Kobiety i Tajemnica

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
<<< Dane tekstu >>>
Autor Jean de La Fontaine
Tytuł Kobiety i Tajemnica
Pochodzenie Bajki
Księga ósma
Wydawca Jan Noskowski
Data wydania 1876
Miejsce wyd. Warszawa
Tłumacz Władysław Noskowski
Źródło Skany na Commons
Inne Cała Księga ósma
Pobierz jako: Pobierz Cała Księga ósma jako ePub Pobierz Cała Księga ósma jako PDF Pobierz Cała Księga ósma jako MOBI
Cały zbiór
Pobierz jako: Pobierz Cały zbiór jako ePub Pobierz Cały zbiór jako PDF Pobierz Cały zbiór jako MOBI
Indeks stron
PL Jean de La Fontaine Bajki 1876 489.png


BAJKA  VI.
KOBIETY I TAJEMNICA.

Sekret, to kamień na sercu kobiety:
Któraż dochowa kiedy tajemnicy?
Chociaż i mężczyzn wielu znam, niestety,
Godnych, za długi język, czepka i spódnicy.

Mąż, chcąc doświadczyć swej żony,
Czy w mowie jest wstrzemięźliwą,
Raz w nocy, niby nagle przebudzony:
«Co widzę, krzyknął, żono! jako żywo...

Czy mnie kto urzekł?... może mi się zdaje...
Ale nie... patrz, zniosłem jaje!
— Jaje? — Masz, schowaj i nie mów nikomu,
Bo gdyby w mieście kwoką mnie nazwano,
Umarłbym chyba ze sromu.»
Uwierzyła, przyrzekła. Lecz nazajutrz rano
Już przysięgi nie pamięta,
I prosto z łóżka biegnie do sąsiadki:
— Wiesz, co się stało? — Nie wiem. — Matko święta!
Jakie to w świecie bywają przypadki!
Mój mąż... ale to sekret; nie mówże nikomu,
Bo jak mąż dowie się, to mnie obije,
I umarłabym ze sromu.
— Ale cóż przecie? — Mój mąż... ledwie żyję...
Sama widziałam, a oczom nie wierzę;
Mój mąż, dziś w nocy, zniósł... zniósł jaje kurze!
— Jaje? — Sama widziałam: jeszcze ciepłe, świeże;
Nie powtórzysz: czy słowo? — Słowo, nie powtórzę.»
Ledwie za próg wyszła żona
Pozbywszy się tajemnicy,
Sąsiadka już na ulicy;
Język ją świerzbi, pędzi jak szalona:
«Czy wiecie? sąsiad, tej nocy
Zniósł cztery jaja; nie mówcież nikomu.»
I tak, od domu do domu,
Jak kamień rzucony z procy,
Jak chyży lot błyskawicy,
Z ust do ust biegają wieści:

Pięć jaj! piętnaście! trzydzieści!
Gwarzą baby na ulicy,
I na rynku, i w kościele,
Każda szepcze coś do ucha,
Każda coś językiem miele:
«W imie Ojca, Syna, Ducha!
Pięćdziesiąt jaj! no, no, proszę!»
W godzinę już wiedziano sekret w całem mieście;
W dwie godziny, z jednego narosło jaj dwieście,
A do wieczora, cztery pełne kosze.






Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronach autora: Jean de La Fontaine i tłumacza: Władysław Noskowski.