Meandry/295

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
<<< Dane tekstu >>>
Autor Felicyan Faleński
Tytuł Meandry
Podtytuł Strzępy myśli rozwianych
Data wydania 1904
Wydawnictwo Michał Arct
Miejsce wyd. Warszawa
Źródło Skany na commons
Inne Cały tekst
Pobierz jako: Pobierz Cały tekst jako ePub Pobierz Cały tekst jako PDF Pobierz Cały tekst jako MOBI
Indeks stron
295.

Jest istność, którą wieczny rozstrój gna,
Duch w złym wytrawny rozumie,
Butny w bezcześci swej dumie,
Co wszystko zgłębił do samego dna,
I wielkość każdą umie, wie i zna —
A tylko kochać nie umie.

Są państwem jego zmroki i pustynie,
I z tych, o każdej on porze
W zdradne przywabia bezdroże,
Gdyż jest przemądry w złym wszelakim czynie,
I co chce, wszystko może — a jedynie,
Choć chciałby — umrzeć nie może.

On władca! W kłamstwach jak na skrzydłach wzlata,
I jest na imię mu: Biada!
I z niego poszła śmierć blada...
A przecięż, kiedyś, w dokończeniu świata,
W którem się spełni win, jak cnót, wypłata,
Człek go zapozwie — pan zbada.

Gdy czasy, w których umrze śmierć, nadbiegą —
Temu, co skonał, a żyje,

I co zatraty zgniótł żmiję,
I co jest prawdy Alfą i Omegą,
Objawion będzie złośnik ów, którego
On Sam tchem ust Swych zabije.



Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronie autora: Felicjan Faleński.