Encyklopedja Kościelna/Arcybiskup gnieźnieński (jego prawa)

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
<<< Dane tekstu >>>
Tytuł Encyklopedja Kościelna (tom I)
Redaktor Michał Nowodworski
Data wydania 1873
Drukarz Czerwiński i Spółka
Miejsce wyd. Warszawa
Źródło Skany na Commons
Indeks stron

Arcybiskup gnieźnieński (jego prawa) w kościele używał praw metropolity, prymasa i legata urodzonego; w kraju zaś był pierwszym senatorem, pierwszym książęciem i wice królem (interrex). Obowiązki te i godności z koleją czasów pozyskał. Jakie władza jego miała pierwotnie granice, trudno dokładnie oznaczyć; to jednak pewna, że od swej fundacji używał praw metropolity, chociaż nigdy metropolitą, lecz zawsze arcybiskupem się tytułował. 1. Dytmar w swej Kronice lib. IV. powiada, źe Otton III ces, ustanawiając w r. 1000 arcybiskupstwo gniezn., poddał mu trzy inne biskupstwa polskie, jednocześnie fundowane, t. j. w Kołobrzegu (biskupem został Reinbern), Krakowie (bisk. Poppon) i Wrocławiu (bisk. Jan); najdawniejsze zaś biskupstwo polskie, dotąd całą tę ziemię obejmujące, t. j. poznańskie (bisk. Unger), pozostało w prowincji arcyb. magdeburgskiego. Powstające później biskupstwa do prowincji gnieźn. należały. Tak więc, wyjąwszy biskupstwa warmińskiego, które Stolicy Ap. bezpośrednio ulegało, do metropolji gniezn. różnemi czasy weszły biskupstwa: krakowskie, kujawskie, płockie, poznańskie, łuckie, wileńskie, żmudzkie, chełmińskie, inflanckie i smoleńskie; a dawniej: lubuskie, oraz sambińskie, pomezańskie i kamińskie na Pomorzu. Pierwiastkowo ten stosunek metropolitalny nie musiał być jeszcze dostatecznie ustalony, gdyż Grzegorz VII r. 1075, w liście do Bolesława II, powiada, iż biskupi polscy nie wiedzieli, któremu z arcybiskupów mają podlegać. Zaburzenia polityczne w tym czasie i ustanowienie arcybiskupstwa krakow. (ob. Aaron), mogły spowodować ów nieporządek, który przecież nie trwał długo. Arcybiskup gnieź. używał nad swymi suffraganami wszystkich praw, służących metropolicie. Potwierdzał biskupów, wybieranych wówczas przez kapituły i konsekrował ich, lub wybory te unieważniał, sam obsadzając wakujące stolice (Theiner, Monum. Pol. I. 82; Długosz, Vitae Episc. Posn. w życiu Falenty; Olszowski, de Archiep. Gnesn. str. 81). Od r. 1430 Kazimierz Jagiel. odebrał kapitułom prawo wolnego wyboru, a Stolica Ap. zaczęła potwierdzać. Nowo konsekrowani biskupi składali mu przysięgę wierności, której formę z r. 1448 ma Olszowski (l. c. str. 137) i ks. Fabisz (Wiadom. o legat. st. 88). Wizytował też ich djecezje, śledztwa o ich życiu i gorliwości prowadził, kapituły karcił (Thein. l. c. pod r. 1218. I. 8; synod prow. r. 1248, u Helcla, Starodaw. pomn. st. 353; Vol. leg. I. 98), co mu nawet bulla Leona X przyznała (Const. prov. l. 4. tit. de privil. et exeess. priv. f. 322, i l. 1 tit. de off. ordin. f. 80); lecz sobór tryd. (sess. 24 i 3 de Ref.) pozwolił to czynić jedynie po uznaniu potrzeby na synodzie prowinc., i po zwiedzeniu wpierw własnej archidjecezji. Te synody powinien był co trzy lata zwoływać, pod karą stu grzywien groszy pragskich monety zwyczajnej polskiej (Const. prov. l. 1. tit. de off. ordin), gdyby zaś nie mógł sam tego uczynić, powinien wyręczyć się jednym ze starszych biskupów, a to pod karą 200 dukatów, i oskarżonym być miał przed Stolicą Ap. (l. c. lib. 5. c. 5.; synod prow. 1577). Powtórzyły to synody następne, zwłaszcza r. 1589 i 1628. Do niego należało pilnować, aby biskupi odprawiali synody djecezjalne, i aby opaci byli na nich obecni. Zaniedbujących tego ma karać, a gdyby sam nad tém nie czuwał, podobnej, jak wyżej, karze ulegnie, którą na synodzie wypłaci, pod zagrożeniem doniesienia go do Rzymu (l. c. lib. 4. tit. de poenis.; lib. 5. c. 5; ob. a. Synody prowinc.). Upomina biskupów, iżby obowiązki swe spełniali gorliwie, a zwłaszcza ustawy synodów prowinc. w wykonanie wprowadzali. Na niedbałych ma prawo naznaczyć karę stu grzywien, poradziwszy się wpierw innych biskupów. Niepoprawnych przed Stolicą św. oskarża; gdyby zaś tego zaniedbał, sam powinien być przez starszego biskupa Papieżowi doniesiony (l. c. tit. de offic. capit.). Również karać ma stu grzywnami kapituły nie upominające swych biskupów (ibid.); część tej kary miała iść na kościoły katedralne, a druga na wsparcie uniwersytetu krakow. (synod row.[1] 1589). Na synodach prowinc. powinny były kapituły z tego obowiązku składać sprawozdanie, lub listownie, albo przez posła powiadomić arcybiskupa o wykroczeniach, lub długiej nieobecności w djecezji swego biskupa, lub jego officjała (Const. proy. l. 1 de suppl. negl. prael.). Miał prawo wymierzać podobnąż karę stu grzywien na biskupów, nie utrzymujących zdatnych kaznodziejów przy kościołach katedralnych i kollegjackich, ani proboszczów znających swe obowiązki (l. c. lib. 1 de off. ordin.), i na nie utrzymujących na swych dworach ludzi uczonych, którzyby wątpiących w wierze utwierdzali, nieumiejętnych nauczali; a to pod karą 500 dukat, węgierskich, na synodzie wymagalną (l. c. lib. 1. de off. ordin. i synod prow. 1589). Mógł ich karać 500 duk. w złocie, za oddawanie w dzierżawę dóbr i własności kościel. heretykom, lub podejrzanym w wierze (l. lib. 4. tit. de haeret.). Biskupów z zakonników i opatów, noszących suknie jedwabne lub haftowane, karał stu grzyw. na synodzie (l. c. lib. 3. de vita et honest. cler.). Karał, łącznie z synodem, biskupów, wbrew przepisom prawa, szafujących dobrami osób bez testamentu zmarłych (l. c. lib. 3. de successionib. ab intest.). Część dochodów, należącą do prałatów i kanoników, nie rezydujących w kollegjatach, może na synodzie prow. przyznać i kazać rozdzielić między członków rezydujących (bulla Leona X. l. c. lib. 1. de elect. et ofjic. arechidiac.). Również mógł karami dowolnemi obkładać biskupów, biorących wprost lub ubocznie jaki datek za benedykcje, formaty, zwalnianie z cenzur i t. p., gdyż wolno im było pobierać tylko procurationem et taxam a jure et statuto provinciali concessam (Constit. provinc. lib. 4. de simonia). Sprawy, w drodze apellacji sądzone, mógł arcyb. polecić podwładnym swych suffraganów (bpów djecez.), a nawet ex antiqua consuetu dine, jak mówią nasze konstytucje synodalne (lib. 1. de consuetud.), mógł zmusić do przyjęcia tej jurysdykcji, w czém właśnie różnica od prawa ogólnego, które przymusu wyraźnie zabrania (c. Pastorali. de offic. judicis ordin). Wiele innych obowiązków arcybiskup miał wspólnych z biskupami (ob. art. Biskup). — 2. Drugą jego godnością kościelną była godność prymasa państwa. Początek jej Długosz i Kromer wywodzą od Mik. Trąby arcyb., który ją uzyskał dla siebie i swych następców na soborze konstancjeńskim r. 1416; lecz Kromer swój błąd poprawił i z tegoż samego Długosza okazał, że tę godność dawniej już mieli arcybiskupi gnieź., co też potwierdza Statut Kazimierza W. r. 1369 (Vol. leg. I. 98), gdyż w nim o Jarosławie arcyb. czytamy: auctoritate metropolitica ac primatiali visitans dioecesim crac. Wacław Leszczyński arcyb. od r. 1668 do tytułu: Primas Regni, dodał et Magni Ducatus Lithuaniae, z powodu, że biskup wileń. Białłozor chciał sobie przywłaszczyć tytuł prymasa Litwy; lecz przez Leszczyńskiego zapozwany, dał mu urzędowe zrzeczenie się na piśmie (X. Przyałgowski, Żywoty bisk. wil. II. 164). M. Trąba zaś, widząc wdzierającego się w swe prawa Jana Rzeszowskiego, arcybiskupa lwowskiego, gdy ten pod niebytność jego ukoronował trzecią żonę Władysława Jagiełły, Elżb. Pilecką, postarał się na tym soborze o godność prymasa i wyłączne prawo koronacji królów, czego jednak w aktach soboru nie pomieszczono. Przez przyznanie mu tego tytułu, metropolją lwowska, ze wszystkimi jej suffraganami, poddaną została prymasowskiej władzy arcybiskupa gnieźn. Miał więc odtąd prawo wizytować ich djecezje, na synody wołać tam prawa stanowić, dawne poprawiać, objaśniać, zmieniać i dopełniać, ale za zgodą swych suffraganów; lecz i sam wykonywać je winien. Święta stanowił na cały kraj i t. p. Ta godność czyniła go proboszczem rodziny królewskiej, ztąd od najdawniejszych czasów, albo raczej od początku chrześcjaństwa w Polsce, koronował królów i królowe, a potém prawo to jemu wyłącznie służyło, na co otrzymał przywilej Kazimierza III Jagiel. r. 1451, na sejmie piotrkowskim (Vol. leg. I. 171). Wywołało go zajście z kard. Zbigniewem Oleśnickim, bisk. krak, który, uważając swą godność kardynalską za wyższą od wszelkiej innej w Kościele, domagał się pierwszeństwa. Aby więc prymasowi nie ubliżyć, a kardynała nie obrazić, postanowiono, iżby raz jeden, drugi raz drugi z nich do senatu wchodził; ten zaś, któryby w gospodzie został, zapytany przez posłów, zdanie swe objawić winien. Przyłuski jednak i Sarnicki ex libro consuetudinum regni podają, że kardynał w senacie miał pierwsze miejsce, lecz arcybiskup pierwszy wotował. Z tej też przyczyny zakazano starać się o godność kardynalską, bez zezwolenia stanów królestwa, a prymasowi tylko na zawsze prawo koronowania osób królewskich przyznano. Potwierdził ten przywilej Zygmunt I na sejmie piotrk. d. 7 Grud. 1512. i Zygmunt August r. 1550, stanowiąc: Rex electus a nemine alio coronari debet, praeterquam a rmo archiepiscopo gnesn. secundum privilegium, quod illi per Casimirum III r. Pol. est concessum in a. D. 1451 (Vol. leg. II 593). Później w tym samym przedmiocie Papież Sykstus V wydał bullę Pastoralis nostra sollicitudo, datowaną Romae, quinto Idus Febr. 1589, zabraniając innym biskupom wtrącać się do koronowania królów, pod karą usunięcia na zawsze z biskupstwa; nakoniec, konstyt. r. 1786, tit. Prerogatywy, ostatecznie to prawo arcybiskupom gnieź. przyznała. Gdy zaś wszczął się spór między Mik. Prażmowskim i Jęd. Olszowskim, arcybiskupami, a Trzebickim, bisk. krak, o miejsce koronowania króla, kougregacja Ś. K. R. kardynałów r. 1675. d. 6 Grud. odpowiedziała: że koronowanie króla należy do arcybiskupa gnieź, choćby odbywało się w kościele katedralnym krak, na co tenże arcyb. nie potrzebuje prosić biskupa krak. o pozwolenie (Zalaszowski, Jus R. Pol. t. I f. 556 i Olszow. op. c. str. 198). Poprzednio już konstyt. r. 1633, (tit. konsens na biskupstwo krak.), zastrzegła, aby książe Jan Albert, bisk. krak. i kardynał, brat Władysława IV, króla, nie rościł sobie prawa do nominowania, ogłaszania i koronowania króla, ani przywłaszczał sobie prerogatyw, prymasom służących. Podobne zastrzeżenie uczyniła inna konstyt. r. 1641. (tit. konsens na biskupstwo) względem Karola Ferdynanda, biskupa płockiego i wrocław, brata Jana Alberta. Jeśliby prymas tych czynności odbywać nie chciał, lub nie mógł, nominacja, ogłoszenie i koronacja króla należały do biskupów wielkopolskich, kujawskiego lub poznańskiego, a to na mocy dekretu stanów państwa, d. 25 Kwiet. r. 1576. wydanego, który podaje Karnkowski, (lib. 3. Epistol, illustr. viror.). Gdy bowiem arcyb. Uchański nie chciał przyjechać na koronację króla Stefana Batorego i Anny Jagielonki, sejm jędrzejowski powołał do tego Stan. Karnkowskiego, podówczas bisk. kujawskiego, jako pierwsze miejsce między biskupami Wielkopolski trzymającego. Następnie wydano ustawę, objaśniającą przywilej Kazimierza Jagiel, z r. 1451: Quod rmo dno archiepiscopo volente et valente, nemo alius praeter eum, regem coronare debet, aut potest. Quodsi vero ad id vocatus, hoc ipsum facere aut noluerit, aut non potuerit, vel etiam e vivis sublatus fuerit: is, cui hoc ipsum proxime competit, ex Majori Polonia, eadem potestate aut authoritate id perficere potest et debet. Tej ustawy w statutach państwa nie umieszczono (Heidenstein Rer. pol. l. 2), a Sykstus V w swej bulli żadnej wzmianki o biskupach kujawskich nie uczynił (Olszow. l. c. str. 121). Z tego powodu Stan. Karnkowski, jako biskup kujaw, nominował i koronował Stefana Batorego, bo arcyb. Uchański popierał Maksymiljana. Piotr Tylicki, także bisk. kujaw, koronował Konstancję austryjaczkę, żonę Zygmunta III, bo kard. Maciejowski nie objął jeszcze w posiadanie arcybiskupstwa. Jęd. Trzebicki, bisk. krak, ogłosił królem Jana III, bo prymas Czartoryski był chorobą złożony; Jan Gembicki, bisk. kuj., z zastrzeżeniem swych praw na to zezwolił, a Stef. Wierzbowski, bis. pozn., wymówił się. Stan. Dąbski, bisk. kujaw, ogłosił i koronował Augusta II, bo kard. Radziejowski trzymał z partją księcia Conti. Stan. Hozjusz, bisk. pozn., ogłosił Augusta III, w nieobecności arcybiskupa i biskupa kujaw., a koronacji dopełnił bisk. krak. Jan Lipski, za zezwoleniem biskupa poznań. Ponieważ arcybiskupi gnieźn. byli proboszczami rodziny królewskiej, więc, prócz koronacji, do nich należało błogosławić ich związki małżeńskie i odbywać pogrzeby w całej prowicji. Wiadomy jest z tego względu wynikły spór między Janem Sprowskim arcyb., a kard. Zbigniewem, o ślub króla Kazimierza Jagiel. z Elżbietą, arcyksięźną austryjacką. Do arcybiskupa też, jako prymasa, należało przestrzegać Panujących i karać za łamanie praw kościelnych. Przykłady tego przytacza Olszowski (op. c. str. 89). — 3. Trzecią wreszcie kościelną godnością był urząd legata urodzonego (legatus natus), uzyskany przez arcyb. Jana Łaskiego. Już dawno przedtém arcybiskupi gnieź, z polecenia Stolicy Ap., czasowo sprawowali obowiązki legatów; w Monumentach bowiem Theinera (t. I str. 9) spotykamy list Honorjusza III, Papieża, z r. 1218, uwalniający arcybiskupa gniezn. od urzędu legata Prus. Pisze jednak Kromer (lib. 7.), że już książe Henryk Kietlicz, arcyb. gnieźn., na soborze lateraneń. r. 1215 od Innocentego III wyjednał godność legata dożywotniego (perpetuus) dla siebie i swych następców; lecz przywilej ten musiał się zapewne odnosić li tylko do osoby Henryka, bo następcy jego nie używali ani tytułu, ani honorów (Theiner op. c. I. 34. pod r. 1232), ani obowiązków legata nie spełniali. Raczej więc Damalewiczowi dać wiarę należy, który (Series archiep. gnes. str. 7) mówi o legacji Kietlicza, że ją posiadał pro se duntaxat, dum legatus abesset. Dopiero Jan Łaski, arcyb. gnieźn, orator króla Zygmunta I do Papieża Leona X i na sobor lateraneń. V, r. 1515 uzyskał bullę Pro excellenti, datowaną Romae 5 Idus Julii, zamieszczoną w Constit. prov. lib. 1. tit. de offic. ordin. str. 82, Przyznającą wiecznemi czasy arcybiskupom gnieźn. dwie godności: prymasa i legata urodzonego, porównywając ich w przywilejach i obowiązkach z arcybiskupem kantuaryjskim, także legatem urodzonym. Bulla ta została ogłoszoną na synodzie prow. r. 1523. Biskupi mile ją przyjęli i oświadczyli chęć, aby arcybiskup używał odtąd praw legata w całej prowincji, a nadto, aby wywiedział się, jaką władzę z tego przywileju legacji miał arcyb. kantuaryjski, iżby i on jej używał, oraz wyjednał sobie obszerniejszą władzę, a przynajmniej moc rozgrzeszania od cenzur za uderzenie osoby duchownej, wyjąwszy biskupów. Treść zaś przywileju arcybiskupa kantuar. w Anglji, który i gnieźnieńskiemu służył, jest ta: a) kościołowi kantuaryjskiemu podlega eboraceński (York); b) gdy arcyb. kantuar. zwoła gdziekolwiek synod, arcyb. yorkski ze swymi suffraganami ma być na nim obecny i ustawom jego się poddać; c) arcyb. york. poprzysięże posłuszeństwo kantuaryjskiemu; d) kantuar. powołał na synod arcybiskupa york., oskarżonego o symonię, a gdy ten się nie stawił, wyklął go; e) władza kantuaryjskiego rozciągała się na całą Anglję i Irlandję; mógł obrzędy pontyfikalne odbywać gdziekolwiek, bez upoważnienia biskupa miejscowego, mógł w ich djecezjach święcić kapłanów, biskupów potwierdzać i konsekrować, synody zwoływać; f) święta wprowadzał; g) rozciągał interdykt na całą prowincję, lub od niego uwalniał; h) sądził sprawy całej prowincji wprost, lub na zaskarżenie, nawet bez apellacji. Takie same były granice władzy arcybiskupa gniezn., który miał nadto inne przywileje, przyznane sobie przez Stolicę Ap., królów i synody prowincjonalne, a mianowicie: sądząc sprawy z apellacji, mógł je podwładnym swych suffraganów zlecić; nie mógł jednak powierzyć ich osobom, po za djecezją stron winnych znajdującym się, chyba, gdyby wnoszący sprawę dowiódł, że mu w tej djecezji zagraża niebezpieczeństwo śmierci, lub inne miał powody do obawy (Const. prov. l. 1 de off. ordin.). Nawet sprawy w Iej instancji, z pominięciem własnych biskupów, pozwala ten synod sądzić arcybiskupowi, jako legatowi; lecz wkrótce biskupi wymogli na arcyb. Gamracie, że władzy legata przyrzekł użyć podług praw ogólnych Kościoła, a tém samém, że tylko sprawy z apellacji przyjmować będzie (c. Pastoralis. tit. de off. jud. ordin.); dawniej bowiem legaci obszerniejszą mieli władzę (c. 1. tit. de off. legat.), lecz ścieśnił ją sobór tryd. (sess. 24. c. 20 de Refor.), i tego właśnie domagali się biskupi nasi na synodzie r. 1542 za Gamrata. Do arcybiskupa gnieźn. powinny były iść apellacje od wyroków arcybiskupa lwowskiego, a to jedynie z jego charakteru legata Stolicy Ap. i na zasadzie bulli Leona X, o czem Kromer (de Repub. et Majest. Polonor. s. 108) i Damalewicz (Series archiep. gnesn. str. 7); lecz ze zwyczaju, rodzącego prawo, były one zanoszone do nuncjuszów apostolskich, których zawsze miewała Polska, w charakterze legatów a latere (Syntag. jur. univ. R. Pol.). Od czasu przysyłania nuncjuszów, obowiązki arcybiskupa gnieź. jako legata ustawały; lecz po ich ustąpieniu widziemy, że je pełnił; akta tylko powierzano jakiemu dostojnikowi duchownemu, aby je następnemu nuncjuszowi przekazał. Tak np. gdy wyjechał nuncjusz Santa Crucio, urząd legata wykonywał arcyb. Jan Wężyk, a po odjeździe Filonarda, Maciej Łubieński. Ztąd, gdy w r. 1670 nuncjusz Marescotti, opuszczając Warszawę, naznaczył w swe miejsce internuncjusza Karola Sarteschi, z pominięciem arcyb. Prażmowskiego, król Michał narzuconego internuncjusza przyjąć nie chciał, proszącemu o audjencję, odmówił jej; adwokatom, przez marszałka Branickiego, zabronił wnosić przed niego spraw, a biskupi też ze swej strony oparli się tej nunquam auditae, neque usitatae in hoc regno praxi (mówi przytomny temu Olszowski, op. c. str. 96), i napisali do Stolicy Ap., co też podpisał i prymas Prażmowski, na to dotąd dość obojętny. Jak na przekór, powtarzały się te spory i później, jak r. 1671, po nuncjuszu Fr. Nerli; za króla Jana III, po Bonvisim i po S. Crucio r. 1696; lecz tak królowie, jak wyższe duchowieństwo, stawali w obronie przywilejów arcybiskupów gnieźn. Zawsze też arcybiskupi gnieź. używali honorów swej legacji, albowiem nieprzerwanie trwali w prawie noszenia przed sobą krzyża, nawet w obec nuncjusza apost., w obec kardynała, lub króla, aż do jego pokoju, niemniej w senacie i na sejmach, chociaż arcybiskupom i prymasom nie wolno używać tego przywileju w obec nuncjusza. (Olszowski l. c. str. 34). — 4. Tak wysokiemi godnościami kościelnemi obdarzony był arcyb. gnieźn., lecz więcej jeszcze blasku dodawały mu przywileje, jakiemi udarował go naród, czyniąc go pierwszym senatorem, pierwszym książęciem w Rzptej i wice królem, stróżem swobód. Jako senator, miał po królu pierwsze miejsce, którego nie ustępował ani posłom zagranicznym, ani książętom lennym, jakimi dawniej byli mazowieccy, a później Prus i Kurlandji, ani braciom lub synom królewskim, ani kardynałowi, ani nawet nuncjuszowi; dopiero Jan Wężyk uczynił to za Władysława IV, za co publicznie był strofowany. Słusznie więc Kromer nazywa arcybiskupa gnieźn. princeps ac os senatus. Pierwszy dawał wota w obradach; senat przez niego przemawiał do króla. Jeśli król przeciw prawom wykraczał, senatorowie o tém zawiadamiali arcybiskupa, a ten albo sam, albo z przybranymi senatorami upominał króla; gdyby jeszcze okazała się potrzeba, powtarzał upomnienie, w obec innych senatorów, a nakoniec wnosił na radę ;senatu (konst. r. 1607. Vol. leg. II. 1035. i sejm 1609 r. Vol. leg. II. 1660) ztąd Kromer zowie go: primus legum custos, plenipotentiarius reipubl. Przykłady, że arcyb. spełniali ten obowiązek, ob. w Karnkowskiego De primatu senatorio R. P. str. 13. Jeśli król w czasie prawem przepisanym, bez słusznej przyczyny, sejmu nie zwołał, arcyb., zasięgnąwszy rady innych senatorów i zezwolenie ich otrzymawszy, mógł sejm zwoływać, króla upomnieć i zastosować art. de non praestanda obedientia (konstyt. r. 1607 tit. konkluzje sejmu). Król Władysław Jagiełło, w przywileju r. 1411, arcybiskupa gnieźn. nazwał vicarius regni generalis (namiestnikiem państwa); i w rzeczy samej, był tak za życia, jak i po śmierci króla, zastępcą jego naturalnym. Za Zygmunta Starego, gdy ten bawił w Litwie, arcyb. Gamrat prezydował na sejmie piotrk. i uchwały senatu oraz konstytucje ogłosił. Później, za tegoż króla, chorobą złożonego, w pałacu arcybiskupim pod tymże Gamratem bywały obrady senatu. Za Zygmunta Aug. w podobny sposób arcyb. Dzierzgowski prezydował na posiedzeniach (Karnkowski op. c. str. 26). Karnkowski za Zygmunta III, a Wężyk za Władysława IV sejmy zwoływali i na nich prezydowali. Gdy król Henryk do Francji wyjechał, a potém gdy Zygmunt III podróż odbywał do Szwecji, arcybiskup rządy państwa sprawował. W czasie bezkrólewia najwyższą była jego powaga; on bowiem rządy sprawował, pierwiastkowo sam, a potém zaczęto mu dodawać mniejszą lub większą liczbę członków senatu. Po śmierci króla wysyłał uniwersały, zwoływał sejmy, a gdy u niego zebrali się senatorowie, po wspólnej z nimi naradzie, oznaczano miejsce i czas na wybór nowego króla. W nagłych potrzebach jego obowiązkiem było radzić o Rzptej, i całości jej granic bronić. Wtedy nawet, zwoławszy senat, mógł wojnę wydać (Const. r. 1593. f. 638. tit. o pospolitém ruszeniu). Poselstwa do obcych książąt wysyłał, lub od nich je przyjmował (l. c. tit. o posłach cudzoziems. f. 638); wybranego wspólnemi głosami króla, ogłaszał, a odebrawszy od niego przysięgę, uroczyście koronował, poczém składał swój urząd, w obec senatu zaprzysięgając wierność nowemu monarsze. Lubo tak wielką miał w czasie bezkrólewia władzę i tak wysokie, bo prawie królewskie, odbierał honory, wszyscy mu jednak ufali, bo kapłański jego charakter dawał im pewność, że po dostojność monarszą nie sięgnie. Nikt mu też tych obowiązków nie zaprzeczał, chociaż byli niekiedy arcybiskupi, których nie lubiał senat lub stany; bo te nie do osoby, lecz do godności prymasa były przywiązane. W jego osobie szlachta widziała opiekuna swych szerokich przywilejów, jakich w Polsce używała. Ztąd nie życzono sobie, aby ta godność długo była opróżnioną; na sejmie więc elekcyjnym r. 1674 (Vol. leg. IV. 258.) pozwolono nowo wybranemu królowi, przed koronacją używać pieczęci pokojowej do nagłych spraw, do których policzono nominację arcybiskupa gniezn. „aby sedes primatialis niedługo wakowała.“ Gdy jednak protestantyzm zachwiał w narodzie powagę stanu duchownego, a swawola szlachty przybierała coraz szersze rozmiary, zaczęły się podnosić głosy niechętnych, przeciwko tym odwiecznym prerogatywom prymasa (Heidenstein, Rer. Pol. lib. 1.). Wtedy arcyb. Karnkowski napisał swe dzieło: De primatu senatorio Reg. pol., a Olszowski De archiepicopatu gnesnensi; odtąd też, t. j. od końca XVI w., spotykamy w konstytucjach sejmowych tyle przepisów, ograniczających władzę prymasa, a nawet od r. 1632 dodają mu konsyljarzy z obu stanów, gdy przedtem własną powagą, lub za poradą senatorów, sprawami publicznemi kierował. Marszałek w. koron. sobie usiłuje przywłaszczyć prawo zwoływania sejmów, a na niedługo przed upadkiem Rzptej, jeszcze ubliżono tej powadze, powołując prymasa Komorowskiego do sądów, o czem czytaj w Żywotach arcyb. gn. Bużeńskiego t. V str. 88. — Stosownie do swych obowiązków, arcyb. gnieź. nietylko w bezkrólewiu, ale i za życia króla, nawet w jego obecności, odbierał najwyższe honory. Sam tylko w herbie mógł mieć pod krzyżem koronę; gdy zasiadał do stołu, odzywały się bębny wojenne, co w Polsce samym tylko królom czyniono; gdy szedł, lub jechał, marszałek niósł przed nim berło, nawet przy królu, do którego wprost zajeżdżał; a gdy wchodził na zamek, król go czekał i postąpiwszy kilka kroków witał, potém dworzan prymasa przypuszczał do ucałowania ręki. Skoro wjeżdżał do miasta, w którem się sejm miał odbywać, senatorowie obecni wyjeżdżali naprzeciw niego, lub też próżne karety, dla nadania wjazdowi większej świetności, wysyłali, przy czém brzmiał odgłos trąb i kotłów; kilku senatorów odprowadzało go, gdy pierwszy raz szedł dla powitania króla, a wtedy, przy pierwszym i ostatnim stopniu schodów, przyjmowali go czekający nań podkomorzowie królewscy, którzy go do ostatniego przedpokoju doprowadzali, gdzie przy drzwiach znów od marszałków koron, i litew. przyjęty, w ich assystencji do pokoju królewskiego wchodził; król trzy kroki ku niemu postępował, na pozdrowienie prymasa odpowiadał, dając mu rękę do ucałowania; poczém w ten sam sposób wracał od króla do swego mieszkania. Raz tylko w każdym sejmie przyjmowany był tak prymas. (Lengnich, Prawo posp. król. Pol. str. 239). Gdy wchodził do senatu, król odkrywał głowę i nieco się schylał, a wszyscy senatorowie z krzeseł powstawali. Jego tylko król w listach tytułował: Reverendissime in Christo Pater; a Kazimierz W. w przywileju r. 1360, przez Zyg. Aug. r. 1560 potwierdzonym, nazwał go Primus Princeps, i tak się też arcybiskupi mianowali, ale dopiero od Uchańskiego; o co był spór w czasie elekcji króla Henryka. Tytuł Celsissimi nie był używany aż do półowy XVII w. Jęd. Olszowski mówi, że do niego pierwszego król duński tego tytułu użył. Ktoby w obecności prymasa szpetne słowa mówił, miał zapłacić karę zwaną piętnadziesta (trzy grzywny); za wyjęcie z pochwy miecza lub korda, czy kogo rani lub nie, powinien płacić karę siedmnadziesta (14 grzywien), które bierze arcybiskup (Statut wiślicki Vol. leg. I. 53). Arcybiskup utrzymywał dwór (aula) na wzór królewskiego, a prawo do tego nikomu więcej nie służyło; ztąd w służbie jego zostający, nic nazywali się sługami (famuli), lecz dworzanami (familiares) i szlachtą być musieli. Te same więc były u niego urzędy, co i na dworze królewskim. Główniejsze zaś były: urząd kanclerza i marszałka; pierwszy prezydował na sądach duchownych, w sprawach z apellacji przychodzących do arcybiskupa, i w interessach Rzptej mu pomagał; marszałek zaś rządził całym dworem, a gdy arcyb. ukazywał się publicznie, on niósł przed nim berło, tak jak to był zwyczaj w Polsce noszenia przed królem. Marszałkiem arcybiskupim bywał często senator z rzędu kasztelanów. W nieobecności marszałka koronnego, wolno mu było podnieść berło i iść przed królem. Inne zaś urzędy dworu arcybiskupiego te były: podkomorzy, referendarz, krucyfer, ekonom, skarbnik, zakrystjan, bibljotekarz, koniuszy, kuchmistrz i inni. Dwór arcybiskupi historycy nasi zaszczytnie zwali: aula praelatorum, cohors praetoria, juventutis in omni genere virtutis palaestra (Łubieński), popularitatis hospitalitatisque perpetua oflicina, magistra publicae disciplinae (Piasecki) i t. p. — 5. Prócz zaszczytnych obowiązków i wysokich honorów, arcybiskupi gniezn. udarowani byli szczególnemi przywilejami. Mieli prawo bicia monety, która powinna była mieć kurs w całém państwie, jak królewska, a to z przywileju Przemysława II r. 1284, chociaż niektórzy utrzymują, że go już arcybiskupom udzielił Władysław Plwacz. Potwierdził to prawo Zygmunt August r. 1564 i Jan Kazimierz r. 1666 (Damalewicz l. c. str. 18); lubo arcybiskupi podobno z niego nigdy nie korzystali. Nowe miasteczka i miasta w dobrach swych i kościoła swego gnieźnieńskiego mógł erygować i lokować, nadając im targi i jarmarki (Kazim. W. przywilej r. 1357 u Olszow. str. 167, potwierdzony przez Wład. Jag. i Zyg. Aug). Wszystkie dobra arcybiskupa i jego kapituły, a nawet całej archidjecezji, i w tych dobrach poddani, wyjęci byli od sądu królewskiego i urzędów królewskich (Kazim. W. jak wyżej, potwierdz. Zyg. I. r. 1548). We wszystkich sprawach swych i swego kościoła, mógł w jakimkolwiek sądzie królestwa stawać, działać i odpowiadać, nawet przysięgę składać, przez swych pełnomocników, wydając im upoważnienie na piśmie, pieczęcią swą i swej kapituły gnieźn. stwierdzone (Kazim. W. r. 1343. i 1357, potwierdz. Władysław Jag. r. 1426. i Zyg. I. r. 1548). Gdyby powstał spór o granice, między dobrami królewskiemi lub ziemskiemi, a arcybiskupiemi lub kapituły gniez., wtedy arcybiskup, lub jego kościół, powinien być przypuszczony ad primeitatem limitationis et designationis limitum, alias na powództwo (Kazim. W.). Wszelkie kary pieniężne, naznaczone dla sędziów królewskich lub Rzptej, w sprawach dotyczących granic dóbr arcybiskupich, bierze arcybiskup (Wład. Jag. r. 1421). Wreszcie, konstytucja sejmu konwokacyjnego r. 1764, pomnażając prerogatywy prymasów, pozwoliła im czynić w Łowiczu wszelkie akta urzędowe, doczesnych lub pośmiertnych rozporządzeń ich osoby dotyczące się, które miały mieć tę samą moc, jakby zeznawane były przed księgami ziemskiemi lub grodzkiemi. W zwyczaj też poszło, że każdy z królów po koronacji dawał domowi arcybiskupa pierwszą łaskę, np. wojewodztwo. kasztelanję, starostwo i t. p. (Olszowski l. c. str. 132; X. Bielski, Widok król. pol. t. II. ks. 3. str. 38). Arcybiskup gnieźn. posiadał bardzo obszerne dobra wewnątrz kraju. Niektórzy z nich, obok arcybiskupstwa, za dyspensą papiezką posiadali i inne beneficja. Już r. 1232 Grzegorz IX pozwolił nominałowi arcybiskupowi, aby do czasu posiadał wsie, do beneficjum nadanego mu niegdyś przez biskupa krak. należące (Theiner Mon. P. I. 24). W późniejszym czasie, Kurowski dwa lata trzymał biskupstwo kujawskie; Fryderyk syn Kazimierza III i Gamrat, mieli razem i krakowskie; Potocki — opactwo tynieckie, Podoski — tynieckie i paradyzkie, Ostrowski — tynieckie i lędzkie. Obok tego, od r. 1240 każdy arćyb. gniezn. był kanonikiem urodzonym (natus) w kapitule płockiej, i dochody ztamtąd pobierał; Konrad bowiem, książe mazowiecki, wyklęty za to, że kazał powieścić ks. Jana Czaplę, kanclerza swego i scholastyka płockiego, gdy r. 1240 został od arcybiskupa rozgrzeszony, dał mu prawem niezaprzeczoném Łowicz z przyległościami (dawniej podobno do arcybiskupów należący, lecz im zabrany), za opłatą jednej grzywny złota corocznie (od której to opłaty r. 1462 Kazimierz Jagiel. uwolnił), i stallę kanonicką z dochodami w katedrze płockiej, co Stolica Ap. potwierdziła. Z oznak honorowych arcybiskupi gniezn. mają prawo noszenia purpury, co Krzysztof Szembek uzyskał dla siebie, a Adam Komorowski i dla swych następców. Benedykt XIV wydał na to bullę Ad decorem Ecclesiae. Romae. d. 10 Calend. Octob. 1749 r.X. Z. Ch.


Przypisy

  1. Przypis własny Wikiźródeł Błąd w druku; powinno być – prow.