Do Pompejusza

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
<<< Dane tekstu >>>
Autor Horacy,
Cyprian Kamil Norwid
Tytuł Do Pompejusza
Podtytuł Kiedy Horacy zaraz po filipijskiej bitwie wrócił do Rzymu, a Pompejusz, długo potem w cywilnych wojnach udział mając, nareszcie tak, jak Horacy, wracał, k’woli temu to powrotowi wiersz następujący brzmi
Pochodzenie Dzieła Cyprjana Norwida
Redaktor Tadeusz Pini
Data wydania 1934
Wydawnictwo Spółka Wydawnicza „Parnas Polski”
Drukarz W. L. Anczyc i Spółka
Miejsce wyd. Warszawa
Tłumacz Cyprian Kamil Norwid
Źródło skany na Commons
Inne Cały tekst
Pobierz jako: Pobierz Cały tekst jako ePub Pobierz Cały tekst jako PDF Pobierz Cały tekst jako MOBI
Indeks stron
Z HORACJUSZA[1].
DO POMPEJUSZA.[2]
ODA HORACEGO.
(Kiedy Horacy zaraz po filipijskiej bitwie wrócił do Rzymu, a Pompejusz, długo potem w cywilnych wojnach udział mając, nareszcie tak, jak Horacy, wracał, k’woli temu to powrotowi wiersz następujący brzmi)
I.

O ty, co ze mną w straszliwej potrzebie
Za dni Brutusa, użyłeś niewczasu,
Wyznaj, w oracza kto zmienił i ciebie?
W progi kto sielskie wrócił bez hałasu?


II.

Bracie mej wiosny życia, Pompejuszu!
Z którym, bywało, płynące godziny
Mierzymy płynem i dla animuszu
Syryjskie na skroń kładziemy wawrzyny.


III.

Porażkę obu filipijskie pola
Znają — mnie wstydniej, bo znają bez tarczy;
Lecz są przygody, gdy żelazna wola
Na nic już, okrom śmierci, nie wystarczy!


IV.

Bladego strachem, gdy miecze wokoło,
Ima mnie szparki Merkur i uchrania,
Gdy ty samotne stawisz jeszcze czoło
Straszliwszej burzy, im więcej pochłania.


V.

Dziś czas wojenne ukrócić zagony,
Jowisza ołtarz zapłacić płomieniem,
I udział przyjąć dobrze zasłużony
W laurach mych, które są ciszą i cieniem.


VI.

Massyckie wina[3] nietkniętej pieczęci,
Na wieki mamże uwięzić w piwnicy?
Nie! toast wznieśmy, toast niepamięci!
Z mirtów nam wieńce dajcie, niewolnicy!


VII.

Wenus osądzi, gdzie przegrana sprawa;
Przepić mnie niech się i Trak nie ośmiela.
Jeden-bo z tylu szałów mi zostawa:
Słodszy nad wszystkie... powrót przyjaciela[4].

Tłumaczyłem 1861 roku.


POST SCRIPTUM.[5]

Nietylko przyszłość wieczna jest, nietylko.
I przeszłość, owszem, wieczności jest dobą:
Co stało się już, nie odstanie chwilką —
Wróci ideą, nie powróci sobą.

Przeszłość ma wieczność w wieczystej połowie:
Zamknąć, odemknąć, zarówno się uczem!
Tylko wy dzisiaj, klasyczni mistrzowie,
Wiecie też, którym, gdzie poczynać kluczem.

Z tragedji całej klasycznego świata
Podziały znacie, a z wymowy style;
To, jakby poszedł kto na grobie brata
Herboryzować[6], zioła rwać... to tyle!...

— Kartki łacińskie przyczepiać do krzewów,
Rozpłakujących się nad ruinami —
Nie!... Wolę smętne szumy białodrzewów
Z bezimiennemi w gwarze ruinami
I wolę z bladym srebrnej łzy świecznikiem
W podziemia schodzić, niż z waszym słownikiem.


Przypisy

  1. Quintus Horatius Flaccus (65—8 przed Chr.), jeden z największych liryków rzymskich.
  2. Przypis własny Wikiźródeł Jest to przekład Ody Horacego z ks. II, 7.
  3. wino w dawnym Rzymie, tak nazwane od góry Massicus (w Kampanji).
  4. Strofa 5, 6 i 7 przeplecione są tak lekką ironją, że nie wystarcza objąć to jedynie tłumaczeniem akcentów i wyrażeń, trzeba nadto zwrócić nawet uwagę samego czytelnika.
    Czytałem ja tę Horacego ode w r. 1848, 1849 i 1850, i czytałem ją dziś w Paryżu. Trzeba wyobrazić sobie postacie i wejrzenia tych obywateli, którzy mieli udział zapalczywy pod wodzą Brutusa i który następnie, przy zmianie całej karty dziejów Rzeczypospolitej tam i sam spotykają się; przecież to ten sam Pompejusz, co dwunastoma słoniami chciał w tryumfie do Rzymu wjeżdżać, kiedy broda mu jeszcze nie zarastała i był prawie młodzieniaszkiem, który przepaskę białą na łydce nosił i palcem najdłuższym ręki prawej dotykał wierzchołka głowy swojej z wielką powagą. Jakże te chore oczy z pod oczerwienionych bólem powiek, oczy, mówię, Horacego poglądać musiały na wracającego do Rzymu Pompejusza, przemienionego w kwirytę!? dlatego to w 5-tej strofie o laurach swoich, w 6-tej o toaście niepamięci, w 7-ej o zapasach na kielichy, których zwycięzcę Wenus ma uznać, Horacy z dziwną subtelnością ironji wyraża się. Ktokolwiek widział kiedy oko w oko podobne przesilenia się rewolucyjne i za niemi idące zmiany sytuacji, odczytać się nie może tej ody, tak z jednej strony lekką ironją, a z drugiej głęboką jest ona nacechowana melancholją. W literaturze polskiej pod tym względem jest tylko jeden wiersz, mogący obok ody powyżej przytoczonej stanąć; jest to «Powrót na wieś» Karpińskiego. Tak jest, a jednak jak to się dziwno wyda tym, co klasycyzm znają tylko z książek. (P. P.).
  5. Przypis własny Wikiźródeł Część Post scriptum nie jest oczywiście przekładem Horacego.
  6. herboryzować (nowołac.) — zbierać rośliny dla celów naukowych.


Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronach autora: Horacy i tłumacza: Cyprian Kamil Norwid.


Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronie autora: Cyprian Kamil Norwid.