Niewinna duszo, owaś ty już w niebie,
A jam tu został nieszczęsny bez ciebie,
Na swój ciężki płacz, ciężką żałość swoję;
Nie chciał tego Bóg, bych był głowę twoję
Ja pierwej zaległ;[1] bo ciebie straciwszy,
Straciłem wszystko, a nad mię troskliwszy
Już być nie może. Sroga śmierci, to ty
Umiesz ugodzić, gdzie nawyższe cnoty.