Fortuna winowajczynią

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
<<< Dane tekstu >>>
Autor Jean de La Fontaine
Tytuł Fortuna winowajczynią
Pochodzenie Bajki
Księga siódma
Wydawca Jan Noskowski
Data wydania 1876
Miejsce wyd. Warszawa
Tłumacz Władysław Noskowski
Źródło Skany na Commons
Inne Cała Księga siódma
Pobierz jako: Pobierz Cała Księga siódma jako ePub Pobierz Cała Księga siódma jako PDF Pobierz Cała Księga siódma jako MOBI
Cały zbiór
Pobierz jako: Pobierz Cały zbiór jako ePub Pobierz Cały zbiór jako PDF Pobierz Cały zbiór jako MOBI
Indeks stron
PL Jean de La Fontaine Bajki 1876 449.png


BAJKA  XIV.
FORTUNA WINOWAJCZYNIĄ.

Prawdziwe dziecię szczęścia, kochanek Fortuny,
Kupiec na morskim handlu potroił swe mienie.
Zdawało się że wichry, burze i pioruny
Milkną na jego skinienie;
Nie znał rozbicia ni zdradliwej ciszy,
Podczas, gdy morskie głębiny
Nieraz od wszystkich jego towarzyszy
Sowite brały daniny.

Miał życzliwych wspólników, miał i wierne sługi:
Sprzedawał z zyskiem cukry, pieprze, cynamony;
Złoto rzeką płynęło, tak, że w czas niedługi,
Nadęty bogactwami, szczęściem napuszony,
Zaczął żyć i używać. Miał konie, karoce:
Dnie na biesiadach, przy grze spędzał noce.
Raz, inny kupiec, w handlu mniej szczęśliwy,
Zbytek ten widząc, rzekł: «Powiedz, kolego,
Zkąd tak szybkie bogactwo? Toż to cud prawdziwy!
— Zkąd? śmieszne zapytanie; a rozum od czego?
Mądrze zawsze mieściłem swoje kapitały,
Wiedziałem, na czem stracę a na czem zarobię:
W tem sztuka!... i dla tego, majątek mój cały
Zawdzięczam jedynie sobie.»
Chciwość, to zwykle groszorobów godło.
Więc, w żądzy zysków, Kramarz spanoszony,
Znowu za morze wysłał swe miliony,
Lecz mu tą razą wcale się nie wiodło.
Słudzy, źle strzeżeni, kradli;
Okręt, nieuzbrojony, korsarze napadli;
Drugi, stary i wątły, w pierwszej burzy zginął;
Trzeci do portu zawinął,
Ale zapóźno; ztąd straty.
Czemuż to wszystko? bo Kupiec bogaty
Grał, jadł, pił, wydawał bale
I w handel nie wglądał wcale;
Zawierzał drugim: więc też z własnej winy
Postradał wszystko, aż do odrobiny.

Prędko zbogacił się, lecz jeszcze prędzej
Doszedł do nędzy.
Ów drugi, widząc go w biedzie:
«Zkądże to, rzecze, tak źle ci się wiedzie?
— Zkąd? odparł tamten, jeśli wiem, niech zginę;
Fortuna mnie zdradziła, ot, i masz przyczynę.

Jest zysk? to dowód rozumu człowieka.
Strata? wnet każdy na losy narzeka.
Myśmy zawsze niewinni, a Fortuna w błędzie:
Tak w świecie z dawien dawna było, jest i będzie.






Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronach autora: Jean de La Fontaine i tłumacza: Władysław Noskowski.