Listy do przyszłej narzeczonej (Junosza, 1898)

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
<<< Dane tekstu >>>
Autor Klemens Junosza
Tytuł Listy do przyszłej narzeczonej
Pochodzenie Drobiazgi
Wydawca Redakcja „Muchy”
Data wydania 1898
Druk A. Michalski
Miejsce wyd. Warszawa
Źródło Skany na Commons
Inne Cały zbiór
Pobierz jako: Pobierz Cały zbiór jako ePub Pobierz Cały zbiór jako PDF Pobierz Cały zbiór jako MOBI
Indeks stron


Listy do przyszłej narzeczonej.

I.

Gdzie jesteś, o wyśniona! Nie znam cię! Nie wiem coś za jedna, jak się nazywasz, gdzie mieszkasz, czem się trudnisz... jakże zaadresować do ciebie, o wyśniona!
Na szczęście, est modus.

„Kawaler w sile wieku, o tyle o ile przystojny, do pewnego stopnia zdrów, mający względnie przyzwoite utrzymanie, siaki taki procencik od niejakiego kapitału, lubiący spokój i komfort, pragnie się ożenić z panną piękną, zdrową i bogatą, w wieku od lat 17 do 31, umiejętność gry na fortepianie nie wymagana. Łaskawe oferty poste-restante okazicielowi przedartego biletu kolei wilanowskiej № 00,041,012 (do Wójtówki).

Czy dojdzie do twoich białych rączek, o wyśniona!

II.

Doszło! Doszło lepiej, niż przewidywałem. Poczciwa poczta: przyniosła mi 86 ofert, którąż wybrać?
Najbardziej podobała mi się z listu „Konwalia.” Do niej więc piszę:

Konwalio!

„Żądasz pani odpowiedzi na dołączony do listu twego kwestyonaryusz, a więc: Kapitał? — 7,500 rs. Lokacya? — hypoteka domu murowanego w Warszawie № 10,256, dział IV № 18, po sumie T. K. M. W. Dochody? — pensyi stałej rs. 1,200, item z winta rs. 400, item z totalizatora rs. 600, item z bilardu rs. 750, item z różnych źródeł rs. 300, item procent od sumy rs. 7500—750 (od lat siedmiu zalega) — razem rs. 3,700. Długi? — na to odpowiem algebraicznie X. Wzrost? — 1 metr 75 cent. Kolor włosów? — b. brunet. Oczy? — piwne (à la Haberbusch i Schiele). Nos? — tak sobie. Zarost? — faworytki. Charakter? — słodziutki jak piernik. Edukacya? — średnio sentymentalna.

III.
Konwalio!

Dusze nasze zaczynają się porozumiewać, serca uderzać zgodnie, otacza nas ciepła atmosfera miłości, a co do owej sumy 7,500 rs. którą, może i słusznie uważasz za niedość pewną, to przy pomocy twego posagu, możemy stanąć do licytacyi i pędzić, sądzę albowiem, że przy twojem idealnem, marzycielskiem usposobieniu, posiadanie własnego domu nie byłoby ci przykrem. Z fotografii twej widzę, żeś dobra i piękna, więc o te długi nie gwałtuj, zapłacimy je. Meble mają być nowe, miłość dozgonna, dwie sługi, zgodność charakterów, letnie mieszkanie bezwarunkowo, poświęcenie, cztery pokoje od frontu, serdeczność, najemnica do prania, wyrozumiałość i na śniadanie kawa. Zgadzam się, o duszo mej duszy, i z upragnieniem czekam tej chwili, w której marzenia nasze zostaną spełnione!

IV.

Co warto szczęście ludzkie? Czem są nasze marzenia? Bańka mydlana, obłoczek dymu, życie motyla, egzystencya fijołka, niuch tabaki, fajka popiołu... marność! marność!..
Piszesz pani, że drogi nasze muszą się rozejść na zawsze, ponieważ znalazłaś człowieka, mającego o 70 rubli rocznie więcej niż ja...
Ha! z pękającem z bólu sercem mówię ci, Konwalio ukochana — bądź szczęśliwa, gdyż i mnie trafia się Piwonia i proponuje o wiele korzystniejsze warunki, aniżeli ty, śliczny kwiateczku leśny, symbolu niewinności i wdzięków; bądź zdrowa, bądź zdrowa, bądź zdrowa!






Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronie autora: Klemens Szaniawski.