednolite, niepodzielne ciało narodowe pod względem narodowym i kulturalnym. Za ten fakt ustanowiony przez Boga, aczkolwiek nie podkreślaliśmy go czynami politycznymi, sprzecznymi z ustawami państwa, ponosiliśmy kary, także i w tem państwie — kary w postaci zarządzeń dokuczliwych na polu prawodawczem i administracyjnem. Działalność narodu polskiego rozwijana w dziedzinie wiedzy, sztuki, każdej pracy w dziedzinie cywilizacyi, a także walki jego o swoją i innych narodów wolność i rozszerzenie praw ludu, mimo więzów nakładanych mu przez państwa zaborcze, jest dowodem, że naród ten nie zapomniał swego znaczenia w przeszłości, poczucia swych obowiązków narodowych w teraźniejszości i swego prawa do swobodnego narodowego rozwoju w przyszłości. A tylko to żywe poczucie swej świetnej przeszłości, swych obowiązków narodowych i swych praw w przyszłości tłumaczy nam stanowisko pełne godności, zajmowane przez naród polski podczas tej wojny światowej. (Bardzo słusznie u Polaków). W godnem zachowaniu się narodu polskiego Panowie upatrujecie brak wdzięczności i widzicie zawód. Otwarcie to muszę powiedzieć: pod wpływem pewnej literatury niemieckiej, acz zdobnej w sławne niemieckie nazwiska, pod wpływem w ostatnich dziesiątkach lat uprawianej walki narodowościowej nauczyliście się Panowie traktować Polaków jako nicość (quantité négligeable), jako naród mniej wartościowy, i dlatego nie dziwimy się, że i podczas wojny Panowie chcieliście naród polski traktować jak Albańczyków. Że naród polski przeciwko takiemu traktowaniu zamanifestował się niemym protestem, każdemu człowiekowi umiejącemu się wżyć w duszę innego narodu jest rzeczą łatwo zrozumiałą.
Proszę jeszcze i rzecz następującą mieć na uwadze: Gdy straszne to nieszczęście wojny spadło na narody Europy, ugodziło najokropniej w naród polski. Od półtrzecia roku walczy u nas ojciec przeciw synowi, brat przeciw bratu, przyjaciel przeciw przyjacielowi, rodak przeciw rodakowi, a najokropniejsza ta tragedya narodowa nie ma końca. Ojczyzna nasza stała się widowiskiem wojny. Całe okolice pokryte są zgliszczami i ruinami. Królestwo Polskie i Galicya są w znacznej części zniszczone i spustoszone. Całe miasta i sioła, żyzne pola i rozległe lasy stały się pastwą strasznego boga wojny i jego towarzyszów. Handel i praca, przemysł w kraju zamarły, miliony ludzi straciły możność zarobkowania, głód i choroby dziesiątkują ludność, drugie miliony opuściły kraj, pod przymusem albo też wywabione kłamliwemi obietnicami i zdala od kraju muszą pędzić żywot niewolniczy, marnieją nieraz na ciele i duszy. Będziecie mi Panowie wdzięczni za to, jeśli nad przyczynami tych zjawisk nie będę się rozwodził, jeśli nie będę mówił o rekwizycyach, o uprowadzaniu robotników z kraju i ich smutnym losie na obczyźnie, o hermetycznem odcięciu Królestwa Polskiego od krajów neutralnych przy sprowadzaniu żywności i tym podobnych zarządzeniach.
Mojem zdaniem jest, w imieniu mych przyjaciół politycznych zająć stanowisko wobec etatu pruskiego, szczególnie o ile on odźwierciadla stosunek rządu pruskiego i partyi panujących do Polaków żyjących pod berłem pruskiem.
Gdy wojna światowa wybuchła, wielka liczba Polaków w tem państwie oddawała się złudzeniu, że rząd po pierwszych doświadczeniach zrobionych z Polakami podda rewizyi swe dotychczasowe stanowisko do narodu polskiego. Wyznaję otwarcie, że i ja przez czas pewien oddawałem się temu złudzeniu i sądziłem, że rząd nawróci, i ja miałem zaufanie do rządu. Ale spełzły prędko nasze nadzieje. Zaraz w początkach wojny w stosownem miejscu i w stosowny sposób przedstawiliśmy nasze żale i żądaliśmy usunięcia ich przyczyn. Zamiast oczekiwanej przez nas rewizyi dotychczasowej polityki antypolskiej obiecano nam zapowiedź namyślenia się nad nową oryentacyą po wojnie. Zapowiedź tę namyślenia się po wojnie nad nową oryentacyą i rząd i partye większości uzależniły jeszcze od tylu warunków i od tylu „jeśli“ i „gdy“, że naród polski naprawdę nie mógł nabyć zrozumienia dla tego wielkiego czynu politycznego i przez te pół trzecia roku naprawdę tego zrozumienia nie nabył. W poważnej polityce jest to zaiste wielkie zajście.
MP. Gdyby rodzice obietnicę dania dzieciom podarku na gwiazdkę od tylu warunków i okoliczności uzależnili, wystawiliby się na niebezpieczeństwo utracenia resztki miłości i zaufania ze strony dzieci. (Bardzo słusznie u Polaków). Przyznaję, że porównanie to kuleje, bo rząd pruski nigdy nie był nam ojcem ani nas też jako dzieci nie traktował. (Bardzo dobrze u Polaków). Gdy kanclerz Rzeszy kilkakrotnie w uroczysty sposób oświadczał, że Niemcy nie chcą naruszyć prawa do życia innego narodu, że walczą także o prawa narodów mniejszych, gdy opinia niemiecka okazywała tyle zrozumienia dla położenia Irlandyi, tak zwanych inorodców w Rosyi i innych narodów jeszcze dalej od Niemiec mieszkających, gdy część opinii niemieckiej nawet utworzyła nowe narody, jak naród żydowski w Polsce, sądziliśmy, że i rząd królewski i partye antypolskie zrozumiały nareszcie także nasze położenie. Grzecznie i skromnie zapukaliśmy i zapytywaliśmy o dalsze intencye rządu co do naszych losów, czyniliśmy to przy drzwiach zamkniętych w komisyi budżetowej. Zobaczyliśmy znowu zasłonięty obraz z Sais: obietnicę rozważenia nowej oryentacyi po wojnie. Ta gra trwa już przeszło półtora roku. Wstrzymuję się od wypowiadania wszelkiej krytyki, stwierdzenie tych faktów samo za siebie przemawia. (Bardzo dobrze! u Polaków). Nie dziwcie się Panowie, że wobec takiego stanowiska lud polski żywi wielkie niezaufanie do rządu królewskiego, a mojem zadaniem jest, dać temu wyraz.
Główną przyczyną tego stosunku ludu polskiego do rządu pruskiego jest w niczem nie uszczuplone dalsze istnienie antypolskiej polityki ostatnich lat 30. (Okrzyk). Panie Kolego v. Bülow, proszę nie przypominać mi Rady Stanu. Nie wywoływaj Pan wilka z lasu. Mógłbym powiedzieć rzeczy takie, któreby Panom były bardzo nieprzyjemne, a bodaj pożyteczne. Rząd królewski w przeciągu półtrzecia roku nie zdobył się nawet na takie ustępstwa, na które się zdobył wczoraj nawet p. Kardorff, który się przekonał o szkodliwości ustawy o wywłaszczeniu, o paragrafie 13 b ustawy osadniczej i nauczaniu dzieci polskich religii w języku niemieckim. P. Kardorff chciałby te rzeczy usunąć albo przynajmniej zmienić częściowo. Zdziwieni jesteśmy, że rząd królewski dla okazania dobrej woli nie miał odwagi nawet przedłożenia tych propozycyi izbie. (Bardzo słusznie u Polaków). Jeśli sprawy poruszone przez posła Kardorffa nie są sporne, należy je urzeczywistnić natychmiast, a wtedy zobaczymy przynajmniej początek dobrej woli. Przypominam jednak p. Kardorffowi echo wywołane przez jego propozycye u p. dr. Friedberga. Uważał tenże, że na poruszenie tych spraw nie jest czas właściwy. My słowa te rozumiemy inaczej, niż wczoraj kolega Pachnicke, który im wtórował. Pan Friedberg chciałby dotychczasową politykę antypolską w całej pełni podtrzymać. Przy tej sposobności muszę jednak zaznaczyć, że ustępstwa, wymienione przez p. Kardorffa uważamy tylko jako pierwszą ratę spłaty naszych żądań, (Słuchajcie, słuchajcie! na prawicy). Nigdy nie wyrzekaliśmy się i nigdy się nie wyrzekniemy żądania, że mamy prawo do zupełnego rozwoju narodowego i kulturalnego i w granicach tego państwa. (Bardzo słusznie u Polaków) i że należy nam się zupełne równouprawnienie. Tu nie wystarczy nauka religii w języku ojczystym, usunięcie ustawy o wywłaszczeniu i zmiana par. 13 b ustawy osadniczej, na to potrzeba daleka więcej, aby naród mógł się swobodnie pod względem kulturalnym i narodowym rozwijać. (Okrzyk na prawicy). Zdaje mi się, że tam ktoś na prawicy woła: Czego? Sądziłem, że to są tak rzeczy proste, że ich tu nie potrzebuję wyszczególniać. Ale w Pańskiem pytaniu „czego“ mogę upatrywać tylko złe zamiary na przyszłość.
Niezrozumiałe swe stanowisko rząd królewski zasłania hasłem zgody powszechnej w kraju, oraz anormalnymi stosunkami wojennymi, jak się wyraził pan minister spraw wewnętrznych, które nie pozwalają z nakazaną sumiennością zbadać trudnych tych zadań w dziedzinie prawodawczej i administracyjnej. Lecz MP., cóż z proklamowanej zgody dziś pozostało? Na około siebie widzimy tylko walki i spory, prawica walczy z lewicą, miasto ze wsią, całe partye i części ludności z okrzykami zaciętej walki domagają się usunięcia nawet ministrów najwyższych!
Zniesienie ustaw wyjątkowych, stanowiących wielką krzywdę dla części obywateli, naszem zdaniem nie powinno stać w sprzeczności z zgodą powszechną. (Bardzo słusznie u Polaków). A cóż znaczą anormalne stosunki wojenne? Przecież te stosunki wojenne bynajmniej nie przeszkadzały, gdy uchwalano najważniejsze ustawy, które nieomal naruszały fundamentalne ustawy konstytucyi Rzeszy. — Od półtora roku płynie w strumieniach polska krew dla celów wojennych Niemiec. W tysiącach rodzin panuje smutek i żałoba, lud polski pracuje i bieduje dla wielkości Niemiec, a za to jest bezprawny i zdany na samowolę krótkowidzącej biurokracyi, jest obywatelem drugiej klasy, równouprawnienie znajduje tylko w rowach strzeleckich, tam nawet przywileje. (Słuchajcie! słuchajcie! u Polaków).
Jak dawniej tak i dziś Polacy muszą przyczyniać się do składek na milionowe fundusze komisyi kolonizacyjnej, której zadaniem jest rugowanie ich z ziemi ojczystej. (Słuchajcie! słuchajcie! u Polaków). Jak dawniej tak i dziś Polak bez pozwolenia władzy nie ma możności pobudowania sobie dachu nad głową. (Słuchajcie, Słuchajcie u Polaków). Dziś jeszcze obowiązuje ustawa o wywłaszczeniu, naruszająca podstawy nowoczesnej budowy społecznej. Język polski wciąż wykluczony jest z szkoły, sądów i urzędów publicznych i z życia publicznego, nawet zakaz prywatnego nauczania języka polskiego obowiązuje nadal. (Słuchajcie, słuchajcie u Polaków). Ani jedna z ustaw wyjątkowych antypolskich nie została zniesiona. A wartość obietnicy rozważenia nowej oryentacyi po wojnie pokazała się w ubiegłym roku podczas obrad nad nowelą do ustawy o włościach rentowych, mającej ułatwić osiedlanie kalek wojennych. Przypominam, że kompetentne czynniki nie przyznały wtedy prawa osiedlania ludziom, którzy przelali krew za Niemcy dla tego jedynie że są Polakami. (Słuchajcie! Słuchajcie!). Parlament kilkakrotnie i podczas wojny wielką większością powziął uchwałę, że paragraf językowy w ustawie Rzeszy o zebraniach ma być usunięty. Rząd nietylko nad tą uchwałą przeszedł do porządku dziennego, ale podczas obrad nad nowelą do ustawy o zebraniach oświadczył, że odrzuci całą nowelę, gdyby miała być obciążoną naprawieniem krzywdy, wyrządzonej ludowi polskiemu przez Buelowa i jego blokowy parlament. (Słuchajcie, słuchajcie! u Polaków.)
MP. W październiku 1914 r. p. minister sprawiedliwości zarządził, by dzieciom polskim w szkołach udzielano nauki religii w języku ojczystym, tam zaś, gdzie niema nauczycieli władających językiem ojczystym, mieli być księża uprawnieni do objęcia tej nauki. Władze miejscowe zdołały unicestwić przeważnie skuteczność zarządzenia tego. (Słuchajcie! u Polaków). Jeśli się nie mylę, to rząd wydał także rozporządzenie, aby przy udzielaniu pozwoleń na tworzenie osad nie robiono trudności Polakom, szczególnie żołnierzom polskim i ich krewnym. Ale władze podrzędne przeważnie rządzą tak jak rządziły przed wojną. Inny przykład: Zbierają się kobiety około bożej męki na wsi, modlą się i śpiewają o szczęśliwy powrót mężów i braci z wojny. Przedstawiciel władzy rozpędza je, bo jego zdaniem jest to publiczne zebranie polskie, nie zgłoszone 3 razy 24 godz. naprzód u policyi. (Słuchajcie, słuchajcie! u Polaków). Przecież to są czyny podjudzające w najwyższym stopniu. Rumieniec wstydu powinien pokrywać twarz ich sprawców. (Wielka prawda! u Polaków).
Mimo naszego protestu w latach poprzednich w tegorocznym etacie pojawiają się wszystkie antypolskie pozycye, ani jedna nie została usunięta. Pojawia się również nienawistny fundusz dyspozycyjny naczelnych prezesów, którego zużytkowania nikt nie zna i z którego rząd nie zdaje żadnych rachunków. Według pobieżnego obliczenia w tegorocznym etacie figuruje znowu blizko 17 milionów marek, wyznaczonych pod wstydliwym tytułem popierania niemczyzny na wynarodowienie i wyrugowanie Polaków. (Słuchajcie, słuchajcie! u Polaków). W czasach, jak dzisiejsze, pełnych haseł o wolności narodów, pełnych frazesów o obronie narodów uciśnionych, te pozycye etatowe zasługują na uwiecznienie w aktach tej Izby. (Wielka prawda u Polaków). Figurują więc wydatki na komisyę kolonizacyjną, która pochłonęła już miliard marek na nasze wyrugowanie. W tym roku wydatki jej wynoszą 2, 656, 614 mk. (Słuchajcie, słuchajcie! u Polaków). Potem nienawistny fundusz naczelnych prezesów, którego szkodliwe skutki nieraz tu omawialiśmy, 2 i jedną czwartą miliona mk. (Słuchajcie, słuchajcie! u Polaków). Dodatki na wychowanie dzieci wyższych urzędników w dzielnicach polskich 135, 000 mk. Odwołalne dodatki dla urzędników ministeryum skarbu, znane dodatki wschodnie, których fatalność potępialiśmy nietylko my, ale i inne partye, tyle razy, wynoszą 1, 100, 000 mk. na Niemiecki Zakład listów zastawnych w Poznaniu 1, 800, 000 mk. Polacy z dobrodziejstw tego zakładu nie mogą korzystać. (Słuchajcie, słuchajcie! u Polaków). Na zakupno gruntów pofortecznych w Poznaniu 50, 000 mk. Polacy od prawa nabywania tych gruntów, jak wiadomo, są wykluczeni. (Słuchajcie, słuchajcie! u Polaków). W etacie ministra handlu mamy 780, 000 mk. na cele szkół uzupełniających na ziemiach polskich. Nie jesteśmy przeciwni dalszemu kształceniu dzieci po opuszczeniu szkoły elementarnej, ale szkoły te u nas mają cel wyłącznie germanizatorski. W etacie sprawiedliwości figurują odwołalne dodatki wschodnie dla urzędników sądowych na ziemiach polskich w kwocie 352,000 mk. W księstwie Poznańskiem, jak wiadomo, istnieją osobni komisarze obwodowi. Gdzie indziej urząd policyjny sprawowany bywa przez obywateli honorowo. Dla nas na ten cel wyrzuca się 682,100 mk. W etacie rolnictwa jako zapomogi na cele rolnictwa i leśnictwa figuruje 1 i jedna czwarta miliona marek i to dla wschodniej części monarchii. Dotychczas nie słyszeliśmy, aby kto z Polaków był skorzystał z tego funduszu. Na cele kolonizacyi wewnętrznej wyznaczono znowu milion marek. Nie słyszeliśmy nigdy, aby z tego funduszu i chłopa polskiego osiedlono. Dodatki kresowe dla nauczycieli z Księstwa Poznańskiego i Prus Królewskich wynoszą znowu 1,830,000 mk., jako nagrody za popieranie szkolnictwa niemieckiego na ziemiach polskich dla nauczycieli 780,000 mk. Znamy się doskonale na tem popieraniu szkoły niemieckiej. Przypominam rozprawy z lat poprzednich dla podkreślenia właściwego znaczenia tych funduszów. Na akademię w Poznaniu żąda się znowu 151,000 mk. Wiedza polska z tej instytucji jest wykluczona. Założenie akademii uzasadniano swego czasu popieraniem niemczyzny. Na budowanie probostw niemieckich na ziemiach polskich wyznaczono znowu 200,000 mk. W etacie kolei mamy dodatków okresowych na 1,634,900 mk., wprawdzie ukrytych w innym ogólniejszym tytule. W tym samym etacie jest 145,000 mk. na zapomogi na wychowanie dzieci dla urzędników kolejowych na ziemiach polskich. Na budowanie pomieszkań dla urzędników kolejowych na ziemiach polskich przeznaczono znowu 100,000 mk. A jest rodzaj kolonizacyi niemieckiej u nas, na który z biegiem czasu wydano około 15 milionów mk. Ogółem więc etat przewiduje blizko 17 milionów mk. na cele antypolskie.
MP. W ubiegłych latach wojennych zadowoliliśmy się krótkimi protestami przeciw wrogim nam pozycyom w etacie. Nasze życzenia i skargi przedstawialiśmy przy zamkniętych drzwiach w komisyi budżetowej; ale dwa i półletnie doświadczenia z jednej strony, a z drugiej strony ilustracya dana nam dn. 20 listopada roku ub. podczas rozpraw nad wnioskiem pp. Heydebrandta, bar. Zedlitza, dr. Friedberga i towarzyszy, ilustracya dana nam przez rząd i blok partyi antypolskich do zapowiedzi rozważenia sobie nowej oryentacyi po wojnie zmusiły nas tym razem do odezwania się obszerniejszego i wyraźniejszego. Przypominam tylko wywody ówczesne przedstawiciela rządu. Wśród najhuczniejszych oklasków bloku, wrogiego Polakom, przedstawiciel rządu nazwał dotychczasową sztukę rządzenia na ziemiach polskich „historycznemi zadaniami państwa“. Czy więc dotychczasowa polityka polska i nadal ma być prowadzona, jeśli dotychczasowa polityka jest historycznem zadaniem państwa? Dzielnice polskie nazwał „granicą wschodnią, doprowadzoną do wysokiego rozkwitu i wysokiej kultury długoletnią i żyzną pracą“. O jakiejś pracy około naszej kultury i naszego rozkwitu nie może być mowy. (Wielka prawda! u Polaków). My w naszych dzielnicach nie mamy dotąd możności swobodnego narodowego i kulturalnego rozwoju.
Pan minister spraw wewnętrznych w dalszym ciągu powiedział: „Swym zadaniom narodowym na wschodzie państwo pruskie i w przyszłości pozostanie wierne“. Nie znaczy to, że dotychczasowa polityka ma być w dalszym ciągu uprawiana? Dalej pan minister wtedy powiedział: „Tradycyjne, dotychczas spełniane zadania Prus w prowincyach wschodnich istnieć będą nadal w blizkiej i dalekiej przyszłości. Ochrona i utrzymanie niemieckości, niemieckiego życia i jego istoty pozostają nadal naszem zadaniem, tam gdzie Polacy i Niemcy żyją razem. Zadania państwa pruskiego, które spełnia dla narodu niemieckiego, kultury niemieckiej i ducha niemieckiego, pozostają nadal. Dzieło kultury, stworzone przez Prusy dla Niemiec w naszych prowincyach wschodnich jest dobrem niemieckiem wartości niezrównanej. Będziemy je pielęgnować i popierać, aby było trwałem“. (Bardzo słusznie! u nar. lib.).
MP. Program ten wrogi Polakom blok kwitował najgorętszymi oklaskami. (Słuchajcie, słuchajcie! u Polaków), (Bardzo słusznie! u nar. lib.). Czego ten blok żądał dla przyszłości w dziedzinie polityki antypolskiej, wynikało jasno z jego wniosku. Odpowiedź zastępcy rządu państwowego więc może być tylko tłumaczona w ten sposób, że zadawalała w pełni żądania tego wrogiego nam bloku na przyszłość, dalszego prowadzenia polityki antypolskiej. (Słuchajcie, słuchajcie! u Polaków). Zdania z mowy zastępcy rządu, tu przezemnie przytoczone, nie są dla nas żadną nowością. Te same słowa i te same zwroty słyszeliśmy przy uzasadnianiu każdej ustawy antypolskiej, przy uzasadnieniu każdej pozycyi antypolskiej, w etacie zaczepionej przez nas. Długoletnie doświadczenie uczy nas, co sądzić mamy o tych zwrotach o ochronie rzekomo uciśnionej i zagrożonej niemczyzny.
MP. Czyż można się dziwić, że przy tej sposobności wnioskodawcy śmieli mówić o po polsku mówiących Prusakach, przeciwko czemu musieliśmy energicznie protestować. Przez użycie tego wyrazu odmawialiście nam Panowie prawa do przynależności narodowej i kulturalnej, do narodu polskiego. (Okrzyki). Prusakami w myśl prawa państwowego jesteśmy naturalnie, ale to co innego. My jesteśmy Polakami, ale nie Prusakami po polsku mówiącymi. (Wielka prawda! u Polaków). Czy wy kiedykolwiek mówicie o Austryakach po niemiecku mówiących, o Węgrach, o Rosyanach po niemiecku mówiących? Nie, mówicie zawsze o Niemcach austryackich, węgierskich, rosyjskich. (Bardzo słusznie! u Polaków). Jakżeż śmiecie nas nazywać po polsku mówiącymi Prusakami? (Bardzo dobrze! u Polaków). Różnicę tę powinniście rozumieć, i nie możecie się dziwić, że przeciwko takim nazwom podnosimy żywy protest. Rzecz ta ma dla nas znaczenie zasadnicze. (Bardzo ożywione oklaski u Polaków).
Ale teraz zapytajmy się, co zastępca rządu podczas owej dyskusyi powiedział dobrego dla nas? Nasamprzód przypomniał pan minister swą dwukrotną obietnicę daną w komisyi budżet. w plenum o rozważeniu po wojnie nowej oryentacyi. Potem stwierdził, że podczas tej wojny nastąpiło zbliżenie Polaków i Niemców i powiedział w dalszym ciągu; „To jest prawdą i ma być prawdą, a prawda ta miała także swe znaczenie, gdy po wojnie ustawodawstwo i administracye, dotyczące obywateli pruskich polskiej narodowości poddane zostaną badaniu. MP. Przyszłe uchwały rządu państwa dyktowane będą życzliwością dla ludności polskiej“.
MP. Na tem kończy się to, co miał nam do powiedzenia p. minister. Niesłychanie mało w porównaniu do obszernych i energicznych wywodów p. ministra na rzecz tych partyi, które nas zwalczają. Te jego wywody mają charakter programu na przyszłość, określają jaknajściślej przyszłe stanowisko rządu do nas. Dla nas miał pan minister tylko ogólnikowe obietnice i zapowiedź życzliwości. MP. Możecie mi wierzyć, że ludność polska te oświadczenia rządu w odpowiedni sposób też oceniła i powiadam to jeszcze raz szczerze, że u nas panuje jak największa nieufność do tych wiecznych obietnic rządowych rozważania nowej oryentacyi po wojnie. (Wielka prawda! u Polaków). My żądamy czynów, czynów, do których mamy prawo, według prawa Boskiego, według prawa przyrodzonego, szczególnie też po tych strasznych ofiarach, które ludność nasza ponosić musi. Protestujemy jak najuroczyściej przeciw dalszemu uciemiężaniu naszej narodowości. Żądamy możności swobodnego kulturalnego i narodowego rozwoju, który nie jest bynajmniej w sprzeczności z prawami tego państwa i interesami narodu niemieckiego. (Bardzo słusznie! u Polaków).
MP. W imię wolności i obrony praw narodów prowadzi się tą najstraszniejszą ze wszystkich wojen. Bezgraniczne ofiary życia i mienia, niezmierny smutek i bezdenne nieszczęście, w którem pogrążyła ta wojna Europę, muszą wydać przynajmniej ten plon, jeśli nie ufamy w Boga, w dobry geniusz ludzkości i w siły ich obowiązującem jest przykazanie Boskie: Miłuj bliźniego, jak siebie samego. Wzajemny szacunek, nietykalność praw narodów, ochronę mniejszości narodowych wojna ta przynieść nam musi w plonie. A my mamy zwątpić o ludzkości, że i narody znają, że i dla nas zabłyśnie szczęśliwsza gwiazda. (Żywe okl. u Pol.).




Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronach autora: Wojciech Korfanty i tłumacza: anonimowy.