Kronika Akasha/Z Kroniki Akasha

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
<<< Dane tekstu >>>
Autor Rudolf Steiner
Tytuł Kronika Akasha
Podtytuł Wtajemniczenie w Odwieczną Pamięć Wszechświata
Data wydania 1915
Wydawnictwo Gebethner i Wolff
Drukarz Drukarnia Zrzeszenia Samorządów Powiatowych
Miejsce wyd. Warszawa
Tłumacz Jan Rundbaken
Źródło Skany na Commons
Inne Cały tekst
Pobierz jako: Pobierz Cały tekst jako ePub Pobierz Cały tekst jako PDF Pobierz Cały tekst jako MOBI
Indeks stron

Z KRONIKI „AKASHA”.

Historja może nauczyć człowieka małej zaledwie cząstki tego, co przeżyła ludzkość w przeszłości. Świadectwa historyczne rzucają światło na nieliczne tylko tysiącolecia. Również bardzo ograniczony jest zakres wiedzy, jakim może nas obdarzyć archeologja, paleontologja, geologja. Z ograniczeniem łączą się jeszcze braki, wynikłe z oparcia się na świadectwach zewnętrznych.
Pomyśleć tylko, jak zmienił się obraz któregokolwiek z niedawno minionych zdarzeń albo też narodu, w zależności od nowowykrytych dokumentów historycznych. Porównać — choćby opisy tej samej treści, podane przez różnych historyków, — a przekonać się łatwo, na jak niepewnym znajdujemy się gruncie. Wszystko, co należy do zewnętrznego świata zmysłów, podlega czasowi. A czas niszczy, co w nim powstaje. Zewnętrzna historja polega na tem, co zachowało się w czasie. Kto obstaje jednak przy zewnętrznych świadectwach, nie zdoła orzec, o ile istotnem jest to, co się właśnie zachowało.
Jednak wszystko, co w czasie powstaje, bierze swój początek z wieczności. Tylko, że wieczne jest niedostępne dla zmysłowego postrzegania. Ale drogi do postrzegania wieczności otwarte są dla człowieka. Może tak wykształcić drzemiące w sobie siły, że zdoła poznać to wieczne[1]. W rozważaniach p. n. „Jak osiągnąć poznanie wyższych światów”, podano drogi, prowadzące do omawianego wykształcenia. W toku wzmiankowanych rozważań — wykazano, że człowiek w pewnym wysokim stopniu swoich poznawczych zdolności może przeniknąć do wiekuistych początków rzeczy zmiennych w czasie. (Niechby tylko czytelnik miał cierpliwość. O rzeczach tych bowiem można mówić jedynie stopniowo).
Kiedy zatem człowiek rozwija swoje zdolności poznawcze, uwalnia się od musu polegania na świadectwach zewnętrznych przy osiąganiu wiedzy o przeszłości. Ponieważ wtedy może oglądać to w (minionych) zdarzeniach, co nie jest zmysłowo postrzegalnem, co nie ulega niszczącemu działaniu czasu. Od przemijającej historji przechodzi do nieprzemijającej. Ta ostatnia napisana jest innemi literami, niż zwykła. W gnozie, w teozofji nazywają ją „kroniką Akasha”. Mowa nasza może dać o niej słabe tylko wyobrażenie. Ponieważ nasza mowa odpowiada światu zmysłów. Przeto na niewtajemniczonym, który nie przekonał się jeszcze własnem doświadczeniem o faktyczności odrębnego świata ducha, można łatwo uczynić wrażenie fantasty, jeśli nie gorsze. Kto zaś osiągnął zdolność postrzegania w duchowym świecie, poznaje minione zdarzenia w ich wiekuistym charakterze. Stają one przed nim nie jak martwe dokumenty, ale w pełni życia. W pewnej mierze — odgrywa się przed nim to, co się działo kiedyś. Wtajemniczeni w takie żyjące pismo mogą patrzeć wstecz, w znacznie dalszą przeszłość, niż to podaje zewnętrzna historja, mogą również — na mocy bezpośredniego duchowego postrzeżenia — zobaczyć rzeczy, które rozważa historja, znacznie bardziej wyczerpująco, niż to ona może uczynić. Aby zapobiedz możliwemu błędowi, zaznacza się jednocześnie, że również i duchowego oglądu nie cechuje jakaś bezbłędność. I on również może się łudzić, może widzieć nie ściśle, krzywo, przewrotnie. Również na tem polu żaden człowiek nie jest wolnym od błędu, choćby stał jaknajwyżej. Przeto nie trzeba się zrażać, jeśli różne rewelacje, pochodzące z omawianych duchowych źródeł, nie zawsze godzą się dokładnie ze sobą. Jednak dostateczność obserwacji jest tu znacznie większa, niż w zewnętrznym świecie zmysłowym. A co różni wtajemniczeni podać mogą o historji i prahistorji, zgodnem będzie w swojej istocie. I faktycznie egzystuje taka historja i prahistorja we wszystkich szkołach tajemnych. A panująca wśród nich od tysiącoleci zgodność jest tak zupełna, że nie da się z nią zgoła porównać ta zgodność, jaka zachodzi pomiędzy zewnętrznymi historjopisami tego samego stulecia. Wtajemniczeni wszystkich czasów i krajów podają w istocie jedno i to samo.
Po tych uwagach wstępnych będą tu podane niektóre rozdziały z kroniki Akasha. Zaczną się od opisu faktów, jakie miały miejsce wówczas, kiedy istniał jeszcze — pomiędzy Ameryką a Europą ląd stały, zwany Atlantydą. Na tej części powierzchni naszej ziemi był kiedyś ląd. Grunt tego lądu tworzy dno oceanu Atlantyckiego. Plato jeszcze opowiada o ostatniej pozostałości tego lądu, wyspie Poseidonis, która leżała na zachód od Europy i Afryki. O tem, że powierzchnia oceanu Atlantyckiego była kiedyś lądem stałym, że w ciągu miljona lat blizko była widownią kultury, bardzo różniącej się od naszej współczesnej, jak również o tym fakcie, że ostatnie resztki tego lądu zniknęły w dziesiątym tysiącoleciu p. n. Chr. — może czytelnik dowiedzieć się z książki p. n. „Atlantis, według źródeł okultystycznych”, przez W. Scott-Elliot[2]. Niniejsze rewelacje o tej prastarej kulturze uzupełniają podane w owej książce. O ile tam opisywano stronę raczej zewnętrzną, zewnętrzne przygody tych naszych poprzedników atlantyckich, tutaj zostanie określony ich duszny[3] charakter i wewnętrzna natura warunków, w jakich żyli. Zatem czytelnik musi przenieść się myślą do epoki, która leży prawie na 10.000 lat przed nami, a przetrwała wiele tysiącoleci. Treść opisu ma dotyczeć nietylko lądu, zalanego obecnie przez wody Atlantyku, ale również i sąsiednich krajów Azji, Afryki, Europy i Ameryki. Późniejsze dzieje tych okolic są dalszym rozwojem owej wcześniejszej kultury.
W chwili obecnej zobowiązany jestem jeszcze do zachowania milczenia o źródłach niniejszych rewelacji. Kto wogóle wie cośkolwiek o tego rodzaju źródłach, ten rozumie, dlaczego tak być musi. Od zachowania się współczesnych zależy całkowicie, wiele należy udzielić z zasobu wiadomości, utajonych w łonie teozoficznego dążenia. I oto pierwszy wypis, jaki wolno mi podać.


Przypisy

  1. Wydanie niemieckie: Dr. Rudolf Steiner. „Wie erlangt man Erkenntnis der höheren Welten” i w tłómaczeniu francuskiem p. n. „Initiation”. W przygotowaniu polskie tłómaczenie.
  2. w tłómaczeniu niemieckiem Lipks Th. Grietens Verlag.
  3. duszny — przymiotnik od „dusza”, dotyczy odrębnej jakości zjawisk psychicznych.


Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronach autora: Rudolf Steiner i tłumacza: Jan Rundbaken.