Mogiła (Lange)

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
<<< Dane tekstu >>>
Autor Antoni Lange
Tytuł Mogiła
Pochodzenie Malczewski i kilka erotyków
Wydawca J. Mortkowicz
Data wydania 1931
Druk Drukarnia Naukowa Towarzystwa Wydawniczego
Miejsce wyd. Warszawa
Źródło Skany na Commons
Inne Cały tekst
Pobierz jako: Pobierz Cały tekst jako ePub Pobierz Cały tekst jako PDF Pobierz Cały tekst jako MOBI
Indeks stron
MOGIŁA

Mogiłę moją w zimne swe ramiona
Duch niepamięci ogarnie żałośnie:
I zapomniana tak i opuszczona
Gąszczami chwastu i zielskiem porośnie.

Przejdę po ziemi jako cień obłoku,
Do grobu zejdę jak widziadło senne:
Łza po mnie w żadnem nie zabłyśnie oku,
Że pękło serce żywe i płomienne.

Pućka nade mną o wieczornej dobie
Będzie bolesnym zawodziła krzykiem:
I duchy nieme w milczącej żałobie
Stać będą nad mym smutnym nie-pomnikiem.

Kiedyś dopiero w niespodzianej chwili
Ktoś — u mogilnej stanie mej rubieży
I wzrok strwożony ku zielskom pochyli,
I szept usłyszy: Czuwaj, duch tu leży!

I klęknie — słowem, co groby uświęca,
Modląc się cicho — w przeczuciach tajemnych...
Kto? nie wiem... Może ta dusza dziewczęca,
Która mi dana była w losach ciemnych —


A która na świat za późno przybyła
I czując próżnię wokół i tęsknotę,
Szła magnetycznie tam, gdzie ma mogiła —
W niej swoje mary przeczuwając złote...

Ona to była, której niepojęty
Szept jakiś duchów, jakby z poza świata,
Mogiły mojej wyśpiewa lamenty,
Tak że w jej sercu mój ból zakołata.

Jakby w natchnieniu dziewczę to zawoła:
Iście ja czuję, że pod tą zielenią
Spoczywa dusza, która bez anioła
Szła tam, gdzie czarne słońca się płomienią.

Tu leży serce, które niegdyś biło,
Umiało kochać jutrzenki i gromy —
A które, pchane niewidzialną siłą,
Zniknęło w bytu fali niewiadomej.

I szło po ziemi jak cień niewidzialny,
I zeszło z ziemi jako mgła poranna —
I niepamięci pokrył go[1] fatalny
Kwiat, który czarna zasiewa Marzanna.

O, czuję wszystkie łzy, jęki, boleści,
Które on odczuł — wygnaniec z edenu!
I brzmią mi w duszy pienia dziwnej treści —
Czemuż mu szczęścia nie mogłam dać? czemu?


Ale ja będę jego chwały dzwonem —
Z mogiły jego zerwę chwast i zielsko:
Bo dusza jego jest mem własnem łonem,
Pieśń jego we mnie brzmi melodją sielską.

Tak to po latach nad mogiłą moją
Zjawi się jakaś istota siostrzana,
Którą cierpienia zamarłe upoją
I której dusza moja będzie znana.

Ona boleści moje wyrozumie,
Ona mą trumnę rezedą uświęci,
Ona — jak obca w żywych głosów tłumie —
Żyć będzie we mnie i w mojej pamięci.



Przypisy

  1. W autografie: «pokrył go» zam. «pokrył je».


Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronie autora: Antoni Lange.