Lubo, gdy gonię

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
<<< Dane tekstu >>>
Autor Giraut de Bornelh
Tytuł Lubo, gdy gonię
Pochodzenie Obraz literatury powszechnej
Redaktor Piotr Chmielowski,
Edward Grabowski
Data wydania 1895
Wydawnictwo Teodor Paprocki i S-ka
Druk Drukarnia Związkowa w Krakowie
Miejsce wyd. Warszawa
Tłumacz anonimowy
Źródło Skany na Commons
Inne Cały tekst
Indeks stron

Lubo, gdy gonię.

Lubo, gdy gonię wspomnieniem tamtędy,
Gdzie żyje miłość, co me serce więzi.
Ot, wczoraj szedłem między kwiatów grzędy,
Nade mną ptactwa chór śpiewał z gałęzi.
A kiedy w owym ogrodzie tam stałem,
Spostrzegłem lilię z licem śnieżno-białem;
Wzięła mi serce, porwała źrenice,
Tak, że od chwili tej już tylko do niéj
Pamięć powraca i myśl ma się kłoni.

Dla niej już tylko płaczę, dla niej śpiewam,
Do niej jedynej drży me serce młode,
Modlę się, wzdycham, z tęsknoty omdlewam
Za miejscem, gdziem to ujrzał jej urodę.
Bo kwiatem kobiet i na podziw ziemi
Jest ta, co wdzięki podbiła mię swemi.
Powolne serce i słodkie ma lice,
I ród dostojny, a twarzą wesołą
Wszystko, co zacne, rozwesela wkoło.

Bogacz, gdybym śmiał opiewać jej wdzięki,
Bowiem słuchać mię zbiegłyby się ludy.
Lecz zazdrośników boję się paszczęki,
Tak pełnej jadu, i gniewu, i złudy.

Mam wrogów wielu, co się na mnie ważą
I co gotowi skrzywdzić mię potwarzą.
Ale niech jeno sposobność pochwycę
I niechaj stanę przed kim z jej rodziny,
O tej piękności zaśpiewam jedynej.

Nic przestajecie pytać, zazdrośnicy,
Czyj tu był zaszczyt i nagrody czyje,
Blizkie? dalekie? głośne? w tajemnicy?
Ja się nie zdradzę, ani wam odkryję.
Niech umrę, jeśli z ust wypuszczę parę.
Przyjaciel nawet łamie dzisiaj wiarę,
Zły sąsiad oczy ma na okolicę
Zwrócone chciwie i potwarze łowi,
Toż nie zaufaj ojcu, ni synowi.

Bo zaraz na mnie szyderca zakrzyczy:
Aj, patrzcie franta, jak to oczy mruży,
Jak pręży łydkę, gwiazdy w niebie liczy.
Mnie tam pochwała, nagana nie zdurzy;
Lecz gdy mi ku niej serce zadrży w łonie,
I gdy obrócę oczy ku jej stronie,
I myślą widzę... to mi i na lice
Miłość wraz blaski wywabia i maje,
Bowiem nie kocha, kto poznać nie daje.



Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronach autora: Giraut de Bornelh i tłumacza: anonimowy.