Dusze w odlocie/VII

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
<<< Dane tekstu >>>
Autor Marian Gawalewicz
Tytuł Dusze w odlocie
Podtytuł Z pamiętników młodego lekarza
Wydawca Gebethner i Wolff
Data wydania 1897
Drukarz W. L. Anczyc i Spółka
Miejsce wyd. Warszawa
Ilustrator Emil Lindeman
Źródło Skany na Commons
Inne Cały tekst
Pobierz jako: Pobierz Cały tekst jako ePub Pobierz Cały tekst jako PDF Pobierz Cały tekst jako MOBI
Indeks stron
Dusze w odlocie p.312.jpg


. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .

Dziś nad ranem poczciwy Gierda umarł.
Godzina szósta właśnie wybiła i na »Anioł Pański« dzwonili, kiedy wydał ostatnie tchnienie.
Wieczne odpoczywanie dobremu człowiekowi!... bo dobry był, bardzo dobry i zacne musiało bić serce w tym biednym samotniku, odsuniętym od świata i ludzi.
Wczoraj przerwał mi pisanie chłopak od szewca, który mieszka w podwórzu, obok Gierdy; przysłała go Banasiowa, abym przyszedł natychmiast, bo się staremu pogorszyło. Sama odejść się bała, aby nie skończył w jej nieobecności.
Rzuciłem wszystko i poszedłem: całą noc przy nim spędziłem. Umarł na moich rękach...
Niech się trochę uspokoję i wypocznę, to sobie te ostatnie chwile jego spiszę, nie tyle dla siebie, ile dla Józia Szlarkiewicza, który powinien je znać i pamiętać do końca życia o swoim dobrodzieju...






Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronie autora: Marian Gawalewicz.