Karczma na granicy

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
<<< Dane tekstu >>>
Autor Konstanty Damrot
Tytuł Karczma na granicy
Pochodzenie Wianek z Górnego Śląska
Wydawca Ignacy Danielewski
Data wydania 1867
Miejsce wyd. Chełmno
Źródło Skany na Commons
Inne Cały zbiór
Pobierz jako: Pobierz Cały zbiór jako ePub (z zewnętrznego serwera) Pobierz Cały zbiór jako PDF (z zewnętrznego serwera) Pobierz Cały zbiór jako MOBI (testowo) (z zewnętrznego serwera)
Indeks stron
I.
Z PODRÓŻY.
Wszersz i wdłuż przewędrowałem
Naszą świętą ziemię:
Pieśni garstkę w niej zebrałem,
Żalu ciężkie brzemię.


Karczma na granicy.

 
Czy tu gore? czy — do kata! —
Wali się ta smętna chata?
Czy się rąbią w pień?
Ale gdzie tam! — do hulanki
Zapraszają wrzask i szklanki,
Bo się schyla dzień.
 
Kołem ciągną się kozaki,
Za łeb włóczą się żołdaki,

A z powagą chłop —
Polak — pije, a żyd w trwodze,
A pod ławą na podłodze
Chrapi brudny pop.

Tu zuchwalszy chłopa trząsa,
Zakręcając zuch chłop wąsa:
Idź, sobako w bok!
Krzyknął, pchnął i tuż dwie strony
Do zaczepki, do obrony
Występują w krok.

Będzie walka znać nie lada! —
Wtem do izby nagle wpada
I w przestrachu żyd,
Rozkaz jakiś daje Kasi —
Ta już światła w karczmie gasi,
Więc na dzisiaj cyt.

Na granicy tak to żyją:
Tańczą, nucą, krzyczą, piją,
Aż powstanie swar;
Wtedy mądry żyd w ciemności
Głuchej, zostawiając gości,
Gasi walki żar.






Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronie autora: Konstanty Damrot.