Miecz i Lutnia

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
<<< Dane tekstu >>>
Autor Franciszek Kowalski
Tytuł Miecz i Lutnia
Pochodzenie Miecz i lutnia czyli śpiewy wolności wolnego Polaka
Data wydania 1831
Miejsce wyd. Warszawa
Źródło Skany na Commons
Inne Cały zbiór
Pobierz jako: Pobierz Cały zbiór jako ePub Pobierz Cały zbiór jako PDF Pobierz Cały zbiór jako MOBI
Indeks stron
14.
MIECZ I LUTNIA.


Umilkły struny; wkoło cicho, głucho,
Sam szczęk oręża odzywa się zdala;
Natężam oczy, i nadstawiam ucho...
Jakiż to pożar serce me rospala?
Czy ożył w piersiach świetny bój Grochowa?
Spieszę... wylatam... lutnio! bądź mi zdrowa.

Tyś mnie lekkiemi czarodziejko, skrzydły
Wiodłaś z roskoszą w lube marzeń kraje;
Tam, gdzie złotemi umysł malowidły
Złudzony, młode widzi wkoło raje.
Dziś nikną mary... żyje bój Grochowa,
Ty z rąk wypadasz... lutnio! bądź mi zdrowa.


Garstka mych braci doszła cierpień mety,
Czyliż ich dusze nieszczęście przemogło?
Śpiewałem dla nich; lecz nigdy niestety!
Ramie za tobą polecić niemogło.
Dziś ramie leci... gdzież jest bój Grochowa?
Witam cię mieczu!.. lutnio! bądź mi zdrowa.

Na znakach Piastów nasz orzeł już świeci,
Tam tłum najezdców... i czegoż się trwożę?
Krwią ich najemną dłoń się ma nasyci,
Nim na ich trupach krwawe znajdę łoże.
Ośmiel się wrogu! pomnisz bój Grochowa?
Witam cię mieczu!.. lutnio! bądź mi zdrowa!


KONIEC.


Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronie autora: Franciszek Kowalski.