Elegia. Do Jędrzeja Krzyckiego, Arcybiskupa gnieźnieńskiego, gdy go po raz pierwszy widział

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania


Poemata Klemensa Janickiego Elegia. Do Jędrzeja Krzyckiego, Arcybiskupa gnieźnieńskiego, gdy go po raz pierwszy widział • Poemata Klemensa Janickiego • Klemens Janicki Elegia. Poleca swej muzie, aby mu zjednała Stanisława Hozyusza
Poemata Klemensa Janickiego Elegia. Do Jędrzeja Krzyckiego, Arcybiskupa gnieźnieńskiego, gdy go po raz pierwszy widział
Poemata Klemensa Janickiego
Klemens Janicki
Elegia. Poleca swej muzie, aby mu zjednała Stanisława Hozyusza
Przekład: Ludwik Kondratowicz.
ze zbioru Poezye Ludwika Kondratowicza/Tom VI

ELEGIA.
Do Jędrzeja Krzyckiego, Arcybiskupa gnieźnieńskiego,
gdy go po raz pierwszy widział.

Non adeo fuit ulla dies mihi clara sub illo tempore...

 
Dni w mojem życiu szczęśliwszych nie liczę
Nad dzień dzisiejszy, co błysł niespodzianie,
W którym raz pierwszy, najwyższy kapłanie,
Widziałem twoje dostojne oblicze.
Widziałem z blizka to szanowne czoło,
Co blaskiem mitry promieniście słynie;
Uczciłem męża wielbionego wkoło,
Co zacnej polskiej przodkuje krainie.
Bo czy uważasz dostojność niemałą,
Ród znakomity, złączon znakomicie,
Czy własne dzieła uwieńczone chwałą,
Któremi piękne przyozdabia życie:
Tu szczyt, gdzie męża wynosi się głowa
I w gronie ziomków promienieje świetnie,
Tu mądrej myśli zacność umysłowa,
Jednak skromnością przykryta szlachetnie,
Nic tutaj losom — w szczęściu i boleści
Mądra się głowa nie ugnie, nie zetrze.
Rzadko kto zniesie, kiedy los go pieści,
Szwankuje okręt na zbyt wolnym wietrze.
Gdy Aleksander podbił ludy wschodnie,
Synem Jowisza obwołał się razem,

Własnego ojca wyparł się niegodnie
I w pierś Klitona ugodził żelazem,
Przymuszał wypraw swoich towarzysza
Klękać przed sobą, wolą czy niewolą.
I Klearch, szczęsną oślepiony dolą,
Przyswoił sobie synowstwo Jowisza.
Nie wspomnę Brenna, co chlubny wygraną
Zagrażał bojem już Apollinowi.
Nie wspomnę innych, co za dobrą zmianą
Karne swe żądze wyuzdać gotowi.
O zacny Krzycki! kusząca bogini
Płochej w twem sercu myśli nie wylęgła;
Ona, co tylu niewolników czyni,
Do twego jarzma sama się zaprzęgła.
Już się nie wyrwie — znam po twej naturze
Jak święcie ważysz twoje powinnoście;
Łacno to widzieć — i niepłonno wróżę,
Że cnota twoja bez końca uroście;
Że lubo codzień dank odbierasz świeży,
Nie zwolnisz jarzma szlachetności twojej;
Ze cię łaskawość twoja nie odbieży,
Co wielkim duszom tak pięknie przystoi;
Że zawsze będziesz cierpliwym i względem,
Bardziej niż Jowisz w starodawnej bajce.
Ileż on razy w swym gniewie zapędnym
Dał żreć płomieniom swoje winowajcę!...
Gniew za występki rodzi się w twej duszy,
Ale się zaraz rozmiękczy widocznie:
Jowisz nikogo nie wyrwie z katuszy,
Nie pożałuje, gdy raz karać pocznie.
Karcisz występnych, ale w słuszną miarę,
Bo prędko w serce zakołata łaska;
Ona przestrzeże, upomni ofiarę,
Ale w nią nigdy piorunem nie trzaska.
A lubo-ć w gniewie złe myśli nadbiegą,
Jednak miłością zwyciężasz je skoro;
Jest to zwyciężać lwa Herkulowego,

Jest to panować nad dziką potworą,
Jest to gruchotać dzikiego bawoła,
Jest to ucinać złym gadzinom głowy.
Otwarta dobroć przemawia ci z czoła,
Słynnyś pogodą twarzy i rozmowy.
Jednak, choć dobroć jest twoim nałogiem,
Umiesz być srogi, gdy potrzeby każą.
Zawsześ pobożny, cnotliwy przed Bogiem,
Wiarę i miłość pod pilną masz strażą.
Małaż to praca walczyć z różnowierce,
Bronić od wilka Chrystusa owczarnię?
Małoż tu trudu dać krajowi serce
I plon ojczysty zbierać w pięknem ziarnie?
Któż po Zygmuncie najwięcej dał pracy?
Kto w naszej łodzi siadywał przy sterze?
Cieszcie się zatem, waleczni Polacy!
W Krzyckim ojczyzna pierwszą chlubę bierze.
Bierzcie otuchę, ludy tej krainy!
Was najświętsze czekają nadzieje;
Już wam nie zamrą wielkie ojców czyny,
Kiedy je Krzycki nadobnie opieje.
Jak niegdyś Grekom za sprawą Homera,
Albo Rzymianom przez pieśni Marona,
Tak wam dziejowa rozjaśni się sfera
W pieśni Krzyckiego, co nigdy nie skona;
Bo pierwej zginąć Herodota pracy,
Trudom Padewca podlegnąć zagubie...
Cieszcie się zatem, waleczni Polacy!
Otwarte wrota narodowej chlubie.
Pierwszy dank służył Auzońców imieniu,
Albo gdzie Renu czyste wody płyną...
..................
W polu cię bitwy sąsiady poznały,
Dzisiaj muzami zasłyniesz na świecie —
Krzycki ci doda nowy rodzaj chwały.
Za jego wzorem nasza młódź ojczysta
Pośpieszy muzom dać ofiary święte;

O! młódź nie tylko ze wzoru skorzysta,
Lecz ma od niego opiekę, zachętę.
Tak za Krzyckiego staraniem ochoczem,
Polsko! potęga i sława cię czeka.
Niepłonna wróżba — bo jest widzieć po czem,
Co się snadź święci z takiego człowieka.
Skoro się wróżba na przeszłości wspiera,
Dobra to wróżba — spełni się niedługo:
Łatwo wywróżyć było bohatera,
Gdy młody Herkul gniótł hydrę maczugą.
On spełnił świetne swej matki nadzieje,
Ty, Krzycki, spełnisz nadzieje Polaków;
Bo lud, co wróży z nieomylnych znaków,
Im więcej widzi, więcej się spodzieje.
Wy zaś, Sarmaci, drużyno krajowa,
Szanujcie czoło, które was uświetnia!
Módlcie się Panu — niech go nam zachowa,
Niech mu pomyślność świeci długoletnia,
Niechaj od niego wolnym krokiem idzie
Śmierci posępnej widziadło surowe,
Niechaj się zrówna wiekiem Neleidzie,
Niech żyje lata Laomedontowe.
A potem z Niebios jak Anioł w ochronie
Wyciągnie k’Polsce przyjacielskie dłonie.


Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronach autora: Klemens Janicki i tłumacza: Ludwik Kondratowicz.