Wróżki (La Fontaine, 1876)

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
<<< Dane tekstu >>>
Autor Jean de La Fontaine
Tytuł Wróżki
Pochodzenie Bajki
Księga siódma
Wydawca Jan Noskowski
Data wydania 1876
Miejsce wyd. Warszawa
Tłumacz Władysław Noskowski
Źródło Skany na Commons
Inne Cała Księga siódma
Pobierz jako: Pobierz Cała Księga siódma jako ePub Pobierz Cała Księga siódma jako PDF Pobierz Cała Księga siódma jako MOBI
Cały zbiór
Pobierz jako: Pobierz Cały zbiór jako ePub Pobierz Cały zbiór jako PDF Pobierz Cały zbiór jako MOBI
Indeks stron
PL Jean de La Fontaine Bajki 1876 452.png


BAJKA  XV.
WRÓŻKI.

Rozgłos często się rodzi przez ślepy przypadek,
A powodzenie zawsze jest dziełem rozgłosu.
Ta niesprawiedliwość losu
Zostanie w rzędzie zagadek
Pewnie aż do końca świata;
Ale cóż począć? zwyczaj, przywidzenie,
W większej nad rozum nieraz bywa cenie;
A wtedy los figle płata


WRÓŻKI.

I ludzie, którzy mędrcami się mienią,
Wielbiąc, jako płoche dzieci,
Blichtr, co złudnym blaskiem świeci,
Za brak rozsądku przypłacą — kieszenią.

Żyła kiedyś Guślarka w pewnem wielkiem mieście:
A żyła... mam powiedzieć? ot, z ludzkiej głupoty.
Kto miał grosz, spieszył do niej i chytrej niewieście
Zwierzał swe tajemnice, troski i kłopoty.
Zkąd wziętość? Wróżka miała ze trzy ćwieki w głowie,
Prawiła dziwy i brednie;
A przecież, w nocy i we dnie
Lud prosty, wielcy panowie,
Dziewczęta i wielkie panie,
Tamci jawnie, te pocichu,
Pukali do drzwi na strychu,
Gdzie było Wróżki mieszkanie,
I pocieszeni wróżbą lub kabałą
Kładli, nie skąpiąc zapłaty,
Co kto mógł: szeląg, tynfa lub sakiewkę całą.
Zebrawszy tedy złota wór pękaty,
Jejmość Wróżka w dumę wzrosła
I dom nabywszy, do własnego domu
Z nędznej pod dachem izby się wyniosła.
Strych po niej inna zajęła niewiasta.
I znowu, z całego miasta,
To jawnie, to pokryjomu
Łatwowiernych mnoga rzesza

Na strych pospiesza,
Bo strych już zyskał sławę ustaloną.
Napróżno biedna staruszka
Mówiła: «Jaśnie państwo! jam nie żadna Wróżka!
Mnie nawet nigdy czytać nie uczono!...
Na gusłach się nie rozumiem:
Ledwie przeżegnać się umiem!»
Nikt jej nie wierzył; i pomimo woli
Zmuszona jąć się czarnoksięzkiej roli,
Zaczęła badać, wróżyć, przepowiadać,
I złoto do worka składać.

Nie zmądrzał dotąd jeszcze nasz świat, chociaż stary:
Byleby szyld był w modzie, mniejsza o towary.






Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronach autora: Jean de La Fontaine i tłumacza: Władysław Noskowski.