Korale (Bergsøe, 1899)

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
<<< Dane tekstu >>>
Autor Vilhelm Bergsøe
Tytuł Korale
Pochodzenie Przekłady
z poetów obcych
Wydawca „Gazeta Polska”
Data wydania 1899
Druk J. Sikorski
Miejsce wyd. Warszawa
Tłumacz Antoni Lange
Źródło Skany na Commons
Inne Pobierz jako: Pobierz jako ePub Pobierz jako PDF Pobierz jako MOBI Cały zbiór
Pobierz jako: Pobierz Cały zbiór jako ePub Pobierz Cały zbiór jako PDF Pobierz Cały zbiór jako MOBI
Indeks stron
KORALE.

Tam, gdzie w nadwodnych skał grzbiety czarne
Bryzgają morza spienione fale
I w dzikim szale
Wirują, huczą, wrzawne i gwarne:
Korale wznoszą swoje sklepienia.

Piękne jak kwiaty, jasne jak zorze,
Lekkie jak szklane jeziora pianki,
Stawią krużganki,
Co pną się ciągle wyjrzeć nad morze,
A kiedyś spoczną w chłodzie palm cienia.


Nikt ich nie widzi. Tylko w dni rzadkie,
Kiedy ucichną fale spienione,
Widać zasłonę
Na dnie kwiecistą. Przez fale gładkie
Samotne wówczas korale płyną.

Lecz niechaj tylko wzburzone iły
Drgną, lub się w głębi ruszy bezdennej
Osad kamienny —,
Wszystkie ich blaski wnet się ukryły,
Niknąc pod morza tajną głębiną.

I wieszcz podobnie, gdy dmą orkany,
Wśród wrzawy prądów buduje znojnej
Dom swój spokojny,
Co wciąż ku górze mknie w kraj świetlany,
Zkąd duszom palmy błyszczą kwitnące.

Niezrozumiany idzie po ziemi,
A gdy głupota ludzka weń godzi,
Sam wnet uchodzi,
By z marzeniami skryć się własnemi,
Póki mu znowu nie zalśni słońce.






Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronach autora: Vilhelm Bergsøe i tłumacza: Antoni Lange.