Do wszystkich Polaków

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
>>> Dane tekstu >>>
Autor Eligiusz Niewiadomski
Tytuł Do wszystkich Polaków
Data wydania 1923
Źródło Skany na Commons
Inne Pobierz jako: Pobierz jako ePub Pobierz jako PDF Pobierz jako MOBI
Indeks stron



Do wszystkich Polaków.

Nie chcę, aby wyrok na mnie wydany stał się powodem zemsty i krwi. Był on zgodny z prawem i z życzeniem mojem, był zatem sprawiedliwy. Więcej – był potrzebny. Śmierć moja jest koniecznem uzupełnieniem mego czynu. Bez niej byłby on nietylko bezpłodny, ale –leżałby na nim cień mordu. Śmierć to zetrze. Czyn mój zakwitnie dopiero – podlany krwią moją.
Zakwitnie – to znaczy: przemówi do narodu.
Głupcy i Hipokryci, widzą w nim akt szaleństwa, albo fanatyzmu. Tak nie jest. Byłoby źle z Polską, gdyby odrobina charakteru wystarczyła, aby być uważanym za warjata, a odrobinę uczucia, wychodzącą poza normę przeciętną, dawała kwalifikacje na fanatyka.
Czyn był straszny, bo musiałem uderzyć w naród – nie słowem bezsilnem, ale gromem. Gromem – równym tej hańbie – jaką go oplwały: spółka cynicznych hultajów i jawnych wrogów Polski, która nim trzęsie.
Musiałem uderzyć gromem, aby zbudzić tych, co mniemają, że Polska już się ciałem stała, że minął czas wysiłków i ofiar i, że broń można już złożyć.
Tak nie jest. To, na co patrzą oczy nasze, nie jest jeszcze Polską. Nie o takiej śniły wielkie serca poetów naszych nie za taką cierpiały – walczyły i ginęły pokolenia.
To jest jeszcze ta Polska, na którą ze zgrozą rozwarły się straszliwe oczy królewskiego upiora – Kazimierza, nieśmiertelnej wizji ostatniego z proroków naszych. To jest dopiero Polska Piłsudskiego – Judeo – Polaka. Naród polski do głosu w niej jeszcze nie doszedł.
Polskę prawdziwą trzeba dopiero zdobyć i zbudować.
W walce o nią niech się hartuje duch pokolenia. Od udziału w tej walce nie uwalnia nikogo wiek, ani stanowisko społeczne, ani przynależność lub nieprzynależność do partji.
Trzeba ją zacząć od zwycięstwa nad sobą, od pokonania własnej słabości. Walczący o ideę narodową muszą wykazać nietylko energję, rozwagę i zdolność do czynu twórczego, ale i nieodzownie – wielkość ducha, t.j. to czego najbardziej brakuje ich przeciwnikom. Nie będąc w stanie nigdy dorównać tamtym w przewrotności, nie bronią idei siłą oręża takiego, którego wielkości i piękne będzie dobywać duszę i zwyciężać moc wszelkiej trucizny.
To się już zaczyna. Święte nadzieje moje nie zawiodły. Co jest zdrowe i polskie w obozie lewicy, usłyszało mój głos. Umieram szczęśliwy, że dzieło wzbudzenia sumień i zjednoczenia serc polskich już się pełni.
W czynach, z mocy ducha płynącej, utajona jest potęga straszliwa. Słowa są potrzebne, lecz nie trzeba ich przeceniać. Zwycięża ostatecznie czyn twórczy, albo świadoma sobie i celu ofiara.
Wszyscy jesteśmy do niej zdolni, tylko nie znamy sobie. Nie wiemy, jakie siły drzemią w nas utajone i jak je łatwo wyzwolić. Duch polski zawiera w sobie skarby nieznane i nieprzebrane.
Niech – nie marnieją!
Każdy z nas ma w sobie wielkie nieznane "ja".
Niech wiara wstępuje w głąb i szuka własnej mocy.
Idea narodowa, a żeby zwyciężyć musi być wielka.
Wielka będzie o tyle, o ile mieścić ją będą wielkie serca. –
/-/ Eligjusz Niewiadomski.

Warszawa, dnia 12 stycznia 1923 roku.


Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronie autora: Eligiusz Niewiadomski.