Dwóch chłopów i niedźwiedź

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
<<< Dane tekstu >>>
Autor Krzysztof Niemirycz
Tytuł Dwóch chłopów i niedźwiedź
Rozdział Bajka o skórze niedźwiedziej
Pochodzenie Biernata z Lublina Ezop
Redaktor Ignacy Chrzanowski
Data wydania 1910
Druk Drukarnia Uniwersytetu Jagiellońskiego
Miejsce wyd. Kraków
Źródło Skany na Commons
Inne Pobierz jako: Pobierz jako ePub Pobierz jako PDF Pobierz jako MOBI

Cały zbiór

Indeks stron

4. Dwóch chłopów i niedźwiedź.

Dwóch chłopów, nie mając o czem
Karczmy nawiedzić, prosili kuśnierza
Żeby im wygodził[1] groszem,
Mówiąc, że gdzieś wiedzą zwierza,
To jest niedźwiedzia, którego dziś-jutro
Zabiwszy, będą mieli futro
I przedadzą mu go pewnie;
A o zaś sobie wytrąci i weźmie
Dług z tego, na co sie zgodzą.
Kuśnierz pozwolił: niedarmo odchodzą,
I dał im ad rationem.
Nazajutrz w przedsięwzięciu onem
Idą do lasa, wziąwszy kożdy oszczep.

Tamże, niedługo chodząc, natrafili
Niedźwiedzia, ale tak złego,
Że sie na nich rzucił oślep.
Wtenczas ci myśliwcy mili,
Miasto potkania mężnego,
Jeden na drzewo uciekł, a drugi, o ziemię
Padszy, zataił ducha,
Wiedząc od kogoś, że niedźwiedzie plemię
Umarłego już nie rucha,
Abo raczej że nie kąsa.
Niedźwiedź, przypadszy, za kołnierz nim trząsa,
Do gęby przymyka ucha,
Słuchając, czy jeszcze żywy.
Te wszystkie próby nie były bez tego,
Żeby ten sławny myśliwy
Z potrzeby znaku nie odniósł jakiego.
Ale dosyć ten szczęśliwy,
Komu niedźwiedź pulsów maca,
Kiedy sie od śmierci wraca.
Nagniótszy sie go, niedźwiedź szedł na stronę
Po chwili. Aż ów, co na drzewie siedział
I miał tam swoję ochronę,
Mówi do towarzysza, żeby mu powiedział,
Co mu ten niedźwiedź-psiajucha
Tak długo prawił do ucha.
„Nauczył mię — mówi — tego,
„Żeby nie kupczyć skórą niedźwiedzia żywego“.

K. Niemirycz.

Przypisy

  1. W pierwodruku: wychodził


Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronie autora: Krzysztof Niemirycz.