Dzieła (Molier)/Tom pierwszy/Pierwsze utwory Moliera

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
<<< Dane tekstu >>>
Autor Tadeusz Boy-Żeleński
Tytuł Pierwsze utwory Moliera
Pochodzenie Dzieła / Tom pierwszy
Data wydania 1922
Wydawnictwo Instytut Wydawniczy »Bibljoteka Polska«
Miejsce wyd. Warszawa
Źródło Skany na Commons
Inne Pobierz jako: Pobierz jako ePub Pobierz jako PDF Pobierz jako MOBI
Cały tekst
Indeks stron
PIERWSZE UTWORY MOLIERA:
ZAZDROŚĆ KOCMOŁUCHA
LATAJĄCY LEKARZ.
WSTĘP.

Czytanie kolejne utworów Moliera, zwłaszcza tych z pierwszej epoki jego twórczości, jest poniekąd studjum embrjologicznem. I to podwójnie. Możemy śledzić krok po kroku ewolucję jego samego, a równocześnie ewolucję komedji francuskiej, tem samem komedji nowoczesnej w ogólności. I studjum to pomnaża nasz podziw dla tego olbrzyma komedji, którego geniusz włożył istotnie siedmiomilowe buty, aby w kilka czy kilkanaście lat przebyć drogę od Latającego lekarza do Mizantropa i Świętoszka. Śledzimy zarazem te narodziny Moliera z tradycyjnej farsy z tem większą uwagą, iż, mimo wszystko, nigdy się on jej nie zaparł: motyw farsowy wplata się w całą jego twórczość, czyni tem lotniejszą, wnikliwszą, jego myśl i jego satyrę; snuje się ten motyw aż do ostatniego utworu, w czasie którego, wśród rozszalałej farsą błazeńskiej promocji na lekarza, Molier, grając główną rolę, skona na scenie.
Źródło farsy jest u Moliera podwójne: stara farsa francuska, której klasycznym wzorem pozostał Maître, Patelin, oraz włoska commedia dell’arte, ze swemi tradycyjnemi maskami, Pantalonem, Doktorem, Arlekinem, przeszczepiona na grunt francuski. Za czasu młodości Moliera, ta włoska farsa święciła tryumfy w Paryżu; na nią-to z pewnością prowadził chłopca pobłażliwy dziadunio; najwybrańsza publiczność nie gardziła tą zabawą. Później, gwiazda farsy zbladła nieco wobec zjawienia się tragedji Corneille’a, oraz wyższej komedji literackiej opartej znowuż o wzory hiszpańskie, jak Kłamca Corneille’a, i i. Ale na prowincji, gdzie Molier spędził pierwszy okres dzialalności, farsa zawsze była żywa.
Molier, jako wódz i dyrektor swej trupy, troszczył się o jej repertuar; grywał zapewne sztuki czerpane z innych teatrów; prócz tego tłómaczył, adaptował, może kleił nowe. Nie brano wówczas tego tak ściśle: nikt nie silił się zbytnio na oryginalność, a tem mniej jeszcze troszczył się o szanowanie własności literackiej: pisać, tłómaczyć, wystawiać, były to czynności, w których własne i cudze pomysły mieszały się w rozmaitych proporcjach i kombinacjach. Współautorami bywali nieraz i aktorzy: jak w commedia dell’arte, tak i w tych pierwszych utworach Moliera, t. zw. „kwestja“ kończy się znakiem „etc.“, wyrażającym, iż aktor, zależnie od swej werwy i humoru, może haftować dalej na tej kanwie. Ze sztuk owego repertuaru Moliera — autorstwa nie dochodźmy zbytnio, gdyż zresztą byłoby to daremne — zachowało się tylko kilka tytułów, jak Lekarz zakochany, Trzech doktorów rywali, Bakałarz, Gorgibus w worku, etc. Wreszcie, posiadamy w całości dwie sztuki, które wydawcy powszechnie włączają do utworów Moliera.
I słusznie. Mimo swej prymitywnej budowy i ogólnikowej charakterystyki figur, nie przynoszą one wstydu jego dziełu. Mniejsza o to, czy Molier je sam w całości napisał, czy też dał tu i ówdzie dotknięcie tradycyjnym farsom: dość że posiadają one już to, co będzie jedną z cech jego geniuszu: siłę komiczną. Prócz tego, zawierają już pewną ilość typów, sytuacyj, które, przeobrażone, rozwinięte, odnajdziemy w utworach datujących z dojrzałej epoki pisarza.
Pierwsza z tych sztuk, to Zazdrość Kocmołucha (w oryg. La jalousie de Barbouillé; Barbouillé, „umączony“, gdyż, wedle tradycji włoskiej komedji, aktor grający komiczne role bielił sobie twarz mąką.) Temat, również tradycyjna zazdrość, oraz niedole małżeńskie: mąż wystrychnięty na dudka przez żonę. Później, wystarczy Molierowi jednego genialnego dotknięcia, aby tę farsę zmienić w głębokie studjum społeczne: plebejusz, który wszedł w arystokratyczną rodzinę. Ta sama sytuacja — niedołęstwo i słabość biednego Kocmołucha wobec szczwanej Anieli — innej nabiera perspektywy w Grzegorzu Dyndale, jeżeli weźmiemy pod uwagę, iż i teściowie jego, o ile bodaj trochę posiadali stosunków, mogli, na skargę córki, postarać się o to, aby biednego Grzegorza, pod lada pozorem, skryto w Bastylji lub innem bezpiecznem schronieniu.
Druga figura, to doktór (filozof): widzimy, że reakcja przeciw pedantyzmowi uczeńców jest poniekąd w tradycji ludowej; doktór ten zwiastuje owych paradnych filozofów z Małżeństwa z musu, nauczyciela filozofji w Mieszczaninie szlachcicem, etc.
Co do samej treści tej farsy, to sięga ona jeszcze Bokacjusza, skąd przeszła zapewne na scenę włoską. W repertuarze trupy Moliera fabuła ta pojawia się kilka razy pod rozmaitemi tytułami.
A Latający lekarz? widzimy tu przygrywkę do tej kampanji, jaką Molier wyda medycynie; kampanji również nawiązującej do ludowych tradycyj. Koncepty Sganarela, rozwinięte, staranniej oprawne, stworzą później ten klejnocik humoru: Lekarza mimowoli. Paroma rysami zaznaczony Adwokat nie zeszpeciłby swoją swadą galerji Molierowskich pedantów; szalona zaś cyrkowa scena kończąca sztukę wróży już Szelmostwa Skapena. Są w tej konsultacji lekarskiej rysy niezbyt smaczne: otóż, wobec tego iż późniejsza komedja Moliera wydaje się niekiedy gruba, pamiętajmy, iż o wiele grubszą była ta którą on zastał, czego próbkę mogą właśnie stanowić te rysy. Wówczas musimy uznać, iż Molier raczej uszlachetnił ją znacznie i oczyścił z tych brzydkich narośli.
Fabułę Latającego lekarza znaleziono w zbiorze streszczeń z komedyj włoskiego aktora Dominico, który też ją może skądś zapożyczył.



Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronie autora: Tadeusz Boy-Żeleński.