Jana Kochanowskiego Dzieła polskie (1919)/Epithalamium (I)

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
<<< Dane tekstu >>>
Autor Jan Kochanowski
Tytuł Jana Kochanowskiego Dzieła polskie
Podtytuł wydanie kompletne, opracowane przez Jana Lorentowicza
Data wydania [1919]
Wydawnictwo Tow. Akc. S. Orgelbranda S-ów
Miejsce wyd. Warszawa
Uwagi
Wikipedia
Zobacz w Wikipedii hasło Epithalamium na wesele Krzysztofa Radziwiłła książęcia i księżny Katarzyny Ostrogskiej, wojewodzianki kijowskiej
Indeks stron




JANA KOCHANOWSKIEGO.

EPITHALAMIUM,

Na wesele Ich M. Pana Jego M. Krysztofa Radziwiła,
Książęcia na Birżach i z Dubinek, Hetmana Polnego
i Podczaszego Księstwa Wielkiego Litewskiego,
Boryszowskiego i Soleckiego Starosty.
I Jej M. Księżny Katarzyny Ostrowskiej, Wojewodzanki
Kijowskiej etc.

Anno 1578. 27 Julii.



Nie zawżdy bystre wiatry morza przedymają,
Ani wały gwałtowne w brzegi uderzają;
Nie zawżdy niepogoda na niebie panuje,
Czasem się też i słońce wdzięczne ukazuje,
I wiatry ucichają i morze gniewliwe
Stanowi[1] nawałności swoje popędliwe.
I fortuna nie zawżdy groźno się nam stawi:
Bywa też czas, że dobrą myśl w człowieku sprawi.
Oto ja, którym twego niedawno litował
Nieszczęścia i na srogą Parkę się frasował,
Teraz, nagrodę słysząc i pociechy twoje,
O zacny Radziwile, i sam pióro swoje
Tobie gwoli odmieniam, a po Helikonie
Kwiateczki wonne szczypię na twe gładkie skronie.

Idźmy, gdzie nas Bóg wiedzie, a dawnych niewczasów[2]
Zapomniawszy, weselszych używajmy czasów.
Bijcie w bębny i w trąby; ale nie na taki
Ton, jako szalonemu Marszowi przysmaki
Czynią, kiedy, żelaznym serdakiem[3] odziany,
Między wojski[4] z lotnego woza sieje rany.
Ale bijcie tym kstałtem, jako złotorucha[5]
Nieprzyjaciołka bojom Venus rada słucha,
Jako tańce wesołe lubią i płeć biała,
I Bacchus wartogłowy, i miłość niestała.
I wy, których piszczałki łagodne słuchają,
I wy, którym się strony głośne ozywają,
Wszyscy Radziwiłowi cnemu gwoli grajcie,
A swoje wdzięczne głosy pospołu znaszajcie.
Wsiadaj na swój dzielny koń, zacny Radziwile,
Który, jakoby czując pańskie krotochwile,
Wdzięcznym głosem poryza,[6] wędzidła smakuje,
Nogami ziemię kopa, pana upatruje.
Wsiadaj w dobrą godzinę, a wjedź na bogaty
Dwór Dubieński z swoimi uczciwymi swaty.
Tobie w kosztowną szatę świetną się ubrała,
Tobie włosy ozdobne swoje rozczosała
Nadobna Katarzyna, książęcia zacnego,
I ojca Wojewody cora Kijowskiego.
Patrzaj, jako twarz białą zdobi wstyd rumiany!
Takiej barwy więc niebo bywa, gdy świt rany

Złote słońce uprzedza; albo gdy leliją,
Z pięknym kwiatem różanym w jeden wieniec wiją.
Z jej oczu, kiedy Bogów chce zagrzać, oboję[7]
Zażegać więc pochodnią zwykła miłość swoję.
Co pocznie, gdzie się ruszy, wdzięczność ją sprawuje[8]
I wszędy niewidoma za nią postępuje.
Szczęśliwy Radziwile, masz chętliwe Bogi,
Od których upominek odnosisz tak drogi.
Ale, nie pochlebując, byłeś godzien dobrze,
Któregoby[9] nadała fortuna tak szczodrze.
Bo bych[10] cię miał z przodków twych i z zacności domu
Zalecać, nie ustąpisz w tej mierze nikomu.
Nikomu nie ustąpisz, tak to imię dawne
Radziwiłów pod siedmią Trionów[11] jest sławne
Nie tylko z męskiej, ale i z białej płci strony,
Które na głowach swoich książęce korony
I królewskie nosiły. Ale Radziwiła
Nie tylko jego przodków zacność ozdobiła:
Ozdobiła go cnota i sprawy uczciwe,
I przy męskiej urodzie serce nielękliwe.
Kto nad cię konia swego kstałtowniej osiędzie?
Kto piękniej czerstwy jego bieg sprawować będzie?[12]

Tak Pholus,[13] tak Euritus[14] na koniech siadali,
A prostakom się zdało, że z nich wyrastali.
Aleś ty nie tylko zwykł darmo koniem toczyć,[15]
Albo z kopiją raźną do pierścienia skoczyć,
Albo niedźwiedzie strzelać, albo dzikie świnie,
Niejeden twój grot został w hardym Moskwicinie,
I Tatarzyn nie odniósł w sajdaku twej strzały,
W boku rychlej przez pancerz i przez telej biały.[16]
Jako tedy dzielnością, tak i przedniejszemi
Urzędy przodki swoje ścigasz, bo za swemi
Służbami poczciwymi zostałeś wielkiego
Podczaszem[17] i Hetmanem Księstwa Litewskiego.
Starostw nie przypominam, bo za swą godnością
Godzieneś jeszcze więcej; swoją zaś ludzkością
Kogoś sobie nie ujął? kogoś nie zhołdował?
Kto hardy, próżnoby się tego dokupował.
Bóg sam tę parę złączył. Aczci,[18] o Podczaszy,
Za lat jeszcze dawniejszych i dziadowie waszy,
Książe, mówię, Konstantyn z Irzym Radziwiłem,
Co jeszcze i po dziś dzień jest w pamięci siłem,[19]
Wielkiej przyjaźni z sobą zawżdy używali
I spólnie możne wojska litewskie wadzali.

Oba ci hetmanili, gdy na Olszanicy
Na głowę porażeni Tatarowie dzicy,
I kiedy nad Kropiną wojsko niezliczone
Moskiewskie napoiło krwią swą pola płone.
Po śmierci Konstantego (wiek ludzki niedługi)
Przybył dziadowi twemu dziad po matce drugi
Tej uczciwej panienki, jako w krześcijaństwie,
Tak i po wszytkim sławny Tarnowski pohaństwie.
Tych jako cnota naprzód i szczerość złączyła,
Tak zaś potem i spólna potrzeba stoczyła.
Bo ten, żołnierzem Polskim, a ów zaś Litewskim
Ludem władnąc, Starodub wzięli pod Moskiewskim.
Co mam ojce wspominać, których spólnej chęci,[20]
Lubo Bellona szablą robi, lubo święci,[21]
Wszytek ten świat północny dobrze jest świadomy?
Owa Bóg nieśmiertelny, wieczny, władogromy,
Tychże dziadów i ojców sławnych uczciwemu
Zdarzy potomstwu, że też i ci panu swemu
I Rzeczypospolitej w towarzystwie będą
Godnie, da Pań Bóg, mogli służyć i zasiędą
Te miejsca, które zasieść ich przodkom nie nowa;
Ale to Bóg do czasu swego niech zachowa.
A ty, ojcze i matko, zacna krwi oboje,
Wesołem i chętliwem sercem dziecię swoje
W rękę mężowi dajcie, dziecię miłe swoje
Aczci już właśnie[22] mówiąc, wasze jest oboje.

Błogosławcież im spólnie, zacne to są rzeczy,
Kiedy ojciec i matka dziatkom dobrorzeczy.[23]
Jako zaś rzadko komu szczęśliwie się wodzi,
Kiedy w przeklęctwie swoich rodziców kto chodzi.
Lecz ta para nie tego sobie zasłużyła,
Godniejsza z uczciwych spraw swoich, żeby była
W wiecznej rodziców łasce, bo gdzie podobieństwo
Więtszą uczciwość naleźć, więtsze powoleństwo?[24]
Takim ty wiek, o Boże, długi obiecujesz,
A nie wątpię, że w wieku wszytki zawięzujesz[25]
Szczęśliwości, bo coby po długim żywocie,
Jeśliby go w nędzy wieść przyszło i w kłopocie?
Takiego wieku tedy tej parze uczciwej
Wedle swej obietnice życz nieobłędliwej,[26]
Któryby łaski twojej przeciw sprawiedliwym
Światu wszytkiemu świadkiem był nic niewątpliwym.
Dajże im, Panie, zgodę i miłość społeczną[27]
I w twojem posłuszeństwie wytrwać chęć stateczną.
Daj im wdzięczne potomstwo, aby ucieszyli
Swe rodzice i sami uczesniki byli
Tychże pociech; daj w dobrym zdrowiu długo pożyć[28]
Fortun dziedzicznych, a toż spełna zaś odłożyć

Dzieciom swoim, a ony nie tylko we złocie,
Albo w szerokich włościach, ale też i w cnocie,
I w prawach sławnych swoich przodków niech dziedziczą.[29]
A ród nieprzerwanemi stopniami niech liczą.







Przypisy

  1. wstrzymuje.
  2. przykrości, nieszczęść.
  3. pancerzem.
  4. między wojskami.
  5. w złote szaty odziana (rucho = szata).
  6. rży raz poraz.
  7. biernik od: oboja (obój, oboja).
  8. wdzięk jej towarzyszy.
  9. zamiast: by cię (fortuna obdarzyła).
  10. gdybym.
  11. łacinskie septemtriones t. j. pod siedmiu gwiazdami wielkiej niedźwiedzicy czyli w północnej stronie nieba.
  12. kto kierować będzie jego szybkim biegiem.
  13. jeden z centaurów.
  14. jeden z gigantów.
  15. napróżno kierować.
  16. droga tkanina.
  17. narzędnik od staropol. podczasze.
  18. chociaż, jakkolwiek.
  19. dla rymu, zamiast siłom, t. j. wielu (ludziom); (od siła, uzywanego przysłówkowo w znaczeniu wiele).
  20. życzliwości, przychylności.
  21. świętuje.
  22. właściwie.
  23. błogosławi.
  24. uległość.
  25. wplatasz w życie,
  26. niezawodnej.
  27. wspólną, wzajemną.
  28. używać.
  29. w starej polszczyźnie było: dziedziczyć kogo w czem (= odziedziczać po kim co).


Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronie autora: Jan Kochanowski.