Do Tullusa

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
<<< Dane tekstu >>>
Autor Propercjusz
Tytuł Do Tullusa
Pochodzenie Obraz literatury powszechnej
Redaktor Piotr Chmielowski,
Edward Grabowski
Data wydania 1895
Wydawnictwo Teodor Paprocki i S-ka
Druk Drukarnia Związkowa w Krakowie
Miejsce wyd. Warszawa
Tłumacz Euzebiusz Słowacki
Źródło Skany na Commons
Inne Cały tekst
Indeks stron

2. Do Tullusa. (Księga I, elegia 14).

Siadłszy rozkosznie na tybrowym brzegu,
Ze złotych czaszy cedząc słodkie płyny,
Patrz na twe statki w szybkim z wodą biegu,
Patrz, jak je zwolna wloką nazad liny.
Patrz na twe lasy, którym ziemska kula
Ledwo ma równe na Kaukazie bory.
Mnie gdy kochana do serca przytula,
Za nic uważam bogactwa i zbiory.
Miłość nie klęka przed złota bałwanem;
I mnie nie łudzi tronów świetność cała.
Nie żądam berła, nie pragnę być panem,
Oby mi Wenus jedynie sprzyjała!
Kto tę wszechwładną obrazi boginię,
Szalony, jeśli o szczęście się kłóci;
Dla mnie nadzieja szczęścia nawet ginie,
Gdy Wenus okiem zagniewanem rzuci.
Ona jad wlewa w twarde dusze srogi,
Ona miedziane piersi zmiękczyć może,
Pysznych ją świątyń nie odstręczą progi,
Ni złotem tkane zatrzyma ją łoże.
Co mu bogate wezgłowia pomogą?
Co mu potrójna zasłona udzieli?
Ręką Wenery gdy uciśnion srogą
Wzdycha bezsenny wśród miękkiej pościeli.
Co do mnie, jeśli zawsze me ofiary
Dojdą do tego bóstwa majestatu,
Gardzę pysznemi Alkinoja dary,
Ni chcę panować schylonemu światu.



Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronach autora: Propercjusz i tłumacza: Euzebiusz Słowacki.